Przejdź do treści
poniedziałek 5 października 2026
04/10/2026Autor

Elfyn Evans i Scott Martin zostali mistrzami świata WRC 2026. Finał sezonu na Sardynii rozstrzygnął się dopiero na ostatnim odcinku specjalnym, a przez chwilę wydawało się, że tytuł pojedzie do Olivera Solberga. Szwed wygrał cały rajd, ale na Power Stage wypadł z drogi zaledwie dwa zakręty przed metą. Evans wykorzystał szansę i po pięciu wcześniejszych drugich miejscach w mistrzostwach wreszcie sięgnął po najważniejsze trofeum.

To był jeden z tych finałów, których nie da się zaplanować nawet w najbardziej bezczelnym scenariuszu filmowym.

Jeszcze po sobocie sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Oliver Solberg prowadził w Rally Italia Sardegna z przewagą 33,6 sekundy nad Sébastienem Ogierem. Elfyn Evans był dopiero piąty, a jego przewaga w prowizorycznej klasyfikacji mistrzostw nad Solbergiem stopniała do zaledwie sześciu punktów.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Do rozdania pozostawało jeszcze dziesięć punktów za niedzielę – pięć za klasyfikację Super Sunday i pięć za kończący sezon Power Stage.

Innymi słowy: wszystko było otwarte.

Solberg zrobił niemal wszystko, czego potrzebował

Szwed rozpoczął sobotę z trzeciego miejsca, ale wygrał odcinki SS9 i SS10, wyprzedził Thierry’ego Neuville’a i przejął prowadzenie w rajdzie.

Później sytuację dodatkowo zmienił wypadek Neuville’a. Kierowca Hyundaia rozbił samochód już około 1,1 kilometra po starcie SS11 i odpadł z walki o zwycięstwo. Solberg dostał wówczas komfortową przewagę nad resztą stawki i mógł przestawić się z bezwzględnego ataku na kontrolowanie tempa.

Jednocześnie trwała znacznie ważniejsza walka – o mistrzostwo świata.

Sami Pajari pozostawał matematycznie w grze, ale jego sytuacja była coraz trudniejsza. Wszystko wskazywało na to, że tytuł rozstrzygną między sobą Evans i Solberg.

Oliver Solberg (SWE), Elliott Edmondson (GBR) Of team TOYOTA GAZOO RACING WRT seen during the World Rally Championship in Alghero, Italy on 03.10.2026 // Jaanus Ree / Red Bull Content Pool 

Jedna przebita opona zmieniła wszystko

Niedziela tylko podniosła temperaturę pojedynku.

Solberg zdobył punkty za Super Sunday i jeszcze bardziej zbliżył się do Evansa. Potem na przedostatnim odcinku SS16 Walijczyk przebił prawą przednią oponę.

Musiał zatrzymać się i wraz ze Scottem Martinem zmienić koło.

Stracił ponad dwie minuty.

Co prawda utrzymał piątą pozycję w klasyfikacji całego rajdu, ale wypadł z punktowanej czołówki niedzielnej klasyfikacji. Przewaga w mistrzostwach praktycznie zniknęła.

Przed ostatnim odcinkiem sezonu sytuacja stała się wyjątkowo prosta i wyjątkowo brutalna: o tytule miał zdecydować bezpośredni pojedynek Evansa z Solbergiem na liczącym 7,10 km Power Stage Sassari – Argentiera.

Kto okaże się szybszy, zostanie mistrzem świata.

Siedem kilometrów o mistrzostwo świata

Evans pojechał odcinek na granicy ryzyka. Po jego przejeździe nie było jednak pewności, czy czas wystarczy.

Solberg ruszył za nim.

Szwed był szybki. Międzyczasy wskazywały, że znajduje się na drodze do wyniku, który może dać mu mistrzostwo świata.

Do mety pozostawały dwa zakręty.

I właśnie wtedy Solberg wypadł z drogi.

Zdołał kontynuować jazdę i ostatecznie zachował zwycięstwo w Rally Italia Sardegna, ale stracił czas potrzebny do pokonania Evansa na Power Stage.

W jednej chwili skończyła się walka o tytuł.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Elfyn Evans został mistrzem świata.

Pięć razy był drugi. Za szóstym razem dopiął swego

Dla 37-letniego Walijczyka to pierwsze mistrzostwo świata WRC w karierze.

Ma ono szczególny smak, bo Evans aż pięciokrotnie kończył wcześniej sezon jako wicemistrz świata. Jeszcze w 2025 roku przegrał walkę o tytuł z Sébastienem Ogierem różnicą zaledwie czterech punktów.

Teraz historia potoczyła się inaczej.

Evans został pierwszym brytyjskim mistrzem świata kierowców WRC od czasów Richarda Burnsa, który zdobył tytuł w 2001 roku.

Pierwszy mistrzowski tytuł wywalczył również jego pilot Scott Martin.

WRC zaznacza, że wynik mistrzostw podlega jeszcze formalnemu zatwierdzeniu przez FIA.

 

Solberg wygrał rajd. I prawdopodobnie długo będzie pamiętał ostatnie dwa zakręty

Sport potrafi być bezlitosny także dla kierowcy, który zrobił niemal wszystko dobrze.

Solberg wygrał na Sardynii i odniósł trzecie zwycięstwo w sezonie. Na mecie miał 57,6 sekundy przewagi nad Sébastienem Ogierem. Trzecie miejsce zajął Sami Pajari, czwarty był Adrien Fourmaux, a Evans zakończył rajd na piątej pozycji.

Szwed przez większość weekendu robił dokładnie to, czego wymagała od niego sytuacja w mistrzostwach. W sobotę zaatakował, objął prowadzenie, w niedzielę zmniejszał różnicę punktową, a przed ostatnim odcinkiem znalazł się w sytuacji, w której los tytułu znajdował się praktycznie w jego rękach.

Potem zabrakło dwóch zakrętów.

To szczegół, który dobrze pokazuje, czym potrafi być rajdowe WRC. Nie wystarczy być najszybszym przez kilkaset kilometrów. Trzeba jeszcze przejechać ostatnie kilkaset metrów.

Sardynia miała być tylko finałem. Została jednym z najważniejszych rajdów kariery obu kierowców

Rally Italia Sardegna znalazło się w roli finału sezonu po usunięciu z kalendarza Rajdu Arabii Saudyjskiej. Przed rozpoczęciem zawodów Evans miał 230 punktów, Pajari 213, a Solberg 209.

Maksymalnie można było zdobyć 35 punktów.

Matematycznie więc trzech kierowców rozpoczynało weekend z szansą na tytuł.

Ostatecznie cała ta matematyka skurczyła się do jednego odcinka specjalnego.

A potem do dwóch zakrętów.

Elfyn Evans przez lata był kierowcą, któremu do mistrzostwa ciągle czegoś brakowało – kilku punktów, jednego wyniku, czasem odrobiny szczęścia.

4 października 2026 roku wreszcie niczego nie zabrakło.

Oliverowi Solbergowi zabrakło natomiast kilkuset metrów.

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *