Majątek publiczny nie znika nagle.
Znika decyzjami — podpisanymi, zaprotokołowanymi, często zgodnymi z procedurą.
Raport Najwyższej Izby Kontroli dotyczący sprzedaży i udostępniania nieruchomości przez miasta, przygotowany m.in. na przykładzie Wrocławia i Wałbrzycha, nie opisuje spektakularnych afer. Pokazuje coś bardziej niepokojącego — system, który działa formalnie poprawnie, ale pozostawia przestrzeń dla decyzji uznaniowych.
A to właśnie tam zaczyna się ryzyko.
Czy przetarg zawsze jest konieczny?
NIK zwróciła uwagę na przypadki sprzedaży nieruchomości w trybie bezprzetargowym mimo braku jednoznacznych przesłanek ustawowych.
To ważne, bo przetarg nie jest biurokratyczną formalnością.
To mechanizm ochrony interesu publicznego.
Bez przetargu:
Raport pokazuje, że argument „poprawy zagospodarowania działki sąsiedniej” bywa stosowany szeroko — czasem szerzej, niż pozwala na to sens przepisów.
I właśnie tam zaczyna się pole do nadużyć, nawet jeśli nikt ich wprost nie planuje.
Ile naprawdę warta jest nieruchomość?
Kontrola wykazała również problem z wyceną elementów towarzyszących sprzedaży.
We Wrocławiu stwierdzono zaniżenie wartości służebności związanej z jedną z nieruchomości.
To szczegół, który łatwo przeoczyć.
Ale służebność to realna wartość.
Czasem działka sprzedawana jest za jedną kwotę, a dostęp, przejazd czy infrastruktura — za symboliczną dopłatą. I to właśnie tam może kryć się różnica między ceną formalną a faktyczną wartością transakcji.
Przetarg w dokumentach wygląda inaczej niż w rzeczywistości?
NIK wskazała też problemy z dokumentowaniem przetargów.
W jednym z postępowań brakowało uzasadnienia dopuszczenia części uczestników i niedopuszczenia innego oferenta.
Papier nie pamięta decyzji, których nie zapisano.
Jeśli protokół nie wyjaśnia, dlaczego ktoś został dopuszczony albo odrzucony, kontrola społeczna staje się iluzją.
Podobny problem dotyczył przetargów pisemnych — brak określenia wag kryteriów wyboru ofert ogranicza przejrzystość całej procedury.
Plan gospodarowania nieruchomościami — dokument czy strategia?
Kontrola pokazała także słabość planowania gospodarowania zasobem nieruchomości.
We Wrocławiu wskazano brak jednolitego planu wykorzystania zasobu gminnego, a w Wałbrzychu — opóźnienia i braki w dokumentach planistycznych.
Plan istnieje, ale nie zawsze pełni rolę strategii.
A bez strategii sprzedaż nieruchomości łatwo staje się reakcją na bieżące potrzeby budżetu, zamiast elementem polityki rozwoju miasta.
Dzierżawa zamiast sprzedaży?
Raport NIK pokazuje jeszcze jeden ważny mechanizm — długoterminowe udostępnianie nieruchomości.
W niektórych przypadkach nieruchomości oddawano do użytkowania bez indywidualnych zgód rady miejskiej albo z brakami w dokumentacji.
Wieloletnia dzierżawa może mieć skutki podobne do sprzedaży.
Tyle że mniej widoczne.
Co naprawdę mówi raport NIK?
Nie mówi o aferach.
Mówi o ryzyku.
Pokazuje, że:
-
tryb bezprzetargowy jest obszarem szczególnej wrażliwości,
-
dokumentacja przetargowa bywa niepełna,
-
planowanie gospodarowania nieruchomościami ma często charakter formalny,
-
wycena elementów transakcji może być niedoszacowana.
To nie jest zarzut korupcji.
To ostrzeżenie.
Bo majątek gminy sprzedaje się tylko raz — a skutki takich decyzji zostają na dekady.
I może najważniejsze pytanie po tej kontroli brzmi nie „czy doszło do nieprawidłowości”, ale:
czy mieszkańcy w ogóle wiedzą, kiedy i w jaki sposób ich gmina sprzedaje swoje nieruchomości?