Czy jedna noc w fińskim Levi może zmienić historię narciarstwa? Brazylijczyk Lucas Pinheiro Braathen właśnie udowodnił, że tak. Jak doszło do jego spektakularnego zwycięstwa?
Brazylijska samba na stoku? Jak do tego doszło?
Świat narciarstwa alpejskiego przyzwyczaił się do dominacji Austriaków, Norwegów, Szwajcarów czy Francuzów. Ale Brazylia?
Tak, dokładnie tak – Brazylia, kraj samby, futbolu i Copacabany, weszła na mapę narciarskich potęg. Wszystko za sprawą Lucasa Pinheiro Braathena, który w fińskim Levi dokonał rzeczy symbolicznej: został pierwszym Brazylijczykiem w historii, który wygrał zawody Pucharu Świata FIS.
Co więcej, zrobił to z rozmachem.
Jak wyglądał ten przełomowy przejazd?
Co pokazał pierwszy przejazd?
Braathen jechał agresywnie, jakby rozliczał się ze swoim własnym powrotem do sportu. Czas 54.13 sekundy – najlepszy wśród stawki – ustawił całą resztę zawodników pod presją.
Tuż za nim znalazł się ubiegłoroczny zwycięzca z Levi, Clément Noël, tracąc 0.41 s.
Drugi przejazd: wytrzymać presję do końca
W finałowym przejeździe widzowie przeżyli wszystko: niespodziewaną eksplozję formy młodego Brytyjczyka Lauriego Taylora, świetny wynik reprezentanta gospodarzy Eduarda Hallberga i powrót Noëla na pozycję lidera…
I wtedy na starcie został tylko on.
Braathen, którego dopingowała już nie tylko narciarska Europa – ale i cały „zielono-żółty” świat.
Pojechał na tyle szybko, by utrzymać przewagę – 11. czas przejazdu wystarczył, aby pokonać Noëla o 0.31 sekundy.
„To dla mnie pełny krąg. Słyszałem tę pieśń przy meczach piłkarskich i dziś gra, bo wygrałem dla kraju, który dał mi miłość do sportu. Jestem bardzo dumny”
– powiedział Braathen po historycznym zwycięstwie.CP-S-20254
A co u kobiet? Shiffrin znów poza zasięgiem
Pierwszy weekend sezonu przyniósł także elektryzujące rozstrzygnięcia wśród kobiet.
Mikaela Shiffrin wróciła do formy absolutnie dominującej i pewnie wygrała slalom, o 1.66 s wyprzedzając rewelacyjną Larę Colturi, która jest dopiero na początku swojej kariery, a już „wchodzi drzwiami i oknami”.
Podium uzupełniła Emma Aicher – 22-letnia wszechstronna Niemka, znana dotąd z konkurencji szybkościowych.
Shiffrin nie szczędziła komplementów:
„Colturi ma ogromny potencjał. Jest tu, już podnosi poziom. Niesamowicie się na nią patrzy – jest bardzo dojrzała”
– podkreślała Amerykanka.CP-S-20254
Dlaczego ten weekend zapisze się w historii?
bo Brazylia ma pierwsze zwycięstwo w Pucharze Świata,
bo powrót Braathena po odejściu z reprezentacji Norwegii okazał się strategicznym strzałem w dziesiątkę,
bo młode zawodniczki – Colturi i Aicher – zaczynają realnie atakować dominację Shiffrin.
To był weekend, który przypomniał, że w narciarstwie wciąż jest miejsce na nowe historie. A ta brazylijska jest jedną z tych, które chce się opowiadać dalej.

