W Trzebnicy coraz częściej pojawia się jedno pytanie: skoro burmistrz został zawieszony, to kto właściwie rządzi gminą i jak długo może trwać taki stan?
Wokół sprawy Marka Długozimy narasta wiele spekulacji. Mieszkańcy pytają o możliwość wprowadzenia komisarza, przedterminowych wyborów albo całkowitego paraliżu urzędu. Tymczasem przepisy samorządowe dość precyzyjnie regulują taką sytuację.
I właśnie dlatego warto oddzielić polityczne emocje od prawa.
Burmistrz formalnie nadal istnieje
Najważniejsza rzecz: Marek Długozima nie utracił mandatu burmistrza.
To oznacza, że:
- nie został odwołany,
- nie przestał być burmistrzem w sensie prawnym,
- i nadal formalnie pozostaje wybranym włodarzem gminy.
Sąd utrzymał jednak zastosowane przez prokuraturę środki zapobiegawcze:
- zawieszenie w czynnościach służbowych,
- zakaz kontaktu z pracownikami urzędu.
W praktyce oznacza to, że nie może wykonywać swojej funkcji.
Ale to jeszcze nie jest koniec mandatu.
Kto przejął władzę?
Zgodnie z przepisami obowiązki burmistrza wykonuje obecnie zastępczyni burmistrza — Krystyna Haładaj.
Podstawą jest art. 28g ustawy o samorządzie gminnym.
Przepis mówi, że w przypadku „przemijającej przeszkody” w wykonywaniu zadań przez burmistrza jego obowiązki przejmuje zastępca.
Taką przeszkodą może być m.in.:
- tymczasowe aresztowanie,
- zawieszenie,
- choroba,
- albo inne sytuacje uniemożliwiające wykonywanie funkcji.
I właśnie z takim przypadkiem mamy dziś do czynienia w Trzebnicy.
Czy będzie komisarz?
Na dziś nic na to nie wskazuje.
W przestrzeni publicznej pojawia się sporo komentarzy sugerujących, że do Trzebnicy może zostać wysłany komisarz rządowy. Problem w tym, że obecne przepisy nie dają dziś ku temu oczywistych podstaw.
Dlaczego?
Bo gmina ma zastępcę burmistrza, który przejął wykonywanie obowiązków.
Komisarze pojawiają się zwykle wtedy, gdy:
- nie ma osoby zdolnej przejąć władzę,
- dochodzi do wygaśnięcia mandatu,
- albo urząd przestaje działać prawidłowo.
W Trzebnicy urząd nadal funkcjonuje, decyzje są podpisywane, a administracja działa.
To oznacza, że mechanizm przewidziany przez ustawę został uruchomiony automatycznie.
Czy Krystyna Haładaj może rządzić do końca kadencji?
Tak — i to jest dziś jeden z najbardziej realnych scenariuszy.
Jeżeli:
- śledztwo będzie trwało długo,
- proces sądowy nie zakończy się szybko,
- a mandat Marka Długozimy formalnie nie wygaśnie,
to zastępczyni może wykonywać obowiązki burmistrza przez bardzo długi czas.
W praktyce nawet do końca kadencji.
To nie jest luka w prawie.
Tak właśnie skonstruowany jest system samorządowy.
Kiedy burmistrz traci mandat?
Tu przepisy są już dużo bardziej rygorystyczne.
Mandat burmistrza wygasa m.in. w przypadku:
- prawomocnego skazania za przestępstwo umyślne,
- utraty prawa wybieralności,
- zrzeczenia się funkcji,
- śmierci,
- albo innych przesłanek określonych w Kodeksie wyborczym.
I dopiero wtedy uruchamiane są kolejne procedury dotyczące dalszego zarządzania gminą.
Na dziś taka sytuacja jeszcze nie nastąpiła.
Największy problem może być polityczny, nie prawny
Formalnie system działa.
Ale politycznie Trzebnica weszła w bardzo trudny okres.
Bo powstała sytuacja nietypowa:
- formalny burmistrz istnieje,
- realnie gminą kieruje zastępca,
- śledztwo trwa,
- policja szuka świadków,
- a sąd podtrzymuje środki zapobiegawcze.
To oznacza, że każda większa decyzja urzędu będzie teraz oceniana przez pryzmat tej sprawy.
Im dłużej potrwa postępowanie, tym mocniej Trzebnica może funkcjonować w modelu „gminy bez burmistrza, ale z pełniącą obowiązki”.
I właśnie dlatego dziś najważniejsze jest nie polityczne wróżenie, ale spokojne zrozumienie tego, co naprawdę mówią przepisy.
Podstawa prawna:
- art. 28g ustawy o samorządzie gminnym,
- przepisy Kodeksu wyborczego dotyczące wygaśnięcia mandatu wójta/burmistrza/prezydenta miasta.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


