Gdy władza boi się słów

huber ozimina walczy z dziennikarzem lokalnym
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

🎙️ Felieton

„Gdy władza boi się słów”

Najpierw było nagranie.
Godzina rozmowy. Kontekst. Argumenty. Analiza.

Potem pojawiły się nożyczki.

Ciach.
Minuta.

Reklama
Reklama

Jeszcze raz.
Ciach.

I nagle z godziny zostaje kilka zdań z „kurwa”.
Bo przecież łatwiej walczyć z przecinkiem niż z faktami.

Bo z argumentem trudniej.
Z dokumentem – jeszcze trudniej.
Z pytaniem „kto za to odpowiada?” – najtrudniej.

Ale z przekleństwem?
O, to już bezpieczne pole bitwy.


To jest stary numer.

Gdy dziennikarz mówi za głośno – mówimy, że krzyczy.
Gdy za ostro – że cham.
Gdy za celnie – że hejter.
Gdy za skutecznie – że „to nie media”.

A gdy brakuje już czegokolwiek…
wyciąga się kartę „ChatGPT”.

Bo przecież jak coś jest niewygodne, to na pewno „nie człowiek pisał”.

Tak, jasne.
Następnym razem pewnie usłyszymy, że mikrofon też jest sztuczny.


Najbardziej rozbraja mnie jedno.

Człowiek, który twierdzi, że był dziennikarzem,
nie rozumie formy radiowego felietonu.

Nie rozumie ironii.
Nie rozumie przerysowania.
Nie rozumie, że radio to nie protokół z posiedzenia komisji.

Radio ma brzmieć jak życie.

A życie w małych miastach nie mówi:
„Szanowni Państwo, sytuacja jest problematyczna”.

Życie mówi:
„No kurwa, znowu zrobili nas w balona”.

I każdy to rozumie.

Poza tymi, którzy siedzą za biurkiem.


Bo prawdziwy problem nie jest w języku.

Problem jest w tym, że:
konsultacje są puste,
sala świeci pustkami,
ludzie nie wierzą,
a decyzje zapadają i tak.

I o tym był materiał.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Ale o tym cisza.

Za to wielka debata narodowa o słowie „kurwa”.

Serio?

Dom się pali, a my dyskutujemy, czy strażak za głośno krzyczał „ogień”.


Władza, która zaczyna recenzować styl dziennikarza,
zwykle nie ma już argumentów do recenzowania treści.

To znak ostrzegawczy.

Bo wolne media nigdy nie są wygodne.
Mają być jak kamyk w bucie.

Ma uwierać.

Jak nie uwiera – to znaczy, że już są ulotką promocyjną.


Więc tak.

Będziemy mówić ostro.
Będziemy mówić wprost.
Będziemy czasem przeklinać.

Bo to nie jest akademia ku czci.

To jest radio.

A radio ma budzić.

Nie usypiać.


I wiecie co jest w tym wszystkim najciekawsze?

Im bardziej próbują nas uciszyć,
tym bardziej znaczy, że trafiliśmy.

Bo gdy uderzasz w stół…
nożyczki naprawdę zaczynają dzwonić.

A to znaczy, że ktoś się boi.

I to na pewno nie my.

screenshot

Ten artykuł jest częścią
Magazynu Radio DTR 1/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →

📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry