Czytaj Radio DTR bez reklam Google30 dni spokojnego czytania. Bez konta i bez abonamentu.
Sprawdź dostęp
Przejdź do treści
piątek 30 października 2026
Imieniny: Edmund, Klaudiusz, Przemysław, Sądosław
8 lipca 2025 r.Polityka

Jak łatwo dziś tworzyć sobie wrogów. Łatwo rzucać hasłami o zdradzie, o „obcych”, o konieczności obrony przed tym, co inne, co nie nasze. Wystarczy kilka fraz z mównicy, kilka memów, kilka „patriotycznych” okrzyków. Wróg zawsze się znajdzie.

A przecież nie żyjemy na bezludnej wyspie. Polska nie jest samotną skałą na oceanie. Korzystamy z dorobku innych: technologii, medycyny, edukacji. Leczymy się na Zachodzie, pracujemy na Zachodzie, mieszkamy w „obcych krajach”, które jednocześnie tak chętnie obrażamy. W Polsce zaś, gdy brakuje rąk do pracy – imigranci jeżdżą naszymi autobusami, sprzątają nasze miasta, zbierają nasze owoce.

I to wszystko nam nie przeszkadza – dopóki nie pojawi się ktoś, kto zacznie krzyczeć: wróg jest wśród nas.
A potem wystarczy iskra. I rusza domino: pogarda, agresja, przemoc.

Reklama

To już nie tylko retoryka. To już nie teatr.
To akt pierwszy – jak w Niemczech lat 30.
Jak w Kielcach w 1946.
Jak na ulicach Warszawy przed śmiercią Narutowicza.
Paweł Adamowicz prezydent Gdańska 2019.

Reklama

Po każdej tragedii ktoś mówi: To nie my, to on.
Po każdej ofierze: Myśmy tylko mówili, nic więcej.
Ale historia zna już ten mechanizm.

Dziś wielu „patriotów” nie widzi konsekwencji – tylko cel.
Nie widzi ludzi – tylko punkty w sondażu.
Nie widzi krwi – tylko słupki poparcia.
Ile jeszcze razy mamy przeżyć to samo, zanim uznamy, że nie warto?

Bo ten dramat już graliśmy. Tyle że za każdym razem ginęli prawdziwi ludzie.

Autor: Rafał Chwaliński

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *