Czy pacjenci naprawdę przestaną polować na terminy u specjalistów, a system zdrowia stanie się bardziej przejrzysty? Nowa ustawa podpisana przez prezydenta Karola Nawrockiego ma wprowadzić jedną z największych zmian w historii cyfryzacji ochrony zdrowia w Polsce.
Co się zmieni dla pacjentów?
Od 1 stycznia 2026 roku każdy pacjent będzie mógł umówić wizytę u kardiologa lub zapisać się na badanie profilaktyczne — mammografię lub cytologię — przez Internetowe Konto Pacjenta (IKP) lub aplikację mojeIKP. To dopiero początek – do końca 2029 roku centralna e-rejestracja obejmie wszystkie wizyty ambulatoryjne w kraju.
Nowy system pozwoli zrezygnować z telefonicznego polowania na wolne terminy. Pacjent, raz zapisany w systemie, trafi do tzw. centralnej poczekalni. Gdy tylko pojawi się wolny termin spełniający jego kryteria – system automatycznie zapisze go na wizytę.
„To prawdziwe ułatwienie – pacjent nie będzie musiał szukać miejsca w kolejce, system zrobi to za niego” – tłumaczą przedstawiciele resortu zdrowia.
Pacjent otrzyma przypomnienie SMS na siedem i jeden dzień przed wizytą, a także możliwość łatwego przełożenia lub odwołania terminu. Dla osób starszych przewidziano także asystenta głosowego (voicebota), który pomoże w potwierdzeniu lub zmianie wizyty.
Nowe obowiązki dla przychodni i szpitali
Ustawa to również duże wyzwanie dla świadczeniodawców. Od połowy 2026 roku każda placówka medyczna realizująca świadczenia w ramach NFZ będzie musiała zintegrować swoje harmonogramy z centralną e-rejestracją.
Brak integracji oznacza bardzo realne konsekwencje – NFZ nie zapłaci za wizyty, których nie ma w systemie.
Do 1 czerwca 2026 r. przychodnie muszą przekazać do systemu swoje grafiki na kolejne trzy miesiące.
Od 1 lipca 2026 r. NFZ będzie płacił tylko za wizyty umówione w CeR.
To wymusi pełną cyfryzację grafiku pracy lekarzy i większą przejrzystość – także w małych placówkach. Resort liczy, że dzięki temu znikną tzw. „kolejki fikcyjne”, a dostępność świadczeń stanie się bardziej uczciwa.
Szansa na porządek w systemie
Centralna e-rejestracja pozwoli Ministerstwu Zdrowia i NFZ wreszcie zobaczyć realny obraz kolejek w całym kraju. Dane o czasie oczekiwania, wolnych terminach i liczbie przyjęć trafią do jednej bazy.
To narzędzie, które może pomóc nie tylko pacjentom, ale i decydentom – w planowaniu kontraktów, analizie braków kadrowych i zarządzaniu profilaktyką.
Jednocześnie – jak podkreślają eksperci – to będzie test zaufania do systemu cyfrowego. Nie wystarczy dobra ustawa. Trzeba jeszcze zbudować wiarę w to, że dane pacjentów są bezpieczne, system nie padnie w poniedziałkowy poranek, a lekarz zobaczy dokładnie te same informacje, co pacjent.
Cyfrowa rewolucja z ludzką twarzą?
W teorii – pacjent nie będzie już „prosił się o termin”. To system znajdzie termin dla niego. Ale praktyka pokaże, czy centralna e-rejestracja stanie się narzędziem ułatwiającym życie, czy kolejnym cyfrowym labiryntem, w którym łatwo się zgubić.
Jak zauważają lekarze, e-rejestracja to nie tylko technologia, ale też zmiana mentalności – od papierowych grafików po pełną cyfrową komunikację z pacjentem.
Jeśli się uda – to może być największy krok w stronę nowoczesnej, zintegrowanej ochrony zdrowia od czasu wprowadzenia e-recepty.
