Przejdź do treści
piątek 23 października 2026
Imieniny: Iga, Ignacy, Jan, Marlena, Roman
23 października 2026 r.Samorządy

Rada powiatu stwierdziła wygaśnięcie mandatu radnego. Wcześniej interweniował wojewoda, wskazując na możliwe naruszenie przepisów antykorupcyjnych. Teraz, według doniesień lokalnego portalu LLE24.pl, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie uchylił uchwałę dotyczącą Piotra Jastrzębskiego. Jeżeli informacje o zastrzeżeniach sądu do materiału dowodowego zostaną potwierdzone w pisemnym uzasadnieniu, sprawa stanie się ważnym przykładem problemu wykraczającego daleko poza jeden powiat. Chodzi o odpowiedź na fundamentalne pytanie: czy organ władzy publicznej może pozbawić przedstawiciela mieszkańców mandatu, zanim dostatecznie wykaże, że zostało naruszone prawo?

Najpierw zarzuty, później decyzja

Sprawa Piotra Jastrzębskiego, radnego Rady Powiatu Łęczyńskiego, rozpoczęła się od wątpliwości dotyczących jego związków z działalnością jednej z przychodni medycznych.

Według wcześniejszych doniesień lokalnych mediów radny Karol Niewiadomski uzyskał dokumentację dotyczącą reprezentowania przychodni „Twój Lekarz”. W dokumentach Narodowego Funduszu Zdrowia Piotr Jastrzębski miał figurować jako osoba uprawniona do reprezentowania świadczeniodawcy.

Reklama

Informacje te stały się podstawą zakwestionowania możliwości dalszego sprawowania przez niego mandatu.

W centrum sporu znalazł się art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym, ograniczający prowadzenie działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia powiatu przez osoby sprawujące mandat radnego.

27 lipca 2026 roku wojewoda lubelski wezwał Radę Powiatu Łęczyńskiego do stwierdzenia wygaśnięcia mandatu.

13 sierpnia rada przeprowadziła głosowanie. Za wygaśnięciem mandatu opowiedziało się ośmiu radnych, siedmiu było przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu.

Uchwała została przyjęta.

Z punktu widzenia politycznego sprawa mogła wydawać się zakończona. Z punktu widzenia prawa administracyjnego pozostawało jednak zasadnicze pytanie: czy materiał, którym dysponowały organy publiczne, rzeczywiście uzasadniał tak daleko idącą decyzję?

Sąd miał zakwestionować podstawy uchwały

23 października portal LLE24.pl poinformował, że Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie uchylił uchwałę dotyczącą wygaśnięcia mandatu Piotra Jastrzębskiego.

Według relacji portalu podczas rozprawy wskazano na braki w materiale dowodowym. Miało chodzić między innymi o dokumenty pozwalające jednoznacznie ustalić zakres uprawnień radnego do reprezentowania przychodni.

To informacja o istotnym znaczeniu, ale wymaga ważnego zastrzeżenia.

Na moment przygotowania niniejszego materiału redakcja nie dysponuje zweryfikowaną sygnaturą sprawy ani pisemnym uzasadnieniem wyroku. Nie możemy zatem niezależnie potwierdzić wszystkich motywów rozstrzygnięcia przedstawionych w relacji lokalnego medium.

Według tej relacji wyrok jest nieprawomocny.

Nie oznacza to również, że sąd definitywnie rozstrzygnął, iż Piotr Jastrzębski nie naruszył przepisów antykorupcyjnych.

Uchylenie uchwały z powodu wad postępowania dowodowego i merytoryczne stwierdzenie braku naruszenia prawa to dwie różne sytuacje.

Właśnie to rozróżnienie jest kluczowe dla zrozumienia całej sprawy.

Dokument nie zawsze oznacza wykonywanie działalności

W administracji publicznej bardzo łatwo pomylić formalny zapis z rzeczywistym stanem faktycznym.

Osoba może figurować w dokumentacji instytucji jako pełnomocnik, przedstawiciel albo osoba upoważniona do określonych czynności.

Nie oznacza to automatycznie, że w danym okresie faktycznie wykonywała wszystkie czynności wynikające z takiego umocowania.

Z drugiej strony samo twierdzenie, że pełnomocnictwo miało charakter techniczny, również nie wystarcza do wykluczenia naruszenia prawa.

W przypadku Piotra Jastrzębskiego istotne jest zatem ustalenie kilku okoliczności.

Czy upoważnienie wskazywane w dokumentacji NFZ rzeczywiście obowiązywało podczas obecnej kadencji samorządowej? Jakie czynności obejmowało? Czy radny korzystał z niego w praktyce? Czy działalność, z którą był związany, wykorzystywała mienie powiatu w sposób objęty ustawowym zakazem?

