Lód ruszył, zanim zdążył zagrozić. Na dolnej Wiśle, dolnej Odrze oraz na jeziorze Dąbie rozpoczęła się zaplanowana akcja lodołamania. Pierwszy dzień działań przebiegł spokojnie i – co w takich operacjach kluczowe – bez niespodzianek. Służby hydrotechniczne podkreślają, że sytuacja jest stabilna, a działania mają charakter prewencyjny, nie interwencyjny.
Wisła: lód nie płynie, więc trzeba mu pomóc
Na dolnym odcinku Wisła pracowały trzy lodołamacze: Puma, Tygrys i Rekin. Akcję rozpoczęto w rejonie mostu w Kiezmarku – miejscu newralgicznym, gdzie kra lodowa przestała się samoczynnie przemieszczać i zaczęła się piętrzyć.
Dwie jednostki torowały drogę, wycinając rynnę w zwartej pokrywie lodowej, trzecia rozdrabniała oderwane fragmenty. Efekt? Lód został skutecznie pokruszony i swobodnie spływa w kierunku ujścia rzeki. Działania obejmują około 18 kilometrów Wisły, a lodołamacze zmierzają w stronę Tczewa.
Na tym etapie nie ma potrzeby wzmacniania zespołu dodatkowymi jednostkami. Sytuacja jest oceniana jako bezpieczna.
Jezioro Dąbie i Odra: szeroka rynna zamiast zatorów
Równolegle intensywne prace prowadzono na Jezioro Dąbie oraz na Odrze Wschodniej. W akcji uczestniczyło sześć polskich lodołamaczy: Dzik, Odyniec, Tarpan, Ocelot, Andrzej i Stanisław.
Najpierw kruszono zwartą pokrywę lodową na jeziorze, a następnie trzy jednostki skierowano na górny odcinek Odry Wschodniej – w stronę Gryfina (718 km rzeki). Po drodze rozbijano lód brzegowy, przygotowując rzekę na przyjęcie kry z górnego biegu.
Pozostałe lodołamacze poszerzały rynnę na jeziorze Dąbie. Dziś ma ona 300–500 metrów szerokości, a połamana kra wyraźnie odpływa w kierunku toru wodnego Szczecin–Świnoujście.
Co istotne: na 23-kilometrowym odcinku Odry Wschodniej i Regalicy nie odnotowano już zjawisk lodowych.
Co dalej? Więcej jednostek, dłuższa akcja
Na Odra od jutra liczba lodołamaczy wzrośnie do 13 jednostek – siedmiu polskich i sześciu niemieckich. Wspólna akcja obejmie:
-
jezioro Dąbie i Regalicę,
-
Odrę Wschodnią (ok. 18 km od Gryfina do Widuchowej),
-
odcinek powyżej jazu Widuchowa, gdzie ruszy czołówka lodołamaczy.
Całość może potrwać jeszcze około ośmiu dni. Stała pokrywa lodowa utrzymuje się bowiem na blisko 100-kilometrowym odcinku Odry.
Sytuacja na dolnym i granicznym odcinku rzeki będzie analizowana codziennie – z uwzględnieniem prognoz pogody i bieżących odczytów z wodowskazów.
Co z tego wynika?
To klasyczny przykład działań, które są skuteczne właśnie dlatego, że nie czekają na kryzys. Lodołamanie prowadzone zawczasu zmniejsza ryzyko zatorów, podtopień i nagłych skoków stanów wody. Mniej spektakularne niż walka z powodzią, ale znacznie tańsze – i bezpieczniejsze.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


