Są dziś media, które krzyczą: „mamy zasięgi!”.
I są też odbiorcy, którzy pytają coraz ciszej: „no dobrze, ale co z tego wynika?”
Algorytm się cieszy. Dashboard świeci na zielono. Reklamodawca kiwa głową.
A temat? Temat przelatuje. Jak rolka. Jak bajt. Jak impuls nerwowy, który nie zdążył zostać myślą.
To nie jest matematyka wartości.
To jest księgowość uwagi.
Facebook – i jemu podobni – nie mierzą tego, co zapamiętałeś.
Nie interesuje ich, czy coś zrozumiałeś, czy zmieniłeś zdanie, czy porozmawiałeś o tym przy stole, czy napisałeś maila do urzędu.
Ich nie obchodzi, czy temat żyje dłużej niż 12 sekund.
Liczy się jedno: czy palec się zatrzymał.
To jest właśnie cyfrowy Matrix.
Świat, w którym wartość zastąpiono ruchem, a sens – animacją.
Można mieć setki tysięcy wyświetleń i absolutną pustkę po drugiej stronie ekranu.
I można mieć kilka tysięcy czytelników, którzy pamiętają nazwiska, daty, decyzje, głosowania.
Algorytm powie: pierwsze wygrywa.
Społeczność lokalna często mówi: drugie ma znaczenie.
Problem w tym, że system premiuje nie to, co ważne, lecz to, co łatwe do policzenia.
Bajty są wygodne. Emocje chwilowe są tanie. Głębia jest kosztowna, bo wymaga czasu – a czas to dziś towar deficytowy.
Dlatego krótkie formy wygrywają z długimi myślami.
Dlatego 9:16 wygrywa z 16:9.
Dlatego pytanie „co dalej?” przegrywa z pytaniem „ile obejrzeń?”.
Ale jest w tym wszystkim pewien paradoks, o którym algorytm wolałby nie pamiętać.
Prawdziwy wpływ nie działa jak rolka.
On działa wolniej.
Narasta. Wraca. Odbija się echem. Przechodzi z ekranu do rozmowy, z rozmowy do działania.
Tego nie da się zmierzyć suwakiem ani wykresem.
Da się to zobaczyć dopiero wtedy, gdy ktoś mówi:
„czytałem”, „słyszałem”, „pamiętam”, „sprawdziłem”, „zapytałem”.
I właśnie dlatego lokalne media, dziennikarstwo obywatelskie, felieton, reportaż – wciąż mają sens.
Nie dlatego, że wygrają z algorytmem.
Tylko dlatego, że nie muszą z nim wygrywać.
Wystarczy, że nie zapomną, po co w ogóle zaczęły mówić.
Bo jeśli media zamienią się wyłącznie w fabrykę zliczanych bajtów, to zostanie nam już tylko cisza.
Tyle że… bardzo dobrze opisana w statystykach.
Autor: Rafał Chwaliński






