O godzinie 18:20 historia przeleciała nad Polską
To był moment, którego polskie lotnictwo wojskowe nie przeżyło nigdy wcześniej.
22 maja 2026 roku około godziny 18:20 w bazie w Łasku wylądowały pierwsze polskie myśliwce F-35A. Trzy maszyny, które jeszcze kilka lat temu wydawały się bardziej politycznym marzeniem niż realnym elementem polskiej armii.
A jednak. Wylądowały.
I nawet jeśli dla części mieszkańców był to tylko huk silników nad regionem, dla wojska, NATO i całego systemu bezpieczeństwa oznacza to coś znacznie większego — wejście Polski do technologicznej elity współczesnego lotnictwa wojskowego.
ilustracja do artykułu F-35 w Łasku przywitanie
Dlaczego F-35 to nie „kolejny samolot”?
W debacie publicznej często mówi się o F-35 jak o nowoczesnym myśliwcu. Problem w tym, że to określenie jest dziś zbyt małe.
F-35 nie jest wyłącznie samolotem bojowym. To latające centrum dowodzenia i rozpoznania. Maszyna, która:
- zbiera dane z pola walki,
- przekazuje je innym jednostkom,
- wykrywa zagrożenia zanim sama zostanie zauważona,
- prowadzi walkę elektroniczną,
- współpracuje z systemami NATO praktycznie w czasie rzeczywistym.
W praktyce oznacza to, że pilot F-35 widzi więcej, szybciej reaguje i działa w środowisku, w którym starsze konstrukcje mogłyby mieć ogromny problem z przetrwaniem.
Łask stał się miejscem strategicznym
Nieprzypadkowo F-35 trafiły właśnie do Łasku. Ta baza od lat była przygotowywana do współpracy z NATO i wojskami amerykańskimi. To tutaj regularnie pojawiały się siły USA, ćwiczenia międzynarodowe i infrastruktura dostosowywana do nowoczesnych systemów bojowych.
Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował wcześniej, że pierwsze trzy samoloty dotrą do Polski około godziny 18.
Podkreślił również, że są to pierwsze F-35 na wschodniej flance NATO oraz symbol strategicznych relacji Polski ze Stanami Zjednoczonymi.
Polska armia zmienia się szybciej niż wielu zakładało
Jeszcze kilkanaście lat temu polskie lotnictwo opierało się głównie na postsowieckich konstrukcjach i ograniczonych możliwościach modernizacji. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Patrioty. HIMARS-y. Abramsy. Apache.
A teraz także F-35.
To już nie jest kosmetyczna modernizacja armii. To przebudowa całej filozofii działania sił zbrojnych.
Oczywiście pozostają pytania o koszty, logistykę, serwis, uzależnienie od technologii amerykańskiej czy realne możliwości utrzymania tak zaawansowanego systemu przez kolejne dekady. Ale niezależnie od politycznych sporów jedno jest trudne do podważenia — Polska nigdy wcześniej nie posiadała tak nowoczesnego sprzętu lotniczego.
Symbol nowej epoki czy początek nowego wyścigu?
Przylot F-35 do Łasku ma także wymiar symboliczny. W czasie wojny za wschodnią granicą, napięć NATO–Rosja i przebudowy europejskiego bezpieczeństwa Polska pokazuje, że chce być nie tylko odbiorcą ochrony sojuszu, ale jednym z jego kluczowych filarów na wschodniej flance.
I być może właśnie dlatego ten piątkowy wieczór zapisze się w historii polskiego lotnictwa bardziej niż niejeden oficjalny apel czy defilada.
Bo czasem historia nie przychodzi z przemówieniem.
Czasem po prostu ląduje na pasie w Łasku.
Źródło: PAP, MON
Magazynu Radio DTR 5/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


