Kryzys w szpitalu Gromkowskiego. Dyrektor znika, odpowiedzi nie

szpital i chaos dyrektorski

Czy najważniejszy szpital zakaźny regionu może działać bez faktycznego dyrektora i z niejasnym zadłużeniem w tle? Dokumenty, które trafiły do Radio DTR, pokazują sytuację, której trudno szukać w podręcznikach zarządzania instytucjami publicznymi.


Dlaczego szpital działa w stanie bezkrólewia?

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. J. Gromkowskiego miał mieć nowy początek. Tak przynajmniej oczekiwał Urząd Marszałkowski, który podjął decyzję o odwołaniu dyrektora — dr. n. med. Dominika Krzyżanowskiego, MBA. Zamiast zmiany przyszedł jednak chaos.

Z ustaleń Radio DTR wynika, że dyrektor:

  • nie odebrał pisma odwoławczego,

  • opuścił urząd marszałkowski,

  • przebywa na zwolnieniu lekarskim,

  • nie wykonuje obowiązków, choć formalnie nadal figuruje jako dyrektor.

To sytuacja paradoksalna, bo zgodnie z prawem dokument o odwołaniu musi zostać skutecznie doręczony. A gdy adresat „znika” — procedura się zacina.

I tak właśnie się stało.

„Dyrektor przebywa na zwolnieniu lekarskim i nie wykonuje obowiązków” — potwierdza szpital w oficjalnym piśmie do Radio DTR.


Kto rządzi szpitalem, gdy dyrektor „jest, ale go nie ma”?

W odpowiedzi na wniosek o informację publiczną szpital wskazał, że dokumenty podpisuje Zastępca Dyrektora ds. Lecznictwa, lek. med. Michał Rataj.

Jednak odpowiedź na jedno fundamentalne pytanie została przemilczana:

Czy zastępca ma pełne, formalne umocowanie do podpisywania dokumentów zastrzeżonych wyłącznie dla dyrektora SPZOZ?

Brak tej odpowiedzi jest odpowiedzią samą w sobie.

Placówka, która powinna działać jak zegar atomowy, wchodzi w tryb „półblokady”. Część decyzji wymaga podpisu dyrektora, część zastępcy, a część — nie wiadomo.

Atmosfera wśród personelu, według naszych źródeł, jest napięta jak struna.
To nie jest zwykła instytucja. To najważniejszy szpital zakaźny Dolnego Śląska, odpowiadający za przypadki sepsy, HIV, COVID-19, ciężkich chorób wirusowych, a także pediatrię zakaźną.


Śledcze pytanie numer dwa: co ze szpitalnym długiem?

W piśmie przesłanym do redakcji szpital odniósł się również do kwestii zadłużenia — i zrobił to w sposób, który wymaga komentarza.

Szpital stwierdził, że:

„Zadłużenie wynika z ogólnej sytuacji finansowania świadczeń medycznych”

oraz odwołał się do raportu NIK, sugerując, że dane kontrolne sprzed kilku lat dotyczą innego stanu prawnego i finansowego.

Problem w tym, że NIK nie bada wrażenia, tylko liczby.

A liczby były jednoznaczne:

  • straty na działalności leczniczej,

  • rosnące zobowiązania,

  • wzrost kosztów wynagrodzeń i kosztów stałych,

  • niezdolność pokrycia kosztów kontraktami z NFZ,

  • narastające długi krótkoterminowe (co rok więcej).

Szpital nie odniósł się wprost do pytania Radio DTR o wartość aktualnego zadłużenia ani o wzrost zobowiązań w latach 2021–2024.

A przecież to był klucz wniosku.

Zamiast tego dostaliśmy opowieść ogólną – narrację o „systemie finansowania”, o „stałych trudach SPZOZ-ów”, o „ogólnych uwarunkowaniach”.

Brakuje odpowiedzi na proste pytanie:

Ile dokładnie wynosi zadłużenie szpitala im. Gromkowskiego?

To pytanie nadal pozostaje otwarte.


Czy 14 milionów to kwota realna?

Pracownicy, z którymi rozmawialiśmy, mówią jednym głosem:

„Dług urósł. W ostatnich latach konkretnie.”
„14 milionów? Może być i więcej.”

Czy to możliwe?
Tak.

Czy to pewne?
Dopóki Urząd Marszałkowski nie odpowie — nie.

Ale dokumenty NIK i pismo szpitala wskazują na to samo: placówka nie odrobiła strat z poprzednich lat, a wzrost zobowiązań krótkoterminowych jest faktem wynikającym z oficjalnych raportów.


Śledcze pytanie numer trzy: czy decyzje mogą być nieważne?

Jeżeli dyrektor jest nieobecny, a zastępca nie ma jasnego umocowania do podpisywania wszystkich dokumentów dyrektorskich — istnieje realne ryzyko:

  • nieważności części decyzji finansowych,

  • podważenia umów cywilnoprawnych,

  • opóźnień w rozliczeniach z NFZ,

  • zamrożenia części procedur administracyjnych,

  • zaburzenia nadzoru nad personelem i oddziałami.

Na pytanie o te ryzyka szpital w ogóle nie odpowiedział.

Sformułowanie z pisma, że „nie odnotowano zagrożeń dla bezpieczeństwa pacjentów”, to nie odpowiedź na pytanie o legalność decyzji.

To odpowiedź defensywna.
A defensywna odpowiedź zawsze coś zasłania.


Czy MBA zawsze oznacza kulturę zarządzania?

Gdy dyrektor szpitala posiada:

  • tytuł lekarza,

  • doktorat nauk medycznych,

  • oraz prestiżowe MBA,

oczekiwać można więcej: odpowiedzialności, procedur, kultury organizacyjnej, odwagi cywilnej.

Tymczasem sytuacja, którą widzimy, jest ich przeciwieństwem.

Brak przekazania obowiązków.
Brak komunikacji z urzędem.
Brak przyjęcia odwołania.
Brak obecności w miejscu pracy.

To nie jest styl zarządzania, który powinien cechować dyrektora jednego z najważniejszych szpitali w regionie.

Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Przewijanie do góry