Jesień przyszła na dobre. Deszcz pada, liście płyną rynsztokiem, a razem z nimi — jak się okazuje — także wnioski, skargi, odwołania i podania.
Mieszkaniec patrzy na kolejkę pod urzędem i pyta:
**– To urząd czy przystań?**
Urzędniczka odpowiada spokojnie:
**– Przy tej pogodzie obsługujemy też sprawy dryfujące.**
I wszystko zaczyna się zgadzać.
Jedne sprawy płyną szybciej, inne wolniej. Niektóre utkną na mieliźnie proceduralnej, część odbije się od brzegu, a kilka może nawet dopłynie do właściwego wydziału.
Na szczęście przed wejściem stoi odpowiednia tablica:
**„UWAGA! POŚLIZG PROCEDURALNY”**
Czyli pogoda została uwzględniona również w administracji.
Wnioski? Płyną.
Skargi? Płyną.
Odwołania? Płyną.
Najważniejsze, że obieg dokumentów działa.
Choć chwilami bardziej przypomina obieg wody.
**KAR-KAB Radia DTR — bo jesienią niektóre sprawy nie są rozpatrywane. One po prostu nabierają nurtu.**
