Wyrok, który odbił się echem. O etyce władzy i milczeniu samorządów

etyka w urzedach

Czy władza lokalna ma jeszcze sumienie? Sprawa Mikołaja Kostki – byłego wiceburmistrza Jarocina i wiceprezydenta Ostrowa Wielkopolskiego – pokazuje coś więcej niż osobistą porażkę samorządowca. To echo systemu, w którym lojalność bywa cenniejsza niż prawo, a strach – skuteczniejszy niż kodeks etyki.

Prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi wobec Mikołaja Kostki przeszedł przez lokalne media jak suchy komunikat: rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, dwuletni zakaz pełnienia funkcji publicznych.
Wyrok – jak wyrok. Ale dla wielu samorządowców z mniejszych gmin to sygnał ostrzegawczy, że nawet najlepiej sklejony układ może w końcu pęknąć.


„Absurdalny wyrok” i gorzka lekcja

„To absurdalny, polityczny wyrok” – powiedział Mikołaj Kostka podczas konferencji prasowej po ogłoszeniu wyroku.
(źródło: ostrow24.tv, 7 listopada 2025 r.)

W jego głosie nie było skruchy, raczej frustracja. Dla części opinii publicznej – klasyczna obrona człowieka przypartego do ściany. Dla innych – kolejny dowód, jak bardzo samorządy stały się odrębnym światem, w którym poczucie bezkarności miesza się z osobistym przekonaniem o nieomylności.


O co chodziło w sprawie Kostki?

Historia, która dziś kończy się wyrokiem, zaczęła się ponad dekadę temu w Jarocinie.
W latach 2012–2014 Mikołaj Kostka pełnił funkcję zastępcy burmistrza, nadzorując m.in. prace w spółkach komunalnych.
To właśnie wówczas – według śledczych – doszło do szeregu decyzji, które miały przekroczyć granice urzędniczych uprawnień.

Chodziło o nieprawidłowości w zarządzaniu majątkiem gminy i działanie na szkodę interesu publicznego.
W uproszczeniu: prokuratura zarzuciła mu, że jako wiceburmistrz zatwierdzał działania, które przyniosły gminie straty finansowe.
Nie chodziło o korzyści osobiste, lecz o lekceważenie procedur – o zgodę na to, by decyzje administracyjne zapadały bez właściwej podstawy prawnej.

Sąd Rejonowy w Kaliszu uznał go winnym przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków.
Wyrok zapadł w 2023 roku, ale dopiero teraz – po odwołaniu – Sąd Apelacyjny w Łodzi utrzymał go w mocy, nadając mu status prawomocnego.

W praktyce oznacza to rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, grzywnę oraz zakaz pełnienia funkcji publicznych przez dwa lata.
Dla Kostki, który był już wtedy wiceprezydentem Ostrowa Wielkopolskiego, to koniec kariery w samorządzie – przynajmniej na razie.

Etyka w urzędach władza bez skrupułów


Samorządowa etyka z katalogu iluzji

Sprawa Kostki nie jest wyjątkiem. W wielu polskich gminach – także tych powiatowych, które znamy aż za dobrze – podobne mechanizmy działają po cichu.
Decyzje podejmowane „na skróty”, spółki komunalne służące nie mieszkańcom, lecz wąskim grupom interesów. Brak kontroli, brak odwagi radnych, brak przejrzystości.

Niektórzy urzędnicy wciąż traktują urząd jak osobisty folwark, a procedury jako przeszkodę, nie ochronę.
„Przecież tak się robi od lat” – to zdanie wciąż otwiera niejeden samorządowy dzień pracy.


Milczenie, które boli bardziej niż korupcja

W małych miastach układy są silniejsze niż prawo. Urzędnik, który chciałby ujawnić nieprawidłowości, szybko usłyszy, że „nie warto się wychylać”.
Mieszkaniec – że „po co drążyć, jeszcze dziecko pracy nie znajdzie”.
To nie są frazesy, to codzienność powiatowej Polski, także tu, w naszym regionie.

I nie chodzi tylko o łamanie przepisów. Chodzi o coś głębszego – strach społeczny, który trzyma w ryzach całe lokalne wspólnoty.
Bo jeśli z wójtem łączy cię szkoła, kuzynostwo albo działka po sąsiedzku – to lepiej milczeć.
Tak rodzi się lokalna omerta, w której „swoi” zawsze mają rację, a obywatele coraz mniej odwagi, by ją kwestionować.


Powiaty, w których radni nie patrzą burmistrzowi na ręce

Radio DTR od miesięcy analizuje podobne przypadki w powiatach naszego regionu.
Zaniechania w Obornikach Śląskich, brak wniosków o środki z KPO, dziwne decyzje inwestycyjne w Zawoni czy milczące komisje rewizyjne – to nie incydenty, lecz objawy tej samej choroby: braku odpowiedzialności i odwagi władzy lokalnej.

Radni – zamiast kontrolować – często klaskają.
Urzędnicy – zamiast służyć – chronią się w kółkach wzajemnych zależności.
A mieszkańcy – zamiast reagować – wzruszają ramionami, bo wiedzą, że „i tak nic z tego nie będzie”.


Nie tylko Jarocin. Nie tylko Ostrów.

Sprawa Kostki to nie tylko historia jednego samorządowca.
To opowieść o całym systemie lokalnych przyzwyczajeń, w którym granica między „sprawnym zarządzaniem” a „nadużyciem zaufania” staje się coraz cieńsza.
Bo gdzie kończy się pragmatyzm, a zaczyna cynizm? Gdzie lojalność wobec szefa staje się zdradą wobec mieszkańców?


Czas na etykę, nie tylko prawo

Prawo może karać, ale tylko etyka potrafi zmieniać.
I może to jest moment, żeby wreszcie o niej mówić – nie jak o wzniosłym haśle, lecz jak o codziennym obowiązku ludzi, którzy rządzą innymi.
Ktoś musi przypominać, że „uczciwość” to nie przestarzałe słowo z katechizmu, ale fundament wspólnoty.

Jeśli tego nie zrozumiemy – kolejne „absurdalne wyroki” będą tylko kolejnymi ostrzeżeniami, których nikt już nie słucha.

Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Przewijanie do góry