Ponad 61 tysięcy ton żywności w jeden tydzień. Tyle – według badań – Polacy wyrzucają w okresie świątecznym. Liczba robi wrażenie, zwłaszcza gdy zestawić ją z faktem, że jednocześnie większość gospodarstw domowych deklaruje oszczędzanie na jedzeniu, a niemal 2 mln osób w Polsce żyje w skrajnym ubóstwie. Świąteczny stół okazuje się więc miejscem nie tylko tradycji i wspólnoty, ale też jednego z największych społecznych paradoksów.
1,5 kilograma na osobę. W osiem dni
Z danych firmy Too Good To Go wynika, że w ciągu zaledwie ośmiu dni świątecznych do koszy trafia ponad 61 tys. ton jedzenia, czyli około 1,5 kg na osobę.
– „W czasie świąt marnujemy więcej niż w jakimkolwiek innym okresie roku” – podkreśla Beata Pałczyńska, PR manager Too Good To Go.
Badanie Opinia24 zrealizowane na zlecenie firmy pokazuje, że 83 proc. Polaków przyznaje się do wyrzucania jedzenia między 23 a 30 grudnia. Skala strat jest trudna do wyobrażenia: masa zmarnowanych resztek odpowiada wadze sześciu wież Eiffla, a objętościowo wypełniłaby 49 basenów olimpijskich.
Za dużo, bo „tak wypada”
Eksperci nie mają wątpliwości – główną przyczyną jest nadprodukcja.
– „Ponad 60 proc. Polaków przyznaje, że przygotowuje po prostu za dużo jedzenia. Do tego dochodzi brak pomysłu, co zrobić z resztkami – zarówno w trakcie przygotowań, jak i po świętach” – zauważa Pałczyńska.
Z raportu Banków Żywności „Zmarnowane święta” wynika, że:
53,5 proc. rodzin przygotowuje na Wigilię 6–11 potraw,
32,9 proc. trzyma się tradycji 12 dań,
13,5 proc. wybiera skromniejsze menu (1–5 potraw).
Efekt? Część świątecznych dań nie ma szansy zostać zjedzona.
Co najczęściej ląduje w koszu?
Dane Too Good To Go pokazują, że po świętach wyrzucamy przede wszystkim:
owoce i warzywa – ok. 10,9 tys. ton,
zupy – 9,7 tys. ton,
napoje – 7,7 tys. ton.
Ciekawe są też różnice dzień po dniu:
24 grudnia dominują ryby, 25–26 grudnia – zupy, a 27 grudnia – resztki napojów. Świąteczny kalendarz marnowania ma więc swoją niechlubną dynamikę.
Oszczędzamy… wyrzucając pieniądze
Tu pojawia się kolejny paradoks. Aż 75 proc. Polaków deklaruje, że na co dzień oszczędza na jedzeniu – polując na promocje czy produkty z krótkim terminem przydatności. Jednocześnie w skali roku przeciętne gospodarstwo domowe marnuje żywność wartą ponad 4 tys. zł.
– „Chcemy sprostać oczekiwaniom własnym i gości. A wyrzucając jedzenie, wyrzucamy wprost pieniądze” – podsumowuje Pałczyńska.
Między stołem a biedą
Skala świątecznego marnotrawstwa kontrastuje z realiami społecznymi. Z „Raportu o biedzie” Szlachetnej Paczki wynika, że:
ok. 2 mln osób w Polsce żyje w skrajnym ubóstwie,
ok. 5 mln doświadcza ubóstwa relatywnego.
Eksperci podkreślają, że po świętach wciąż jest czas, by część jedzenia zagospodarować – oddać je osobom potrzebującym lub organizacjom pomocowym. Dla systemu wsparcia to realna różnica, nie symboliczny gest.
Problem większy niż święta
Świąteczne kosze są tylko fragmentem większego obrazu. Według raportu Federacji Polskich Banków Żywności „Nie marnuj jedzenia 2025”, w Polsce co roku marnuje się ok. 5 mln ton żywności, z czego 60 proc. odpowiadają konsumenci. To ilość, która mogłaby przez rok wyżywić średniej wielkości miasto.
Edukacja zamiast kolejnej dokładki
Od czterech lat Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi prowadzi kampanię „4P – Żywność to wartość”, promującą odpowiedzialne zakupy, planowanie posiłków i lepsze gospodarowanie jedzeniem. Kluczowe jest budowanie nawyków – także wśród dzieci i młodzieży – bo bez zmiany codziennych przyzwyczajeń problem będzie wracał co roku, jak barszcz na Wigilię.
Świąteczny stół ma łączyć, nie marnować. Bo w kraju, w którym jedni liczą każdy grosz na chleb, a inni bezrefleksyjnie wyrzucają pełne talerze, rachunek za święta płacimy wszyscy.






