Jest luty. Zimno szczypie w policzki, oddech zamienia się w parę, a pod butami skrzypi śnieg. I właśnie wtedy – nie w maju, nie w słoneczne popołudnie – kilkuset ludzi wbiegnie w ciemny las. Nie dla rekordu. Dla pamięci.
We Wrocław ruszyły zapisy na czwartą edycję Biegu Pamięci Sybiru. Spotkanie zaplanowano na wieczór, w sobotę 21 lutego 2026 roku. Trasa ma 5 kilometrów i prowadzi przez Las Osobowicki – miejsce, które po zmroku nabiera niemal symbolicznego znaczenia. Cisza. Mrok. Tylko światła czołówek i rytm kroków.
Bo to nie jest zwykły bieg.
Dlaczego właśnie luty?
Bo luty boli.
10 lutego 1940 roku rozpoczęły się pierwsze masowe deportacje Polaków w głąb Związku Sowieckiego. Nocne wywózki. Bydlęce wagony. Mróz, głód, strach. Syberia, tajga, Kazachstan.
To wtedy tysiące rodzin straciły domy, a często i życie.
Bieg jest prostym gestem – ale mocnym. Kilka kilometrów wysiłku jako znak solidarności z tymi, którzy szli znacznie dłużej. I bez wyboru.
„Bieg to gest pamięci o tych, którzy w nocy zostali przez NKWD wywleczeni z domów, zapakowani do bydlęcych wagonów i przez lata niepewni swojej przyszłości cierpieli głód oraz zimno” – mówi dr Andrzej Jerie, dyrektor Centrum Historii Zajezdnia.
Krótko. Bez patosu. A jednak trafia prosto w żołądek.
Kto stoi za wydarzeniem?
To inicjatywa, która łączy historię ze sportem.
Organizatorami są:
Muzeum Pamięci Sybiru
Fundacja Białystok Biega
oraz wrocławskie Centrum Historii Zajezdnia jako współorganizator.
To już ósma edycja w Białymstoku i czwarta nad Odrą. Widać, że pomysł zapuścił korzenie.
I dobrze.
Bo pamięć bez ludzi po prostu gaśnie.
Co czeka biegaczy?
Trasa – 5 km.
Las. Zmrok. Instalacje artystyczne wzdłuż ścieżek.
Na mecie medal i nagrody.
Ale ważniejsze są twarze.
Sybiracy i ich rodziny co roku stoją przy trasie. Kibicują. Czasem milczą. Czasem tylko patrzą.
To spojrzenie mówi więcej niż tysiąc przemówień.
Nie możesz przyjechać? Pobiegaj u siebie
Jest też opcja wirtualna.
Między 7 a 28 lutego można przebiec minimum 5 kilometrów gdziekolwiek – w parku, na bieżni, po osiedlu. Liczy się dystans i zgłoszenie.
Uczestnicy dostają numer startowy i medal, a kilometry trafiają do wspólnej puli.
Taki mały znak: „jestem z wami”.
„Biegnę dla Sybiraka”
To jeden z najmocniejszych elementów akcji.
Przy rejestracji można wskazać imię i nazwisko konkretnej osoby deportowanej – albo całej rodziny. To nazwisko trafia na numer startowy.
Biegniesz. Z czyimś imieniem na piersi.
Nagle te 5 kilometrów przestaje być abstrakcją.
Dlaczego to ważne właśnie tu, na Dolnym Śląsku?
Po wojnie wielu Sybiraków trafiło właśnie do Wrocławia i okolic. Tu budowali nowe życie. Często od zera.
Dziś ich historia jest obecna m.in. w Sanktuarium Golgoty Wschodu przy ul. Wittiga.
To nie „odległa przeszłość z podręcznika”.
To nasi sąsiedzi. Dziadkowie. Nauczyciele.
Czasem ktoś z klatki obok.
Jak się zapisać?
Rejestracja: www.biegpamiecisybiru.pl/rejestracja
Opłaty:
do 19 lutego – 79 zł
20–21 lutego – 90 zł (jeśli będą wolne miejsca)
Czasem najważniejsze rzeczy robi się w ciszy. Bez fleszy. Bez wielkich słów.
Po prostu zakładasz numer, wiążesz buty… i biegniesz.
Dla kogoś, kto kiedyś nie miał dokąd uciec.
Źródło informacji: materiały organizatorów wydarzenia







