Budżet Wrocławia na 2025 rok z kolejnymi kredytami. Radni przyjęli zmiany mimo rosnącego długu
Na wrześniowej sesji Rady Miejskiej Wrocławia radni przyjęli dwie kluczowe uchwały – korektę budżetu na 2025 rok (druk nr 483/25) oraz zmiany w wieloletniej prognozie finansowej (druk nr 484/25). Oba projekty przygotował prezydent Jacek Sutryk, a referował skarbnik Marcin Urban.
Zmiany w budżecie 2025 (druk nr 483/25)
Nowelizacja budżetu zakłada zarówno zwiększenia, jak i zmniejszenia dochodów oraz wydatków miasta.
Dochody wzrosną o ponad 28,3 mln zł. Największy udział mają dodatkowe wpływy z podatku od czynności cywilnoprawnych (20 mln zł), z użytkowania wieczystego (10 mln zł) oraz środki z partycypacji gmin ościennych w systemie roweru miejskiego.
Wydatki zmniejszono o ponad 102,8 mln zł, głównie poprzez ograniczenie nakładów inwestycyjnych (ponad 137 mln zł mniej). Jednocześnie bieżące wydatki wzrosną o 34,8 mln zł, w tym wynagrodzenia pracowników sektora publicznego – o prawie 35 mln zł.
Deficyt budżetowy ustalono na poziomie 669,2 mln zł. Pokryty zostanie przede wszystkim kredytami i pożyczkami bankowymi (ponad 588 mln zł), wolnymi środkami z lat ubiegłych (101 mln zł) oraz pożyczkami zaciągniętymi na spłatę wcześniejszych zobowiązań (310,9 mln zł)
.
Zmiany w wieloletniej prognozie finansowej (druk nr 484/25)
Zmiany w WPF są konsekwencją korekty budżetu. Obejmują m.in. przesunięcia w projektach inwestycyjnych i zwiększenie nakładów na część działań społecznych:
program „Wrocław miastem równości” (finansowany z UE),
projekt edukacyjny „Młodzi Technicy z 18”,
inwestycje infrastrukturalne, takie jak budowa kładki nad Widawą, spójna sieć tras rowerowych czy rekultywacja parku przy ul. Idzikowskiego.
Jednocześnie kwota długu miasta w 2025 r. ma przekroczyć 5,2 mld zł
.
Zagrożenia wynikające z rosnącego zadłużenia
Dla wielu mieszkańców zadłużanie się miasta wydaje się naturalne – bo przecież większość dużych inwestycji w Polsce finansowana jest kredytem lub obligacjami. Jednak warto pamiętać, że koszty obsługi długu nie spadają z nieba. To realne wydatki budżetowe – odsetki i raty, które co roku zabierają setki milionów złotych, ograniczając możliwość inwestowania w nowe szkoły, drogi czy infrastrukturę społeczną.
W prywatnej firmie takie wskaźniki zadłużenia byłyby powodem do ogłoszenia bankructwa. W przypadku gminy – system prawny pozwala na dalsze zaciąganie zobowiązań, o ile spełnione są formalne wskaźniki. Ale to nie znaczy, że sytuacja nie jest groźna.
Ekonomia rzeczywiście opiera się na długu, ale nie można go powiększać w nieskończoność. Wrocław w coraz większym stopniu przeznacza środki nie na rozwój, lecz na spłatę wcześniejszych zobowiązań. To zamyka błędne koło – nowe kredyty zaciągane są, by spłacać stare, a koszt obsługi długu staje się jedną z największych pozycji w budżecie.
Radni głosujący nad zmianami często przyjmują takie decyzje spokojnie – ich kadencja trwa kilka lat, a odpowiedzialność za konsekwencje finansowe spada na przyszłe władze i mieszkańców. Ostatecznie to podatnicy będą spłacać kredyty, a nie ci, którzy dziś je uchwalają.
Głosowanie
Zmiany w budżecie (druk nr 483/25) – uchwała została przyjęta.
Zmiany w WPF (druk nr 484/25) – uchwała przyjęta 22 głosami „za”, przy 13 wstrzymujących się. Nikt nie zagłosował przeciw.
Podsumowanie
Wrocław wchodzi w kolejny rok z ogromnym deficytem i rosnącym długiem. Miasto finansuje bieżące potrzeby i część inwestycji kredytami, co krótkoterminowo pozwala „łatać dziury”, ale w dłuższej perspektywie ogranicza możliwości rozwoju.
Pytanie brzmi: jak długo można jeszcze zadłużać się, by spłacać poprzednie długi? Bo każdy milion przeznaczony na odsetki to milion, którego zabraknie na remont szkoły, budowę parku czy nowe tramwaje.
Autor: Rafał Chwaliński