Nie są to szczegóły drugorzędne.

To właśnie na takich ustaleniach powinna opierać się decyzja ingerująca w mandat pochodzący z wyborów.

Gdzie w tej sprawie jest mienie powiatu?

W publicznej dyskusji o zarzutach antykorupcyjnych często pojawia się uproszczenie: skoro radny jest związany z działalnością gospodarczą, to istnieje konflikt interesów.

Tymczasem sam związek z przedsiębiorstwem nie przesądza jeszcze o naruszeniu art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym.

Przepis ten odnosi się do określonych form prowadzenia działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia powiatu, w którym radny uzyskał mandat, oraz do zarządzania taką działalnością lub występowania jako przedstawiciel czy pełnomocnik przy jej prowadzeniu.

Dlatego konieczne jest wskazanie konkretnego mienia, charakteru jego wykorzystania oraz związku radnego z daną działalnością.

Czy chodziło o pomieszczenia należące do powiatu? O umowę dotyczącą nieruchomości? O inny składnik majątkowy? Na jakiej podstawie przedsiębiorca z niego korzystał?

Bez odpowiedzi na te pytania nie sposób rzetelnie ocenić zasadności zarzutów.

Nie wystarczy bowiem wykazać istnienia przychodni i nazwiska radnego w dokumentach. Trzeba jeszcze ustalić wszystkie przesłanki ustawowego zakazu.

Wojewoda, rada i odpowiedzialność za decyzję

W tej sprawie szczególnie interesująca jest rola organów publicznych.

Wojewoda sprawuje nadzór nad działalnością samorządu w zakresie określonym przepisami prawa. Rada powiatu podejmuje uchwały, których legalność może następnie podlegać kontroli sądu administracyjnego.

Każdy z tych organów ma własne kompetencje i obowiązki.

Jeżeli wojewoda wzywa radę do stwierdzenia wygaśnięcia mandatu, powinien opierać swoje stanowisko na prawidłowo ustalonych przesłankach prawnych i faktycznych.

Rada nie powinna natomiast traktować takiego wezwania wyłącznie jako politycznego polecenia do wykonania.

Radni podejmują decyzję o poważnych konsekwencjach ustrojowych. Powinni więc rozumieć, jakie dowody przemawiają za wygaśnięciem mandatu, jakie argumenty przedstawia zainteresowany i czy zgromadzony materiał pozwala na zastosowanie przepisów.

Jeżeli sąd rzeczywiście zakwestionował wystarczalność dokumentacji, pojawia się pytanie, którego nie można zbyć politycznym komentarzem:

Kto i na jakim etapie uznał, że dowody są wystarczające do podjęcia uchwały o wygaśnięciu mandatu?

Nie przesądzamy, że wojewoda lub radni działali bezprawnie. Sama przegrana przed sądem administracyjnym nie dowodzi nadużycia uprawnień.

Oczekiwanie należytej staranności od instytucji publicznych nie jest jednak oskarżeniem. Jest podstawowym wymaganiem wobec administracji działającej w demokratycznym państwie prawa.

Osiem głosów nie zastępuje dowodu

Wynik sierpniowego głosowania pokazuje, że decyzja rady nie była jednomyślna.

Ośmiu radnych poparło wygaszenie mandatu, siedmiu było przeciw, jeden wstrzymał się od głosu.

Nie znamy jednak wystarczająco dobrze indywidualnych motywów głosowania, aby uznać ten podział za dowód politycznego odwetu lub świadomego działania przeciwko radnemu.

Możemy natomiast wskazać problem o znacznie szerszym znaczeniu.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Głosowanie większościowe nie zwalnia organu kolegialnego z obowiązku przestrzegania prawa.

Większość może podjąć uchwałę, ale nie może samym wynikiem głosowania zastąpić przesłanek ustawowych.

Jeżeli prawo wymaga wykazania określonych okoliczności, muszą one wynikać z prawidłowo zgromadzonego i ocenionego materiału.

Nie z przekonania politycznego, nie z podejrzenia i nie z liczby głosów.

To szczególnie ważne w samorządzie, gdzie personalne konflikty, lokalne zależności i rywalizacja o wpływy mogą nakładać się na działania administracyjne.

A co z mandatem powierzonym przez wyborców?

Radny nie otrzymuje mandatu od starosty, wojewody ani większości rady.

Otrzymuje go w wyborach.

Nie oznacza to, że mandat jest nienaruszalny. Ustawodawca przewidział sytuacje, w których może on wygasnąć, również wskutek naruszenia określonych zakazów antykorupcyjnych.

Jednak im poważniejsza ingerencja w mandat przedstawicielski, tym większe znaczenie ma prawidłowe zastosowanie prawa.

Stwierdzenie wygaśnięcia mandatu nie jest zwykłą decyzją organizacyjną rady.

