Black Friday biznes, ale dla kogo?

czarny piatek felieton

Czy Black Friday to rzeczywiście święto okazji, czy raczej wielkie odblokowywanie gotówki przez sprzedawców? A może – jak twierdzą sceptycy – to po prostu dobrze zaplanowana iluzja, na której zarabiają głównie ci, którzy rabatów… wcale nie potrzebują?


Czy Black Friday jeszcze jest „piątkiem”?

Teoretycznie powinien trwać jeden dzień.
W praktyce — rozciąga się jak guma balonowa: weekend, tydzień, a czasem cały miesiąc.

Czemu?
Bo tak działa rynek: klient lubi poczucie okazji, a sprzedawca lubi ruch. W efekcie mamy listopadowy „sezon polowań”, w którym każdy próbuje coś dla siebie uszczknąć.


Czy dla przedsiębiorców to realny zysk?

Zależy, o kim mówimy.
Dla części firm Black Friday to najtańszy kredyt świata — klienci sami finansują im gotówkę przed końcem roku.

Jeden z właścicieli sklepów internetowych mówi wprost:

„Black Friday nie był u mnie świętem promocji. To był dzień, w którym klienci wracali po roku i kupowali wszystko, na co czekali — a ja odzyskiwałem kapitał z magazynu.”

To logika, która działa od lat. Prawdziwa obniżka? Tak. Prawdziwy cel? Odblokować pieniądz.


A może to tylko marketingowa iluzja?

Są też sklepy, które przed Black Friday… zwiększają ceny, po czym ogłaszają „-40%”.
Formalnie wszystko się zgadza. Praktycznie – klient dostaje rabat na papierze.

Czy to oszustwo?
Jeśli ceny były zawyżone specjalnie — tak.
Ale większość firm działa bardziej subtelnie:

  • obniża marżę o kilka procent,

  • trąbi o „super promocjach”,

  • a zysk i tak zostaje u nich.

To nie Black Friday, to teatr Black Friday.


Kto tak naprawdę wygrywa?

🔸 Przedsiębiorcy z dobrym asortymentem

Ci, którzy mają co sprzedać i realnie chcą pozbyć się towaru — zyskują podwójnie: i na ruchu, i na cashflow.

🔸 Marki premium

One obniżają ceny symbolicznie, ale przy ogromnym ruchu i tak wygrywają. Psychologia robi tu całą robotę.

🔸 Klienci, którzy czekają cały rok

Przezorni, cierpliwi, świadomi.
Oni naprawdę kupują taniej — zwłaszcza tam, gdzie sprzedawcy grają uczciwie.

🔸 I wreszcie… sieci, które tylko udają wyprzedaż

Bo ruch to ruch.
A ruch = pieniądz, niezależnie od realnych obniżek.


Czy Black Friday spełnia swoją pierwotną rolę?

Pierwotnie chodziło o:

  • czyszczenie magazynów,

  • przygotowanie się do sezonu grudniowego,

  • pozyskanie gotówki.

Dziś to hybryda: częściowo realny biznes, częściowo marketingowy miraż.
Jak każda wyprzedaż — prawdziwa tylko tam, gdzie stoi za nią uczciwy rachunek.

Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Przewijanie do góry