Czy radny może zajrzeć do dziennika budowy inwestycji gminnej?
W Zawoni to pytanie nie jest już tylko prawniczą ciekawostką. Stało się osią sporu między radnym Pawłem Komorowskim a administracją gminy – i w efekcie także policją oraz prokuraturą.
Sprawa dotyczy inwestycji w Pęciszowie i dokumentu, który w budownictwie ma status szczególny: dziennika budowy. To właśnie on stał się punktem zapalnym konfliktu o jawność działania samorządu.
Ale gdy spojrzeć na dokumenty, okazuje się, że spór nie jest prosty. A odpowiedź na pytanie „kto ma rację” wcale nie jest oczywista.
Dlaczego radny chciał zobaczyć dziennik budowy?
Radny Paweł Komorowski próbował uzyskać wgląd w dziennik budowy inwestycji gminnej w Pęciszowie.
Według niego odmowa dostępu naruszała jego ustawowe uprawnienia wynikające z mandatu radnego.
Radny powołał się na przepis:
art. 24 ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym
Zgodnie z nim:
„Radny ma prawo uzyskiwania informacji i materiałów, wstępu do pomieszczeń, w których znajdują się te informacje i materiały, oraz wglądu w działalność urzędu gminy i gminnych jednostek organizacyjnych.”
W ocenie radnego oznacza to możliwość zapoznania się z dokumentacją dotyczącą inwestycji publicznych.
Gdy odmówiono mu dostępu, sprawa trafiła do organów ścigania.
Policja: brak znamion przestępstwa
Postępowanie prowadziła Komenda Powiatowa Policji w Oleśnicy.
Sprawa dotyczyła podejrzenia czynu z:
art. 276 kodeksu karnego
czyli:
ukrycia dokumentu.
22 października 2025 r. zapadło postanowienie:
umorzenie postępowania
na podstawie art. 17 §1 pkt 2 k.p.k.
Powód był jednoznaczny:
czyn nie zawiera znamion przestępstwa.
Według organów ścigania dokument nie został ukryty ani zniszczony – znajdował się u kierownika budowy, który odmówił jego udostępnienia.
Z punktu widzenia prawa karnego sprawa została więc zakończona.
Ale pojawia się inne pytanie
Czy to jednak oznacza, że sprawa jest zamknięta?
Niekoniecznie.
Bo istnieje jeszcze druga płaszczyzna sporu – dostęp do informacji publicznej.
Czy dziennik budowy jest informacją publiczną?
W ostatnich latach sądy administracyjne coraz częściej zajmowały się właśnie tym pytaniem.
Jedno z najważniejszych orzeczeń zapadło niedawno w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.
Wyrok NSA z 11 marca 2025 r.
Sąd stwierdził wprost:
„Dziennik budowy inwestycji publicznej stanowi informację publiczną i powinien być udostępniony zgodnie z trybem ustawy o dostępie do informacji publicznej.”
To bardzo ważna teza.
Oznacza bowiem, że dokumenty dotyczące inwestycji finansowanych ze środków publicznych mogą podlegać zasadzie jawności.
Podobne stanowisko sądów
Podobne wnioski pojawiały się także w innych orzeczeniach.
Przykładem jest sprawa rozpatrywana przez Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu.
Wyrok WSA we Wrocławiu z 12 października 2023 r.
Sąd uznał, że dokumentacja dotycząca inwestycji publicznych może stanowić informację publiczną, a odmowa jej udostępnienia może być traktowana jako bezczynność organu.
Podobne podejście pojawiało się wcześniej również w orzecznictwie NSA dotyczącym dokumentacji budowlanej.
Wyrok NSA z 15 lipca 2021 r.
Sąd wskazał w nim, że dokumenty procesu inwestycyjnego – w tym projekt budowlany – mogą stanowić informację publiczną, jeśli dotyczą realizacji zadań publicznych.
Dlaczego sprawa budzi emocje?
Bo mamy tu do czynienia z dwoma różnymi porządkami prawnymi.
Z jednej strony:
organy ścigania badają tylko jedno pytanie:
czy doszło do przestępstwa.
Z drugiej strony:
pozostaje pytanie o jawność działania samorządu.
To nie zawsze są te same sprawy.
Policja i prokuratura mogą stwierdzić, że nie doszło do przestępstwa, a jednocześnie wciąż może istnieć spór o dostęp do informacji publicznej.
Gdzie więc naprawdę leży problem?
W takich sprawach często powtarza się ten sam mechanizm.
-
Radny lub obywatel próbuje uzyskać dokument.
-
Urząd odpowiada, że nie można go udostępnić w danym trybie.
-
Sprawa trafia do organów ścigania.
-
Organy ścigania stwierdzają, że nie doszło do przestępstwa.
Formalnie wszystko jest zgodne z procedurą.
Ale pytanie o dostęp do informacji publicznej pozostaje bez odpowiedzi.
Spór o jawność inwestycji
Dlatego sprawa z Zawoni nie jest tylko konfliktem między radnym a urzędem.
Dotyczy szerszego problemu:
czy mieszkańcy – poprzez swoich przedstawicieli – mają realny dostęp do dokumentów dotyczących inwestycji finansowanych z publicznych pieniędzy.
Sądy administracyjne coraz częściej wskazują, że odpowiedź powinna brzmieć: tak.
Ale praktyka administracyjna bywa znacznie bardziej skomplikowana.
Co dalej?
W tej sprawie ostateczne słowo może należeć nie do policji ani prokuratury, lecz do sądu administracyjnego.
Bo to właśnie tam rozstrzyga się spory o dostęp do informacji publicznej.
I tam zapadają decyzje, które w dłuższej perspektywie wyznaczają standardy jawności w samorządach.
Pytanie pozostaje otwarte
Czy dziennik budowy inwestycji gminnej powinien być dostępny dla radnych i mieszkańców?
Orzecznictwo sądów coraz częściej odpowiada twierdząco.
Ale praktyka wciąż pokazuje, że droga do takiej jawności bywa długa.
A czasem zaczyna się od jednego dokumentu, który ktoś chciał po prostu zobaczyć.


