Lodowisko w Rawiczu. Trzy miesiące atrakcji, dziewięć miesięcy ciszy?
Przez
Redakcja / 18/11/2025 / 3 minutes of reading
W dokumentach wygląda to jak „sukces inwestycyjny” Rawicza. W praktyce: prywatna firma z Beskidu zarabia na mieszkańcach przez trzy zimowe miesiące, a pozostałe dziewięć obiekt stoi pusty. Do tego gmina dopłaca… z publicznych pieniędzy. Gdzie w tym logika i gdzie społeczny zysk?
Czy Rawicz faktycznie „zyskał” całoroczny obiekt?
Kiedy ogłaszano plany lodowiska, oficjalne komunikaty mówiły o możliwości wykorzystania obiektu również poza zimą — jako toru do jazdy na rolkach czy wrotkach. To brzmiało jak obietnica infrastruktury wielosezonowej.
Jednak dokumenty znalezione w BIP Rawicza nie pozostawiają wątpliwości.
Umowa dzierżawy daje operatorowi prawo do korzystania z gminnego terenu wyłącznie od 1 grudnia do 28 lutego. W tym okresie firma prowadzi lodowisko. Po sezonie — cisza. Gmina nie pokazuje żadnego zdjęcia, harmonogramu czy cennika letniego. Nie ma także śladu dowodu, że po lutym odbywa się tam jakakolwiek aktywność.
Facebook
Kto tu zarabia, a kto dopłaca?
Tu zaczyna się najbardziej niewygodny fragment układanki.
Gmina Rawicz:
oddaje prywatnej firmie z Bielska-Białej 800 m² terenu,
pobiera za to 1 700 zł miesięcznie — około 5 100 zł za cały sezon,
chwali się, że „firma sama opłaca prąd, wodę i śmieci”.
To akurat dobrze brzmi w folderze promocyjnym, ale w logice finansów publicznych nie jest żadną łaską — każdy dzierżawca pokrywa media, a nie gmina.
Tyle że tu pojawia się sprzeczność: skoro operator prowadzi działalność komercyjną, czemu gmina dopłaca do korzystania z niej uczniom?
Bo dopłaca.
Gmina deklaruje, że uczniowie z Rawicza w dni nauki szkolnej mają wejście „za złotówkę”. Czyli z jednej strony:
prywatny przedsiębiorca zarabia,
gmina dopłaca dzieciom,
a mieszkańcy, którzy nie mają zniżek — płacą pełną stawkę.
To model odwrotny od logiki „obiekt publiczny służy mieszkańcom”. Tu wygląda to raczej jak model: „lokalsi finansują prywatny biznes”, a gmina robi za PR-owe tło, żeby w kampanii wyglądało, że „coś się dzieje”.
Ile naprawdę kosztuje wyjście na lodowisko?
Cennik:
bilet normalny — 20 zł,
bilet ulgowy — 17 zł,
bilet rodzinny — 17 zł (osoba),
łyżwy — 15 zł,
kask / chodzik — 10 zł.
Rodzina 2+2 zapłaci:
bilety: 74 zł
wypożyczenie łyżew: 60 zł → Razem: 134 zł
To nie jest infrastruktura „dla wszystkich”. To wydatek, który wiele rodzin musi planować.
Gdzie jest społeczny zysk?
To pytanie pojawia się coraz częściej, także w komentarzach mieszkańców:
„Po zimie namiot stoi i nic tam się nie dzieje.” „Miało być całorocznie, a jest zimowy biznes.”
Jeżeli gmina:
oddaje teren publiczny,
pobiera niski czynsz,
dopłaca uczniom,
a mieszkańcy płacą pełne stawki,
to gdzie jest ten element, który samorząd zwykle nazywa „społeczną korzyścią”?
Tu go nie widać.
Zamiast całorocznego centrum rekreacji mamy: zimową atrakcję, letnie pustostanienie i koszty przerzucone na mieszkańców.
Co więcej — gmina ściąga firmę z Beskidu, żeby ta prowadziła działalność dochodową na gminnym terenie, zamiast budować własną kompetencję i własny obiekt, który byłby otwarty cały rok i tańszy dla ludzi. Wygląda to jak outsourcing bez strategii. Lub — co gorsza — jak działanie pod pokaz i PR.
Zimowy PR kontra realna oferta
Samorząd mówi o sukcesie.
Dokumenty mówią o trzech miesiącach pracy. Mieszkańcy mówią o pustce po sezonie. Cennik mówi, że to nie jest tania rozrywka. Gmina dopłaca dzieciom — a więc realnie dokłada do biznesu prywatnego przedsiębiorcy.
To są elementy, które trudno pogodzić w jedną, spójną narrację o „korzyściach dla mieszkańców”.
Facebook
Najważniejsze pytanie
Jeżeli gmina wydaje publiczne środki, oddaje publiczny teren i współtworzy komercyjną ofertę, to:
czy powinna wymagać od operatora więcej niż 90 dni działalności w roku?
Rawicz zasługuje na jasną odpowiedź.
📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR,
aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!