Błoto jako stan ducha

komu bloto przeszkadza
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

„To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.”
— Stefan Kisielewski

Czy to tylko błoto, czy już metafora?
Na pierwszy rzut oka – zwykłe listopadowe obrazki z gminy Oborniki Śląskie. Jedna droga zamieniona w grzęzawisko po budowie, druga – w samo centrum błotnistego absurdu, gdzie kałuże zastąpiły asfalt. A jednak te dwa zdjęcia mówią o czymś znacznie większym niż nierówna nawierzchnia. Mówią o stanie społecznym – o bezsilności, którą próbujemy przykryć żartem w komentarzu.


Od błota do Facebooka

Pod postem Katarzyny Czerwińskiej mieszkańcy spierają się, cytują przepisy, udostępniają wzory pism, nawet gotowe zawiadomienie do nadzoru budowlanego.
Pod zdjęciem Seweryna Przeździęka – ironia i autoironia: „chyba terenówkę macie?”, „Pojezierze Obornickie”, „To nie droga do domu burmistrza”.
Wszystko w tonie pogodzonego gniewu.
Takiego, który już nie chce walczyć, tylko dać świadectwo, że widzi i pamięta.

Kiedyś mieszkańcy pisali petycje, dziś zostawiają emotkę 😢 albo sarkastyczny komentarz.
Kiedyś szli do urzędu – dziś scrollują.
To nie lenistwo, to brak wiary w sprawczość.
Bo po co pisać pismo, skoro i tak odpowiedź będzie taka sama: „inwestor przywróci stan pierwotny po zakończeniu prac”? zrzut ekranu 2025 11 9 o 12.26.28 Facebook


Urzędowa grzęzawisko

Z drugiej strony – reakcje władzy też niczego nie wyjaśniają.
Radny tłumaczy, że temat „został zgłoszony do wydziału inwestycji”.
Komitet burmistrza odpowiada mieszkańcowi: „To proszę porozmawiać z radnym ze swojego okręgu”.
Jakby każda kałuża miała własny obieg biurokratyczny.
Jakby błoto było nie zjawiskiem fizycznym, lecz proceduralnym.

Reklama
Reklama
Reklama

Wszystko to razem tworzy groteskowy pejzaż gminy, w której każdy coś komentuje, ale nikt niczego nie zmienia.
Facebook działa jak zawór bezpieczeństwa – spuszcza społeczne ciśnienie, zanim ktokolwiek zdąży zapukać do urzędu. zrzut ekranu 2025 11 9 o 12.26.28 Facebook


Błoto metaforyczne

To błoto jest stanem ducha.
Nie tylko mieszkańców, ale całego samorządowego ekosystemu:
urzędników, radnych, wyborców, sołtysów.
Wszyscy już dawno się do niego przyzwyczaili.
Bo błoto nie parzy, nie śmierdzi – tylko przykleja się powoli, z każdym postem, z każdym komentarzem, z każdym „lajkiem” w miejsce działania.

I może właśnie dlatego nie ma tu larum, nie ma skandalu, nie ma mediów.
Jest tylko błoto – i społeczeństwo, które zdążyło się w nim urządzić.


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry