Kto naprawdę zarabia na naszych treściach?

kto zarabia na twojej pracy w facbooku

Czy lokalne media karmią Facebooka treściami, za które same ledwo mogą się utrzymać? Po ujawnieniu danych o miliardowych zyskach Mety pytanie przestaje być retoryczne.


Dokument Reutersa: 16 mld dolarów z fałszywych reklam?

Dziennikarze Reutersa dotarli do wewnętrznych danych firmy Meta. Wynika z nich, że oszukańcze reklamy publikowane na Facebooku generują firmie aż 16 mld dolarów rocznie.
To 10 proc. wszystkich przychodów Mety w 2024 r. — przychód z działalności, która użytkowników naraża na ryzyko, a wydawców wprowadza w nieuczciwą konkurencję.

To nie wszystko. Sąd w Hiszpanii nakazał ostatnio firmie Meta wypłatę 479 mln euro odszkodowania 87 wydawcom za bezprawne wykorzystywanie danych użytkowników do personalizowania reklam.
Wyrok jasno pokazał, że przez lata platforma monetyzowała cudzą pracę i cudze treści — ignorując prawo i prawa wydawców.

Reklama

Czy to dotyczy lokalnych mediów?

W 100 procentach.

Facebook nie tworzy żadnych treści. Tworzą je użytkownicy — a te najbardziej angażujące tworzą media, także lokalne redakcje takie jak Radio DTR.

To my relacjonujemy sesje rad, analizujemy budżety, ujawniamy nadużycia, śledzimy planistyczne kombinacje, opisujemy lokalną kulturę i poruszamy trudne sprawy społeczne.
To my bierzemy na siebie odpowiedzialność, ryzyko prawne, koszty pracy, czas, śledztwa i weryfikację faktów.

Facebook bierze:
zasięgi, emocje, monetyzację, pieniądze.

Wydawca bierze:
koszt, ryzyko i nadzieję, że algorytm nie przytnie zasięgu.


Monetyzacja? Kropla w morzu

Meta uruchomiła wreszcie tzw. „monetyzację treści”, ale jej realna wartość to procent z procenta kosztów produkcji rzetelnej informacji.
Lokalna redakcja z zasięgami rzędu kilku – kilkunastu tysięcy nie ma żadnej szansy, by utrzymać zespół wyłącznie z „zarabiania na postach”.

Trzeba to powiedzieć wprost:
im więcej karmimy platformy treściami, tym więcej one zarabiają — a my tracimy.


Wyparcie: ulubiony sport wydawców

Giganci technologiczni zachęcają nas, byśmy wierzyli, że „dają nam narzędzia”.
W rzeczywistości zabierają dostęp do odbiorców, kontrolują widoczność i przejmują wartość reklamową.

Wydawcy, którzy udają, że tego nie widzą, żyją w przekonaniu, że leżą na rajskiej plaży.
Tymczasem smażą się w piekle uzależnienia od platform.


Co zostaje mediom lokalnym?

1. Budować własne miejsca i ekosystem.

Strona www (jak radio-dtr.live), własne podcasty, newslettery, aplikacje, własne player’y, subskrypcje, modele wsparcia.
To jedyne przestrzenie, które naprawdę kontrolujemy.

2. Wykorzystywać social media, ale nie oddawać im kluczy do redakcji.

Facebook jest drogą, nie celem.
TikTok jest zaledwie przystankiem.
Instagram — wizytówką.
Nie miejscem, gdzie powstaje wartość.

3. Odbudowywać bezpośrednią relację z odbiorcą.

Bez algorytmów pośredniczących między redakcją a czytelnikiem.


Cytat

„Cały interes takich firm jak Meta polega na pasożytowaniu na cudzych treściach. (…) Im bardziej będziemy paść Facebooka swoimi treściami, tym więcej on zarobi, a my stracimy.”
— Andrzej Andrysiak, wydawca „Gazety Radomszczańskiej”


Wnioski lokalne

W Dolnym Śląsku — od Obornik Śląskich po Wrocław — lokalne media pełnią funkcję, której platformy nie są w stanie zastąpić: patrzą władzy na ręce. I choć to my wytwarzamy informację, wartość ekonomiczna ląduje nie tam, gdzie powstaje treść, lecz tam, gdzie stoi algorytm.

To układ, który trzeba nazywać po imieniu:
nierówny, nieuczciwy i nie do utrzymania w dłuższej perspektywie.

Autor: Rafał Chwaliński

Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Przewijanie do góry