Wpływa na skład organu stanowiącego, reprezentację wyborców i funkcjonowanie samorządu.

Dlatego powinno być oparte na ustaleniach, które można poddać kontroli.

W przeciwnym razie powstaje niebezpieczna sytuacja, w której mandat pochodzący z wyborów staje się przedmiotem administracyjnego sporu rozstrzyganego na podstawie niepełnej dokumentacji.

Polityczne zwycięstwo czy ostrzeżenie dla administracji?

Lokalny portal przedstawił wyrok jako cios dla jednego z uczestników politycznego sporu.

Taki sposób opisywania wydarzeń jest zrozumiały z perspektywy ostrej lokalnej rywalizacji. Nie oddaje jednak całej wagi problemu.

Najważniejsze nie jest to, kto może dziś ogłosić zwycięstwo.

Najważniejsze jest to, czy mechanizmy nadzoru nad samorządem zadziałały prawidłowo.

Jeżeli uchwała została uchylona z powodu niewystarczających dowodów, niezbędne będzie ustalenie, dlaczego nie zgromadzono ich wcześniej.

Jeżeli przyczyną była błędna interpretacja prawa, trzeba wskazać, na czym polegał błąd.

Jeżeli zaś sąd dostrzegł uchybienia proceduralne, istotne będzie wyjaśnienie, czy miały one wpływ na możliwość obrony praw radnego.

Dopiero pisemne uzasadnienie wyroku pozwoli oddzielić te scenariusze.

Kto zapłacił za ten spór?

W relacji LLE24.pl pojawia się również wątek kosztów postępowania i wypowiedzi starosty Łukasza Reszki skierowanej do Karola Niewiadomskiego.

To kolejny element wymagający wyjaśnienia.

Czy powiat poniósł koszty obsługi prawnej? Czy sąd zasądził zwrot kosztów postępowania? Jakie wydatki zostały pokryte z budżetu jednostki, a jakie nie?

Nie znamy jeszcze odpowiedzi.

Nie ma również podstaw, by automatycznie obciążać osobę zgłaszającą podejrzenie naruszenia prawa kosztami późniejszego sporu sądowego.

Zawiadomienie właściwego organu o możliwej nieprawidłowości nie jest samo w sobie działaniem nagannym.

Równie istotne jest jednak to, aby zarzuty wobec osób pełniących funkcje publiczne były formułowane odpowiedzialnie i opierały się na sprawdzonych informacjach.

Sprawa z Łęcznej jest lekcją dla innych samorządów

Choć wydarzenia rozgrywają się w województwie lubelskim, problem dotyczy wszystkich samorządów w Polsce.

Również na Dolnym Śląsku.

Rady gmin, rady powiatów, wojewodowie i organy nadzorcze wielokrotnie rozstrzygają kwestie dotyczące mandatów, konfliktów interesów, uchwał oraz zgodności działań samorządowców z przepisami.

W każdym takim postępowaniu obowiązuje ta sama zasada: decyzja musi mieć odpowiednią podstawę prawną i faktyczną.

Nie wystarczy, że większość radnych jest przekonana o swojej racji.

Nie wystarczy, że organ nadzoru wyrazi stanowisko.

Nie wystarczy również, że oskarżenie brzmi wiarygodnie w przestrzeni publicznej.

Prawo wymaga czegoś więcej niż przekonania.

Wymaga wykazania przesłanek, które uzasadniają określone rozstrzygnięcie.

Wnioski. Najpierw dowody, później konsekwencje

Sprawa Piotra Jastrzębskiego nie jest jeszcze definitywnie zakończona.

Według informacji lokalnych mediów sąd uchylił uchwałę o wygaśnięciu mandatu, ale wyrok pozostaje nieprawomocny. Bez pełnego uzasadnienia nie można przesądzić ani o wszystkich przyczynach rozstrzygnięcia, ani o ostatecznej ocenie zarzutów wobec radnego.

Można jednak sformułować ważny wniosek.

Władza publiczna nie może traktować procedur i materiału dowodowego jako formalności, którą da się uzupełnić dopiero wtedy, gdy sprawa trafi do sądu.

Jeżeli decyzja dotyczy mandatu przedstawiciela mieszkańców, jej uzasadnienie musi wytrzymać kontrolę prawną, a nie tylko polityczną debatę.

W przeciwnym razie ryzyko ponosi nie tylko radny.

Ponoszą je również wyborcy, których reprezentacja zostaje zakwestionowana, oraz samorząd, którego decyzje tracą wiarygodność.

I właśnie dlatego najważniejsze pytanie w tej sprawie nie brzmi, kto wygrał.

Brzmi: czy zanim zdecydowano o wygaśnięciu mandatu, zrobiono wszystko, aby ustalić prawdę?

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *