Warszawa. Fundusz Sprawiedliwości – państwowy mechanizm finansowania pomocy dla ofiar przestępstw – ponownie znalazł się w centrum krytycznej analizy kontrolerów. Najnowszy raport Najwyższa Izba Kontroli wskazuje na poważne naruszenia zasad gospodarowania pieniędzmi publicznymi w latach 2021–2025. Według kontrolerów skala stwierdzonych nieprawidłowości sięga niemal 270 mln zł.
To pieniądze, które – w założeniu – miały trafiać do ofiar przestępstw lub wspierać readaptację osób opuszczających więzienia. W praktyce część z nich finansowała zupełnie inne przedsięwzięcia.
Czym jest Fundusz Sprawiedliwości?
Fundusz powstał w 2012 roku jako narzędzie wsparcia osób pokrzywdzonych przestępstwem. Jego środki pochodzą głównie z nawiązek i świadczeń pieniężnych zasądzanych przez sądy wobec sprawców.
Formalnie nazywa się Funduszem Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. W teorii system miał być prosty: sprawcy płacą – a państwo przekazuje te środki na pomoc ofiarom.
Kontrole NIK od kilku lat pokazują jednak, że mechanizm ten stopniowo zmieniał charakter.
„Rażące naruszenia zasad finansów publicznych”
Kontrola obejmująca okres od stycznia 2021 r. do maja 2025 r. wykazała, że gospodarka finansowa funduszu była prowadzona z naruszeniem podstawowych zasad finansów publicznych:
-
jawności wydatków,
-
celowości,
-
oszczędności gospodarowania środkami publicznymi.
Według kontrolerów fundusz przestał w praktyce pełnić rolę klasycznego funduszu celowego.
– Środki, które miały trafiać do ofiar przestępstw, były w wielu przypadkach przeznaczane na inne cele i wydawane w sposób nierzetelny – wskazuje Paweł Gibuła z NIK.
Na co trafiały pieniądze?
Raport NIK wskazuje, że część środków finansowała projekty mające niewiele wspólnego z pomocą ofiarom przestępstw.
Wśród przykładów wymieniono m.in.:
-
budowę inwestycji wykorzystywanych przez fundacje do własnych celów,
-
finansowanie portali internetowych publikujących materiały polityczne,
-
zakup kampera pod pretekstem świadczenia porad prawnych,
-
organizację biegów ulicznych i górskich,
-
festiwale filmowe,
-
projekty edukacyjne dla wybranych środowisk.
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych przypadków była inwestycja realizowana przez fundację Profeto.pl, która otrzymała ponad 66 mln zł wsparcia.
Konkursy, które konkursami nie były
Jednym z kluczowych zarzutów kontrolerów jest sposób przyznawania dotacji.
NIK ustaliła, że w wielu przypadkach:
-
niektóre organizacje otrzymywały nieformalne wskazówki, jak przygotować wnioski jeszcze przed ogłoszeniem konkursu,
-
komisje konkursowe były pod presją zmian ocen,
-
niektóre oferty oceniano ponownie, gdy pierwotnie uzyskały zbyt niską punktację.
W efekcie – jak wskazują kontrolerzy – 16 z 18 badanych dotacji w obszarze przeciwdziałania przestępczości zostało przyznanych niecelowo. Ich łączna wartość wyniosła 98,7 mln zł.
Promocja w czasie kampanii wyborczej
Kontrolerzy zwrócili także uwagę na znaczny wzrost kosztów promocji funduszu w 2023 roku – czyli w okresie poprzedzającym wybory parlamentarne.
Limit kosztów obsługi funduszu został przekroczony aż o 142 procent.
Według raportu NIK część działań promocyjnych mogła służyć budowaniu wizerunku konkretnych osób związanych z kierownictwem resortu sprawiedliwości.
Rosnące pieniądze – rosnące problemy
W kontrolowanym okresie przychody funduszu systematycznie rosły:
-
377 mln zł w 2021 roku,
-
blisko 470 mln zł w 2024 roku.
Mimo wzrostu środków państwo – zdaniem NIK – nie stworzyło skutecznego systemu zarządzania funduszem ani mechanizmów kontroli wydatków.
Co proponuje NIK?
Kontrolerzy wskazują, że konieczne są systemowe zmiany. Wśród rekomendacji pojawiają się m.in.:
-
doprecyzowanie zadań funduszu w przepisach prawa,
-
ograniczenie uznaniowości przy przyznawaniu dotacji,
-
wprowadzenie jasnych kryteriów konkursowych,
-
stworzenie mechanizmów zapobiegania konfliktom interesów,
-
rozważenie częściowej decentralizacji wydatkowania środków.
NIK sugeruje również, aby część zadań finansowanych obecnie z funduszu mogły realizować instytucje publiczne, np. ośrodki pomocy społecznej czy centra pomocy rodzinie.
Sprawa ma również wymiar śledczy
Kontrola była prowadzona równolegle z działaniami organów ścigania. W trakcie jej trwania część dokumentacji została zabezpieczona, a niektóre osoby odpowiedzialne za decyzje finansowe odmówiły składania wyjaśnień, powołując się na grożącą im odpowiedzialność karną.
Pytanie pozostaje jedno
Fundusz Sprawiedliwości miał być symbolem solidarności z ofiarami przestępstw.
Raport NIK pokazuje jednak obraz systemu, który przez lata działał w sposób daleki od tej idei.
I to rodzi pytanie, które dziś wraca w debacie publicznej:
czy pieniądze z funduszu faktycznie trafiały do tych, którzy ich najbardziej potrzebowali?



