79 zablokowanych użytkowników
Czy burmistrz ma prawo blokować mieszkańców na Facebooku?
To pytanie pojawiło się w Trzebnicy po odpowiedzi burmistrza Marka Długozimy na interpelację radnego Sławomira Ćwikły dotyczącą moderowania komentarzy na jego profilu społecznościowym.
Z dokumentu wynika jasno:
na dzień udzielenia odpowiedzi zablokowanych było 79 użytkowników.
Jednocześnie Urząd Miejski przyznaje, że nie prowadzi odrębnej ewidencji osób zablokowanych ani dat nakładania blokad.
Nie istnieje więc rejestr, który pozwalałby ustalić:
-
kto został zablokowany
-
kiedy zapadła decyzja
-
kto ją podjął
-
i jakie były jej podstawy.
Kto zarządza profilem burmistrza
Z odpowiedzi urzędu wynika, że profilem zarządzają osoby pełniące funkcje publiczne.
Najwyższe uprawnienia posiadają:
-
burmistrz Marek Długozima
-
naczelnik Wydziału Promocji Sebastian Hawryliszyn.
Publikacją treści i moderacją komentarzy zajmują się pracownicy wydziału promocji w ramach obowiązków służbowych.
Urząd podkreśla także, że:
-
żadna firma zewnętrzna nie ma dostępu do profilu
-
nie są wypłacane dodatkowe wynagrodzenia za jego prowadzenie
-
bezpośredni nadzór nad profilem sprawuje burmistrz.
To oznacza, że profil funkcjonuje w praktyce w strukturze urzędu.
Jakie są zasady blokowania
Według urzędu decyzje o blokowaniu podejmowane są doraźnie, aby zachować „merytoryczny charakter dyskusji” i chronić wizerunek gminy.
Jako powody wskazano m.in.:
-
spam
-
wulgaryzmy
-
naruszenie dóbr osobistych.
Jednocześnie urząd przyznaje, że nie opracował regulaminu korzystania z profilu ani zasad moderacji.
Mieszkańcy nie mają więc możliwości sprawdzenia, gdzie dokładnie przebiega granica dopuszczalnej krytyki.
Co mówi Konstytucja
Spór o blokowanie mieszkańców nie dotyczy wyłącznie zasad Facebooka.
Dotyka także przepisów prawa.
Najczęściej przywoływane są dwa artykuły Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej:
art. 54 Konstytucji
każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji
oraz
art. 61 Konstytucji
obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej.
Radny w interpelacji wskazuje, że blokowanie mieszkańców na profilu prowadzonym przez urząd może naruszać właśnie te zasady.
Co mówią sądy administracyjne
Sprawy dotyczące blokowania mieszkańców przez włodarzy zaczęły trafiać do sądów administracyjnych.
Jednym z przykładów jest wyrok:
WSA w Gdańsku II SAB/Gd 91/20
Sąd analizował sytuację, w której mieszkańcy zostali zablokowani na profilu prowadzonym przez władzę publiczną.
W uzasadnieniu wskazano, że jeśli profil jest wykorzystywany do komunikacji organu z mieszkańcami, to może pełnić funkcję publicznego forum debaty.
A w takiej sytuacji ograniczanie dostępu do dyskusji może budzić poważne wątpliwości prawne.
Facebook też ma własne zasady
Facebook jest prywatną platformą i posiada własne regulaminy — tzw. standardy społeczności.
To one określają, jakie treści można usuwać lub ograniczać.
Dlatego pojawia się pytanie praktyczne.
Czy administrator profilu może dodatkowo wprowadzać własne, nieopisane zasady uczestnictwa w dyskusji — skoro właściciel platformy już takie zasady ustalił?
Można to porównać do sytuacji w cudzym domu.
Gospodarz ustala reguły dla wszystkich gości.
Ale jeden z gości zaczyna decydować, kto może zostać przy stole.
Profil prywatny czy publiczny?
W odpowiedzi na interpelację burmistrz wskazuje, że Facebook nie jest oficjalnym kanałem komunikacji urzędu.
Oficjalne informacje publikowane są w:
-
Biuletynie Informacji Publicznej
-
na stronie internetowej gminy.
Profil w mediach społecznościowych ma jedynie charakter uzupełniający i promocyjny.
Urząd twierdzi więc, że brak możliwości komentowania na Facebooku nie ogranicza dostępu mieszkańców do informacji publicznej.
Granica, która dopiero się kształtuje
Spór z Trzebnicy pokazuje szerszy problem, z którym mierzy się dziś wiele samorządów.
Media społecznościowe stały się jednym z głównych miejsc rozmowy o sprawach lokalnych.
A wtedy pojawia się pytanie:
czy profil włodarza jest jeszcze prywatną przestrzenią,
czy już cyfrową agorą lokalnej demokracji.
Ramka: wyrok europejski
Wolność debaty także w internecie
W podobnych sprawach wypowiadał się także European Court of Human Rights.
Trybunał w Strasburgu w sprawie Vladimir Kharitonov v. Russia podkreślił, że internet stał się jednym z najważniejszych miejsc debaty publicznej.
W uzasadnieniu wskazano, że:
dostęp do przestrzeni komunikacji internetowej jest dziś istotnym elementem korzystania z wolności wypowiedzi.
Dlatego ograniczenia w dostępie do tej debaty muszą być:
-
uzasadnione
-
proporcjonalne
-
oparte na jasnych zasadach.
Choć sprawa dotyczyła blokowania treści w internecie, jej argumentacja jest często przywoływana w sporach dotyczących blokowania obywateli w mediach społecznościowych przez osoby pełniące funkcje publiczne.
Co mówi prawo o blokowaniu obywateli w mediach społecznościowych
Konstytucja RP
Podstawą sporów o blokowanie mieszkańców w internecie są przepisy Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej.
Art. 54 ust. 1
„Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.”
Art. 61 ust. 1
„Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej.”
Te przepisy są najczęściej przywoływane w sprawach dotyczących komunikacji władz publicznych w internecie.
Wyrok sądu administracyjnego
W podobnych sprawach wypowiadały się już sądy administracyjne.
W wyroku WSA w Gdańsku II SAB/Gd 91/20 sąd analizował funkcjonowanie profilu organu władzy w mediach społecznościowych.
W uzasadnieniu wskazano, że:
„Jeżeli profil w mediach społecznościowych wykorzystywany jest do informowania o działalności organu władzy publicznej, stanowi on narzędzie komunikacji z obywatelami.”
Sąd podkreślił także, że w takiej sytuacji działania administratora profilu mogą podlegać ocenie w kontekście prawa do informacji publicznej.
Europejski standard wolności wypowiedzi
Podstawą europejskiej ochrony wolności wypowiedzi jest European Convention on Human Rights.
Art. 10 ust. 1 Konwencji
„Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych.”
Na ten przepis powołuje się European Court of Human Rights w sprawach dotyczących ograniczania debaty publicznej w internecie.
Dlaczego ma to znaczenie
Spory o blokowanie użytkowników przez włodarzy miast dotyczą właśnie zderzenia dwóch zasad:
-
prawa administratora profilu do moderowania dyskusji
-
oraz konstytucyjnej wolności wypowiedzi i prawa do informacji.
Dlatego każda taka sprawa oceniana jest indywidualnie — w zależności od tego, czy profil pełni funkcję prywatną, czy faktycznie stał się kanałem komunikacji organu władzy publicznej.




