Samorządy w całej Polsce mają czas tylko do 10 kwietnia 2026 roku, aby złożyć wnioski o dofinansowanie inwestycji drogowych z rezerwy subwencji ogólnej budżetu państwa. Stawka jest wysoka – w tym roku rząd przeznaczył na ten cel 400 mln zł, czyli o 70 mln zł więcej niż rok wcześniej.
Brzmi jak dobra wiadomość dla gmin, powiatów i miast. Ale jak zwykle w takich programach diabeł tkwi w szczegółach – i w dokumentach, które trzeba złożyć.
Co się zmieniło w 2026 roku?
Ministerstwo Infrastruktury wprowadziło jedną istotną nowość.
Po raz pierwszy o wsparcie będą mogły ubiegać się również miasta na prawach powiatu, jeśli planują inwestycje na drogach krajowych lub wojewódzkich przebiegających przez ich teren.
Jak zapowiedział minister infrastruktury Dariusz Klimczak:
„Zwiększamy do 400 mln zł dofinansowanie z budżetu państwa na zadania obejmujące budowę i przebudowę dróg samorządowych. Po raz pierwszy ze wsparcia będą mogły skorzystać także miasta na prawach powiatu”.
To oznacza, że w grze są nie tylko klasyczne inwestycje gminne czy powiatowe, ale także remonty ważnych odcinków dróg krajowych i wojewódzkich w granicach dużych miast.
Na co można dostać pieniądze?
Program obejmuje kilka typów inwestycji.
Najważniejsze z nich to:
-
budowa i przebudowa dróg publicznych,
-
modernizacja mostów i obiektów inżynierskich,
-
drogi dojazdowe do centrów logistycznych lub przeładunkowych,
-
remont i utrzymanie dróg krajowych i wojewódzkich w miastach na prawach powiatu.
Zgodnie z kryteriami programu maksymalny poziom dofinansowania wynosi do 60% kosztów inwestycji, a w przypadku obiektów wpisanych do rejestru zabytków może sięgnąć nawet 80%.
Jeden wniosek – jedno zadanie
Samorządy nie mogą jednak zgłaszać wielu projektów.
Reguła jest prosta:
każdy zarządca drogi może złożyć tylko jeden wniosek i tylko na jedno zadanie.
To oznacza, że lokalne władze muszą wybrać inwestycję priorytetową – taką, która ma największe szanse na uzyskanie wsparcia.
Dokumentów jest sporo
Lista wymaganych załączników pokazuje, że nie jest to konkurs „na pomysł”, ale na gotową inwestycję.
Samorząd musi m.in. przedstawić:
-
decyzję o pozwoleniu na budowę lub realizację inwestycji,
ReklamaType your text here -
uchwałę budżetową potwierdzającą udział własny,
-
projekt zagospodarowania terenu,
-
projekt organizacji ruchu,
-
mapy i dokumentację techniczną,
-
szacunkową wartość zamówienia.
Do wniosku trzeba także dołączyć specjalne oświadczenie, w którym samorząd potwierdza m.in., że inwestycja nie jest finansowana z innych programów rządowych.
Jeśli kontrola wykaże, że informacje w oświadczeniu były nieprawdziwe, samorząd może zostać wykluczony z programu na pięć lat.
Liczy się czas
Wnioski można składać wyłącznie elektronicznie – przez system e-Doręczeń lub elektroniczną skrzynkę podawczą ministerstwa.
Termin jest nieprzekraczalny:
10 kwietnia 2026 roku.
Dokumenty złożone w innej formie lub po terminie nie będą rozpatrywane.
400 mln zł – dużo czy mało?
Na papierze 400 mln zł wygląda imponująco.
W praktyce jednak – gdy podzielić tę kwotę między setki samorządów w Polsce – okaże się, że środki szybko się rozejdą.
Jeżeli liczba wniosków spełniających kryteria przekroczy pulę programu, dofinansowanie może zostać proporcjonalnie zmniejszone dla wszystkich beneficjentów.
Innymi słowy – nawet dobrze przygotowany projekt nie gwarantuje pełnej kwoty wsparcia.
Pytanie do samorządów
Program właśnie ruszył, ale kluczowe pytanie brzmi:
czy lokalne samorządy mają już gotowe projekty, które mogą zgłosić?
Bo jeśli nie – 400 mln zł może znów trafić tam, gdzie dokumentacja była gotowa wcześniej.
A nie tam, gdzie drogi faktycznie najbardziej potrzebują remontu.
I to jest w takich programach zawsze najciekawsze.
Nie tylko ile pieniędzy jest do wzięcia, ale kto naprawdę potrafi po nie sięgnąć.




