Jak ośmiesza się promocja ze starostą na Facebooku

jak osmiesza sie promocja powiatu trzebnickiego


Czy promocja regionu naprawdę polega dziś na wrzuceniu kilku serduszek pod postem i nazwaniu tego „sukcesem medialnym”? Jeśli tak, to Powiat Trzebnicki właśnie osiągnął mistrzostwo świata w konkurencji… autopromocji.


Weekendowy wyjazd służbowy. Z kamerą i uśmiechem

Co roku ten sam schemat. Delegacja, kamera, stoisko, kilka regionalnych produktów, ciepłe słowa o „potencjale” i „energii regionu”. Tym razem padło na zimową odsłonę Dolnego Śląska i krótką wizytę w porannym paśmie TVP3.

Formalnie: promocja powiatu.
W praktyce: służbowy city break z mikrofonem.


Telewizja, której nikt nie ogląda

Nie oszukujmy się. Emisja w porannym paśmie regionalnym, w konkretnej minucie, pomiędzy pogodą a dżinglem, to nie jest żadne „wejście medialne”. To telewizyjna setka-zapchajdziura – krótka rozmowa, która ma wypełnić ramówkę i nikomu nie zaszkodzić.

I całe szczęście, że mało kto to oglądał.
Bo prawdziwe życie tego materiału zaczęło się… gdzie indziej.


Facebook – teatr braw bez widowni

Prawdziwa „oglądalność” wydarzyła się na Facebooku. Tam pojawiły się:

  • serduszka,

  • komentarze w stylu „brawo”, „pięknie”, „nasz region wyjątkowy”,

  • wzajemne poklepywanie się po plecach.

Problem w tym, że:

  • komentują głównie osoby z regionu,

  • komentują znajomi, współpracownicy i sympatycy,

  • większość z nich nie widziała programu w telewizji.

Reagują na post, nie na materiał.
Na kadr, nie na treść.
Na nazwisko, nie na efekt promocji.


Promocja bez promocji

W rozmowie padają hasła: stok, kiszonki, Dolina Baryczy, „kilkanaście minut od Wrocławia”. Brzmi znajomo? Oczywiście. Bo to te same frazy, które słyszymy od lat.

Nie ma:

  • konkretnej oferty,

  • informacji „jak, gdzie, za ile”,

  • wezwania do działania.

To nie jest promocja turystyczna.
To rytuał obecności.


Serduszko nie jest miernikiem

Największy problem zaczyna się tam, gdzie kończy się Facebook.

Bo promocja finansowana z publicznych pieniędzy powinna mieć:

  • koszt,

  • cel,

  • mierzalność.

A tu mamy jedynie:
❤️ reakcje,
💬 komentarze,
📸 zdjęcie z wydarzenia.

To za mało. Zdecydowanie za mało.


O rachunek zapytamy później

Na razie uśmiechy, podziękowania i narracja sukcesu. Ale przyjdzie moment, w którym zapytamy:

  • ile kosztował ten wyjazd,

  • z jakiego paragrafu został sfinansowany,

  • i co realnie Powiat Trzebnicki zyskał poza chwilową euforią w mediach społecznościowych.

Bo promocja to nie weekendowy wypad ze starostą i kamerą.
Promocja to efekt. A nie jego udawanie.


Co z tego wynika?

Jeśli jedynym dowodem skuteczności jest Facebookowy aplauz, to nie mówimy o promocji regionu. Mówimy o samozachwycie w zamkniętym gronie.

I właśnie dlatego ten spektakl, oglądany w telewizji przez garstkę widzów, a komentowany w sieci przez tych, którzy go nie widzieli, staje się najlepszą ilustracją tego, jak można ośmieszyć publiczną promocję.

Ciąg dalszy?
Będzie. Z rachunkami, pytaniami i bez serduszek.

zrzut ekranu 2026 01 19 o 08.25.34
Facebook/Małgorzata Matusiak
Autor: Rafał Chwaliński
Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry