Czy obywatel wreszcie zobaczy, na co dokładnie idą publiczne pieniądze — i to bez progów, kruczków i „do 500 zł się nie liczy”? Taką obietnicę niesie nowelizacja ustawy o jawności umów w sektorze finansów publicznych, podpisana przez Karol Nawrocki. Od 1 lipca 2026 r. wszystkie umowy zawierane przez jednostki sektora finansów publicznych trafią do Centralnego Rejestru Umów (CRU).
Co dokładnie się zmienia?
Nowe przepisy porządkują zasady publikowania danych o umowach w jednym, centralnym systemie. Rejestr ma wystartować w połowie 2026 r., ale część regulacji ruszy już 1 kwietnia 2026 r. — trzy miesiące wcześniej. To okres testowy, który ma sprawdzić, czy system działa w praktyce, zanim stanie się powszechnym obowiązkiem.
Bez progów i wyjątków
Kluczowa korekta pojawiła się na etapie senackim. Obowiązek publikacji obejmie wszystkie umowy — niezależnie od wartości. To ważna zmiana wobec wcześniejszych wersji projektu:
rządowy próg: 10 tys. zł netto,
sejmowa korekta: 500 zł,
ostatecznie: zero progów.
Krótko mówiąc: każda umowa ma być widoczna.
Kto za co odpowiada?
Uruchomienie i prowadzenie CRU: Ministerstwo Finansów i Gospodarki.
Wprowadzanie danych: kierownicy poszczególnych jednostek sektora finansów publicznych.
Każdy z nich będzie administratorem danych dotyczących umów zawartych przez swoją jednostkę lub na jej rzecz. Odpowiedzialność jest więc jasno przypisana — i personalna.
Dlaczego to ma znaczenie?
Jawność umów to nie tylko hasło. To narzędzie kontroli społecznej, które może:
utrudnić omijanie procedur drobnymi zleceniami,
ułatwić dziennikarskie i obywatelskie analizy wydatków,
zwiększyć odpowiedzialność decydentów.
A przy okazji — ograniczyć tłumaczenia w stylu „to tylko drobiazg”.
Co dalej?
Najbliższe miesiące pokażą, jak resort poradzi sobie z wdrożeniem rejestru i czy testowy start w kwietniu 2026 r. wyłapie problemy techniczne. 1 lipca 2026 r. system ma działać już w pełnym zakresie — bez taryfy ulgowej.






