Jary na rozdrożu

Jary na rozdrozu w konflikcie
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Jary na rozdrożu. Głos mieszkańców kontra rzeczywistość lokalnych konfliktów

W Jarach w gminie Oborniki Śląskie trwa poważny spór o społeczną aktywność, zasady korzystania ze świetlicy oraz o to, kto rzeczywiście reprezentuje interesy mieszkańców. Do naszej redakcji zgłosił się pan Ryszard, wieloletni mieszkaniec wsi, były członek Rady Sołeckiej, który przesłał obszerną i udokumentowaną odpowiedź na zarzuty pojawiające się w internecie oraz na zebraniach wiejskich. Oddajemy głos panu Ryszardowi oraz tym mieszkańcom, którzy poczuli się pomówieni lub wykluczeni z życia społecznego Jar.

Skąd ten konflikt?

O Jarach zrobiło się głośno po naszych wcześniejszych publikacjach, w których opisywaliśmy napiętą atmosferę wokół osoby sołtyski oraz narastające podziały w społeczności. W centrum sporu znalazły się zarzuty o „pałanie zemstą” przez byłych członków Rady Sołeckiej, niejasności finansowe, dostęp do świetlicy, a także sposób podejmowania decyzji o kierunkach rozwoju wsi.

Reklama
Reklama

Pan Ryszard w swoim piśmie, opartym o dokumenty i protokoły zebrań, prostuje:

– Nie mam ani ochoty, ani potrzeby „pałać zemstą” w internecie. Od 8 lat nie korzystam z portali społecznościowych. Zresztą, publiczne oczernianie kogokolwiek nie jest moim stylem. Każdy mieszkaniec Jar ma prawo do krytycznej oceny działań sołtyski, jeśli potrafi poprzeć swoje zdanie konkretnymi argumentami – wyjaśnia.

Podkreśla przy tym, że żadna z prób odwołania członków Rady Sołeckiej nie była skuteczna – uchwały zebrania wiejskiego zostały unieważnione przez Radę Miejską z powodu błędów proceduralnych, w tym przeprowadzenia głosowania w formie jawnej.

Świetlica – centrum sporu i niedomówień

Wśród zarzutów powtarzających się na spotkaniach i w internetowych komentarzach znalazły się też kwestie korzystania ze świetlicy wiejskiej – zdaniem części mieszkańców jej dostępność została ograniczona.

– Próbowaliśmy kilkukrotnie wynająć świetlicę na spotkania rodzinne, mieliśmy nawet zgodę burmistrza, ale na przeszkodzie stawały kwestie proceduralne i brak współpracy ze strony sołtyski. Do dziś dostęp do świetlicy nie jest równy dla wszystkich – opisuje Ryszard.

Protokoły spotkań Rady Sołeckiej pokazują, że temat zarządzania świetlicą, finansowania jej utrzymania i wprowadzenia przejrzystych zasad korzystania wracał wielokrotnie. Proponowano m.in. stworzenie jasnego regulaminu, ewidencję wydawania kluczy czy jawny kalendarz rezerwacji dla wszystkich mieszkańców.

Zarzuty o przywłaszczenie, emocje i „toksyczne zebrania”

Ostre słowa i wzajemne oskarżenia pojawiały się nie tylko w internecie, ale też na wiejskich zebraniach. W przesłanych do redakcji dokumentach znalazła się m.in. emocjonalna relacja członkini Rady Sołeckiej, która opisała spotkanie jako pełne „jadu i toksyn”, porównując atmosferę do „piekła”, gdzie – jak pisze – „gawiedź żądna krwi” domagała się ukrzyżowania winnych.

Członkini Rady Sołeckiej szczegółowo odpiera zarzuty o rzekome przywłaszczenie pieniędzy ze zbiórek, dokumentując wydatki na organistę, transport czy poczęstunek, pokrywane z własnych środków. Wskazuje także na liczne działania integrujące mieszkańców – warsztaty, pikniki rodzinne, udział w konkursach i tworzenie wieńców dożynkowych.

– Działania społeczne wymagają nie tylko zaangażowania, ale i odporności na hejt oraz fałszywe oskarżenia. Często wystarczyło zwyczajnie poprosić o wsparcie, a nie planować odwołanie kogoś za plecami – podsumowuje członkini Rady Sołeckiej.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Co zrobili mieszkańcy, zanim doszło do konfliktu?

Czytaj dalej

Powiązany temat

Wielu z tych, którzy dzisiaj czują się odsunięci od życia Jar, wskazuje na lata pracy na rzecz wsi:

  • To oni tworzyli strategie rozwoju, które pozwoliły zdobyć fundusze na odnowienie świetlicy i jej wyposażenie,

  • Organizowali turnieje, imprezy, wspierali wiejskie tradycje, przygotowywali stoły do tenisa stołowego i dbali o otoczenie,

  • Przeprowadzili renowację krzyża w centrum Jar,

  • Przygotowali projekt i materiały informacyjne, witacze, tablice edukacyjne, a nawet – w czasie wojny w Ukrainie – udostępniali miejsca dla uchodźców i zapewniali im opiekę.

Jak podkreśla pan Ryszard, wiele z tych działań zostało zapomnianych lub pominiętych w oficjalnych komunikatach sołtyski.

Podziały, które niszczą wspólnotę

Z analizy dokumentów strategicznych wsi oraz relacji mieszkańców wynika, że podziały nie przebiegają na linii „starzy” i „nowi” mieszkańcy. Kluczowe są raczej różnice między grupami osób, które przyjeżdżają do Jar i poznają wyłącznie narrację prezentowaną przez sołtyskę, a tymi, którzy mają inną wizję rozwoju i oczekują większej otwartości. Dla wielu najważniejsza jest transparentność, równość dostępu do informacji i możliwość uczestniczenia w decyzjach dotyczących wspólnoty. Inni skupiają się na podtrzymywaniu tradycji lub oczekują bardziej zdecydowanego przywództwa.

Redakcja DTR: każdy głos ma znaczenie

Publikujemy całość wypowiedzi pana Ryszarda i fragmenty dokumentów, by głos tych, którzy czują się marginalizowani, wybrzmiał mocno i wyraźnie. Chcemy, aby Jary nie były już symbolem konfliktu, lecz przykładem, jak rozmawiać o sprawach trudnych, nie uciekając od odpowiedzialności i emocji.

Zapraszamy do przesyłania kolejnych głosów i dokumentów – każda strona sporu może u nas opublikować swoje stanowisko. Wierzymy, że tylko uczciwa rozmowa i szacunek dla faktów pozwolą Jarom odbudować poczucie wspólnoty.

Autor: Rafał Chwaliński


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry