**Listopad rozgościł się na dobre. Za oknem deszcz, wiatr i ostatnie liście walczące o utrzymanie się na gałęziach. W urzędach natomiast wszystko po staremu. Kawa gorąca, kaloryfery pracują, dokumenty krążą, a mieszkańcy cierpliwie czekają. Najważniejsze, że wszystko idzie zgodnie z planem. Tylko nikt nie powiedział, z którego roku ten plan pochodzi.**
Jesień to wyjątkowy czas w samorządach. Przyroda szykuje się do zimowego odpoczynku, a urzędy do intensywnego planowania tego, co miało być zrobione jeszcze przed wakacjami.
Na biurkach rosną stosy dokumentów, komisje obradują, radni dyskutują, a urzędowe pieczątki pracują z godną podziwu regularnością. W końcu nic tak nie potwierdza postępu prac jak kolejna kartka z napisem „Przyjęto”.
Mieszkaniec przychodzi zapytać o swoją sprawę.
– Kiedy będzie załatwiona?
– Wszystko idzie zgodnie z planem. Byle do wiosny!
– To ja poczekam razem z liśćmi?
I tutaj pojawia się zasadnicza różnica między naturą a administracją. **Liście opadają zgodnie z kalendarzem. Z terminami urzędowymi bywa znacznie bardziej twórczo.**
Oczywiście to tylko żart. Wiemy przecież, że samorządy pracują przez cały rok. Niektóre sprawy wymagają czasu, inne cierpliwości, a jeszcze inne kolejnej komisji, która ustali, dlaczego poprzednia komisja nie zdążyła.
Listopad ma jednak swoje zalety. Mgła skutecznie ogranicza widoczność, deszcz zmywa ślady, a krótsze dni pozwalają wcześniej zgasić światło.
**Oby tylko wraz z liśćmi nie opadł zapał do działania!**
Bo w samorządzie, podobnie jak w przyrodzie, najlepiej widać efekty pracy wtedy, gdy opadną wszystkie dekoracje.
*Radio DTR – listopadowy humor z przymrużeniem oka. Śmiejemy się z codzienności, bo czasem rzeczywistość sama pisze najlepsze scenariusze.*
