Dwie wieże i jedno pytanie: czy państwo naprawdę widzi prezesa?

dwie wieze i kaczynski
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Felieton Sebastiana Owczarskiego

Sprawa dwóch wież wraca jak duch politycznej III RP. Wraca nie dlatego, że Polacy nagle zatęsknili za wieżowcami przy ulicy Srebrnej, ale dlatego, że ta historia od początku była czymś więcej niż inwestycją. Dla jednych symbolem ambicji. Dla innych – testem, czy w Polsce prawo rzeczywiście działa wobec wszystkich tak samo.

Jarosław Kaczyński zawsze miał talent do wielkich konstrukcji. Jedni budują domy, inni kariery, a prezes postanowił wejść poziom wyżej i symbolicznie dotknąć nieba. Dwie wieże miały być niczym polityczna katedra III RP – wysokie, dostojne, z widokiem na Warszawę i z przekonaniem, że jeśli projekt jest wystarczająco wielki, to zwykły obywatel przestanie pytać, kto za to płaci, kto ma na tym zarobić i dlaczego wokół całej sprawy znów krążą ludzie najgłośniej opowiadający o moralności.

Reklama
ilustracja do artykulu dwie wieze ilustracja do artykulu dwie wieze

W Polsce istnieją afery zwykłe i afery patriotyczne. Zwykła afera kończy się na kradzieży roweru albo drobnym przekręcie. Patriotyczna zaczyna się wtedy, gdy dokumenty mają setki stron, nazwiska są rozpoznawalne, interesy wielopiętrowe, a na końcu wszyscy próbują przekonać opinię publiczną, że przecież wszystko odbywało się „dla dobra Polski”. Problem w tym, że ta Polska bardzo często ma adres w centrum Warszawy i wyjątkowo atrakcyjny plan zagospodarowania.

Przez lata słyszeliśmy historię o skromności prezesa. O człowieku bez konta, bez luksusów, żyjącym niemal ascetycznie. Kot, herbata, kanapka i polityczna misja. Tymczasem gdzieś w tle rosła wizja dwóch wież. Nie jednej – dwóch. Bo jeśli już budować symbol wpływów, to z odpowiednim rozmachem.

Reklama
Reklama
Reklama

I wtedy na scenę wchodzi Waldemar Żurek. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny. Człowiek, który przejął nie tylko urząd, ale również magazyn spraw pozostawionych przez poprzednią władzę. A gdzieś w kącie nadal stoi wielki, zakurzony segregator z napisem: „Srebrna. Dwie wieże. Lepiej nie ruszać”.

Panie Ministrze, ludzie nie oczekują cudów. Oczekują prostych odpowiedzi. Czy prawo działa również wtedy, gdy sprawa dotyczy człowieka, który przez lata pouczał innych, jak mają żyć? Czy można budować polityczne imperium na hasłach uczciwości i jednocześnie liczyć, że nagrania, dokumenty oraz powiązania biznesowe same znikną pod ciężarem politycznego milczenia?

Jarosław Kaczyński wielokrotnie mówił o „układzie”. Być może nawet miał rację. Dziś jednak coraz więcej osób zadaje inne pytanie: czy przez te wszystkie lata nie patrzył po prostu w lustro?

Bo historia dwóch wież dawno przestała być wyłącznie opowieścią o betonie, działkach i ambicjach. Stała się testem dla państwa. Testem, czy instytucje rzeczywiście są niezależne od nazwisk i politycznych wpływów. Waldemar Żurek dostał dziś szansę odpowiedzieć na pytanie, którego przez lata unikano: czy Temida w Polsce naprawdę ma opaskę na oczach, czy tylko udaje, że nie widzi, gdy do pokoju wchodzi prezes.


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Sebastian Owczarski / Felieton
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry