Czy pierwszy etap remontu świetlicy w Kowalach to naprawdę modernizacja, czy zwykła dekoracja dla zdjęcia? Z zewnątrz budynek wygląda tak, jakby przez lata nie widział nie tylko remontu, ale nawet zwykłej troski. A schody… schody to osobny rozdział w podręczniku „jak nie prowadzić inwestycji”.
Modernizacja w teorii a rzeczywistość pod drzwiami
Gmina ogłosiła sukces: wykonano dach i sanitariaty, pierwszy etap zakończony. Tymczasem wystarczy jedno spojrzenie na stan wejścia, żeby zrozumieć, że mówienie o „etapie” jest naprawdę odważne.
Schody prowadzące do świetlicy przypominają ruinę, która dawno powinna być wyłączona z użytkowania.
– płytki odspojone,
– beton popękany,
– nierówne stopnie,
– brak jakichkolwiek zabezpieczeń,
– brak ogrodzenia,
– brak taśmy ostrzegawczej,
– brak najprostszego trapa, który chroniłby ludzi i dzieci.
To nie jest „niedopatrzenie”. To jest ignorowanie elementarnych zasad BHP.
Remontowany obiekt powinien być oznakowany, odgrodzony i zabezpieczony, bo stan schodów stanowi nie tylko zagrożenie – jest wprost zaproszeniem do wypadku.
Budynek z drona wygląda jak świadek swoich własnych zaniedbań
Na zdjęciu z góry widać jeszcze więcej. Dookoła budynku – chaszcze, nieuporządkowany teren, brak wyznaczonej strefy prac. Sam obiekt wygląda na minimalistycznie „odświeżony”, tak jakby ktoś wymienił dwie części samochodu, ale resztę karoserii zostawił z lat 80.
I pomiędzy tym wszystkim stoi ona – drabina do sukcesu. Symboliczna i bardzo dosłowna. Jedyny element, który został ustawiony prawidłowo… choć prawdopodobnie wyłącznie do zdjęć.
117 tysięcy złotych. A wejście wygląda jak po przejściu komandosów
Z raportu gminy wynika:
koszt etapu: 117 661,22 zł,
dotacja województwa: 58 830 zł,
efekt: dach + łazienka + dokumentacja PR.
Tylko że mieszkańców nie interesuje łazienka, do której nie da się wejść bez ryzyka skręcenia kostki.
W normalnym procesie inwestycyjnym takie wejście musi być natychmiast zabezpieczone, niezależnie od zakresu prac. Nawet najprostsze trapy, poręcze tymczasowe czy oznakowanie ostrzegawcze kosztują grosze. Gmina jednak zdecydowała, że nie są potrzebne.
A gdzie radni? Gdzie nadzór?
To pytanie zaczyna wracać coraz częściej.
Skoro wejście wygląda tak, jak wygląda — i wszyscy to widzą — to dlaczego nikt nie zareagował?
Dlaczego radni nie zgłosili uwag?
Dlaczego mieszkańcy stoją przed budynkiem, który realnie stanowi zagrożenie?
Czy naprawdę jedyne, co gmina uznała za warte pokazania, to drabina i zdjęcie delegacji, która patrzy w niebo zamiast pod nogi?
„Drabina do sukcesu”, czyli PR zamiast realnej modernizacji
W obecnym kształcie inwestycja w Kowalach jest przede wszystkim pokazem tego, jak łatwo ogłosić sukces tam, gdzie widać głównie zaniedbania.
Schody powinny być natychmiast zabezpieczone.
Teren powinien być ogrodzony.
Wejście powinno być wyłączone z użytkowania.
A budynek — uporządkowany, zanim ktoś powie słowo „modernizacja”.
Zamiast tego mamy komunikat o zakończeniu „pierwszego etapu” i zdjęcia, które w innym kontekście mogłyby być ilustracją do artykułu o inwestycjach sprzed trzydziestu lat.
Źródła:
– Komunikat Gminy Oborniki Śląskie: „Pierwszy etap remontu świetlicy w Kowalach zakończony” Czytaj dalej Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.
– Materiał zdjęciowy opublikowany przez gminęTen temat ma ciąg dalszy








