Miał być teren produkcyjny. W dokumentach pojawia się coś zupełnie innego.
Na pierwszy rzut oka to kolejna urzędowa procedura.
Suchy język. Paragrafy. Opinie instytucji. Tabelki.
„Strefa produkcyjno–usługowa”.
Brzmi bezpiecznie.
Magazyny. Warsztaty. Może jakaś hala.
Ale w jednym z pism, między zapisami o wysokości dachów i funkcjach usługowych, pada słowo, które zmienia wszystko.
Krematorium.
I to nie jako plotka.
Jako oficjalny wniosek inwestora.
Skąd to się wzięło?
W dokumentach dotyczących zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla wsi Zawonia znajduje się pismo spółki Izolmet Sp. z o.o..
Czarna czcionka. Jeden z punktów listy.
„możliwość budowy krematorium”
Dokument: Izolmet z dnia 12.04.2022 r.…
Bez komentarza.
Bez uzasadnienia.
Bez wyjaśnień.
Po prostu dopisana funkcja.
Tak jak „handel” czy „biura”.
Tyle że to nie jest zwykła usługa.
Dlaczego to ma znaczenie?
Bo w planowaniu przestrzennym obowiązuje prosta zasada:
👉 jeśli plan dopuszcza – można budować
👉 jeśli plan nie dopuszcza – nie można
Czyli:
jeśli gmina wpisze „krematorium” do planu, inwestor dostaje zielone światło.
Później zostają już tylko formalności: środowisko, sanepid, pozwolenie.
A mieszkańcy dowiadują się zwykle wtedy, gdy przyjeżdża koparka.
lustereczko powiedz humor radia dtr
„Produkcyjno-usługowa” – ale jaka?
I tu zaczyna się problem języka.
Urzędowo:
„strefa produkcyjno–usługowa”.
W wyobraźni mieszkańców:
warsztat, magazyn, może hurtownia.
W dokumentach:
hale do 15 metrów, logistyka, transport…
i spalarnia zwłok.
To już zupełnie inna skala oddziaływania.
Bo krematorium to:
-
spalanie w wysokich temperaturach,
-
emisje do powietrza,
-
transport ciał,
-
stały ruch karawanów,
-
zapachy,
-
a przede wszystkim – silny opór społeczny.
W wielu miastach w Polsce takie inwestycje wywoływały protesty jeszcze na etapie projektu.
Kolejne pytanie: dlaczego Izolmet?
I tu robi się ciekawie.
Izolmet to firma produkcyjno-handlowo-usługowa.
Nie zakład pogrzebowy.
Nie operator cmentarza.
Nie branża funeralna.
Skąd więc pomysł na krematorium?
Dywersyfikacja?
Wynajem terenu?
Sprzedaż działki pod przyszłą inwestycję?
A może „na zapas”, żeby plan dawał jak najwięcej możliwości?
Oficjalnie – nikt tego nie tłumaczy.
Czy mieszkańcy o tym wiedzą?
To chyba najważniejsze pytanie.
Bo łatwo przegapić taki zapis.
Nie krzyczy z nagłówka.
Nie ma wielkiej czcionki.
Jest jednym z punktów w urzędowym piśmie.
A potem okazuje się, że obok domów jednorodzinnych, pól i łąk może stanąć obiekt, którego nikt się tu nie spodziewał.
Co dalej?
Jeśli zapis zostanie utrzymany w planie:
droga prawna do budowy będzie otwarta.
Jeśli zostanie wykreślony:
temat znika.
Decyzja należy do gminy.
I do radnych.
Na razie mamy jedno:
oficjalny wniosek o dopuszczenie krematorium w Zawoni istnieje.
Reszta to pytania.
I właśnie o te pytania warto dziś zapytać wójta oraz radę gminy.
Bo plan miejscowy pisze się na lata.
A takie decyzje zostają na pokolenia.
I trudno je potem cofnąć.
📌 Pytania, które powinna usłyszeć gmina:
-
Czy krematorium ma realnego inwestora, czy to tylko „opcjonalny zapis”?
-
Jak daleko od zabudowy mieszkaniowej leży teren?
-
Czy były konsultacje społeczne w tej sprawie?
-
Dlaczego funkcja funeralna pojawia się w strefie przemysłowej?
Bo jeśli mieszkańcy dowiadują się o takich rzeczach z dokumentów, a nie z rozmowy – coś tu jest nie tak.
Magazynu Radio DTR 2/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


