Kradzież, przeoczenie i moralność selektywna

komu wolno a komu nie krasc
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Czy pamiętacie jeszcze czasy, gdy telewizja publiczna robiła z kradzieży pary spodni symbol moralnego upadku sędziów? Dziś, gdy polityk prawicy wychodzi ze sklepu bez zapłacenia za zakupy, słyszymy słowo, które w polskim słowniku obłudy brzmi coraz dłużej: „przeoczenie”.


Kiedy złodziej był tematem dnia

W 2017 roku Polska Fundacja Narodowa, wspierana przez rząd PiS, wypuściła kampanię „Sprawiedliwe sądy”. Miała tłumaczyć Polakom, dlaczego reforma sądownictwa jest konieczna.
W praktyce pokazywała twarze sędziów, którym przypisywano grzechy: kradzież pendrive’a, pary spodni, a nawet paczki kiełbasy.

Sędzia Mirosław Topyła – uniewinniony, bo sąd uznał, że popełnił błąd w pośpiechu. Ale w przekazie TVP? Pozostał symbolem „kasty, która kradnie”.
Sędzia Alina Czubieniak – surowo oceniona przez „dziennikarzy” publicznych za wyrok zgodny z prawem, ale niewygodny politycznie.

Wtedy nikt nie mówił o „przeoczeniu”. Wręcz przeciwnie – każda taka sprawa była medialnym spektaklem moralności, w którym widz miał dostać jasny komunikat:
👉 „Oni tacy są, a my – uczciwi.”


Gdy kradnie ktoś od nas

Aż tu nagle – rok 2025. Konrad Berkowicz, poseł Nowej Nadziei (Konfederacja), wychodzi ze sklepu z niezapłaconymi produktami wartymi ok. 390 zł.
Zostaje zatrzymany, przyjmuje mandat, po czym tłumaczy: „Nie zrobiłem tego celowo.”

I oto mamy déjà vu.
Tylko tym razem rządowe media milczą, a sprzyjające prawicy profile tłumaczą, że „każdemu się zdarza”, „to nie było z premedytacją”, „może się zamyślił”.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Czyli – jak to bywa – moralność staje się wybiórcza.
Kiedy sędzia popełni błąd – hańba.
Kiedy poseł prawicy „przeoczy” – ludzka rzecz.


A gdzie trzymał te zakupy?

Najlepsze w tej historii jest to, że nikt nie pyta o szczegóły.
Bo skoro to było „przeoczenie”, to gdzie te rzeczy były?
W torbie? W kieszeni? W rękach?
Czyli jednak „przeoczył”, pakując i wychodząc”?

Dla zwykłego człowieka – mandat i wstyd.
Dla polityka – współczucie i mikrofon.
I tak oto moralność staje się towarem politycznym.


Gdy moralność ma barwy partyjne

Ten felieton nie jest o jednym posle ani jednym sklepie.
To historia o tym, jak przez osiem lat rządów Zjednoczonej Prawicy budowano w społeczeństwie przekonanie, że kradzież to nie tylko przestępstwo, ale i cecha wrogiej grupy.
Dziś ta sama narracja wraca jak bumerang.
Tylko bumerang uderza w tych, którzy go kiedyś rzucili.


Polecamy
➡️ „Fach czy układ” – jak urzędnicze znajomości zastępują kompetencje
➡️ „Z życia urzędu” – list czytelniczki, która pamięta czasy fachu, nie układu


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry