Granice wykorzystywania informacji publicznych – przykład z Zawoni
Jako redaktor, który w innych gminach powiatu trzebnickiego zadawał identyczne pytania – ile kosztował koncert z publicznych pieniędzy – doskonale wiem, co znaczy usłyszeć odmowę. To w naszym regionie niemal norma. Ale nigdzie indziej, przynajmniej w moim doświadczeniu, władze nie odważyły się na ataki osobiste ani – co gorsza – na wykorzystywanie spraw tak delikatnych jak krzywda nieletnich, aby przyłożyć krytykowi.
Tymczasem w Zawoni padł rekord. Wójt Agnieszka Wersta opublikowała na Facebooku akt oskarżenia przeciwko Markowi L., redaktorowi „Echa Zawoni” – znanemu z tego, że pytał o koszty gminnych imprez. Dokument prosto z prokuratury, pełen drastycznych zarzutów o przestępstwa seksualne wobec dzieci. Sąd jeszcze nie wydał wyroku, ale wójt i komentujący potraktowali oskarżonego jak winnego.
Koszty koncertu – pytanie bez odpowiedzi
Sprawa zaczęła się od prostego pytania: ile Gminny Ośrodek Kultury zapłacił za koncert Patrycji Markowskiej na dożynkach? Odpowiedź dyrektora GOK – odmowa, zasłaniając się „tajemnicą przedsiębiorstwa”. To argument, który znam z innych gmin, np. Obornik Śląskich, gdzie też ukrywano honoraria gwiazd. Różnica? Tam nie posypały się publiczne ataki personalne.
Dla porządku – honoraria artystów tej klasy na imprezach gminnych zazwyczaj mieszczą się w widełkach 50–100 tys. zł. To nie są dane dla Zawoni, tylko ogólne szacunki z rynku.
Od pytań do aktu oskarżenia
9 sierpnia 2025 r. wójt Wersta wrzuciła na swój profil akt oskarżenia Prokuratury Rejonowej w Strzelinie. Dokument opisuje zarzuty wobec Marka L. (m.in. obcowanie płciowe z małoletnimi, inne czynności seksualne, znęcanie się), a także wobec członków jego rodziny. Wszyscy oskarżeni nie przyznają się do winy, a proces dopiero się zacznie.
Publikacja została opatrzona komentarzem, który łączył sprawę karną z krytyką GOK i pytaniami o finanse. Efekt? Lawina komentarzy pełnych nienawiści pod adresem oskarżonego i osób, które wcześniej stawały po jego stronie. Zero refleksji, zero wstrzemięźliwości.
Etyka urzędnika a emocje na Facebooku
Jest w tym kilka fundamentalnych problemów:
Prezumcja niewinności – do momentu prawomocnego wyroku sądu nikt nie jest winny. Art. 42 ust. 3 Konstytucji RP nie jest ozdobnikiem, tylko tarczą przed samosądem medialnym.
Wykorzystywanie tragedii – sprawa dotyczy krzywdy dzieci. Łączenie jej z osobistą zemstą na krytyku finansów gminy jest nie tylko niestosowne, ale i krzywdzące dla ofiar.
Standardy władzy – kodeks etyki pracowników samorządowych mówi o powściągliwości i neutralności. Tu mamy polityczny ostrzał z ciężkiej amunicji, i to w przestrzeni publicznej.
Jak to wygląda w innych gminach
Kiedy w Obornikach Śląskich pytaliśmy o koszty koncertów, dostawaliśmy czasem absurdalne wymówki, czasem zwykłe milczenie, ale nikt nie wrzucał w sieć dokumentów z prokuratury, żeby przy okazji publicznie zmieszać pytającego z błotem.
Podobne historie z odmowami przejrzystości dzieją się w Trzebnicy czy Prusicach. Ale nawet tam, przy całym braku otwartości, nie przekraczano tej czerwonej linii – wykorzystania sprawy karnej do uderzenia w krytyka.
Wnioski
To nie jest już tylko dyskusja o kosztach koncertu Patrycji Markowskiej. To pytanie, jak daleko wójt, burmistrz czy prezydent może się posunąć, by uciszyć krytyków. I czy w gminach powiatu trzebnickiego standardy debaty publicznej będą wyznaczały kodeksy etyki… czy prywatne emocje na Facebooku.
Autor: Rafał Chwaliński







Wstyd, żenada żeby urzędnik się tak zachowywal, gdzie jakakolwiek etyka, wartości moralne poniżej pasa a nawet ich brak.