Mobilny urząd na targowisku, czyli „lansik” w wersji teflonowej
Kiedy władza nie ma pomysłu, jak rozwiązywać realne problemy mieszkańców, zawsze pozostaje… wyjście na targ. 2 października wiceburmistrz Obornik Śląskich znów pojawił się na lokalnym placu handlowym z „mobilnym urzędem”. Parę straganów, trochę jabłek, kilka kurtek z importu, emeryci przy stolikach i obowiązkowy zestaw ulotek. To właśnie tu — według gminnej narracji — rozgrywa się najbliższy ludziom teatr demokracji.
Fotorelacja na stronie urzędu gminy wygląda jak kronika sukcesu. Wiceburmistrz rozdaje kolorowe broszurki o Obornickich Liniach Komunikacji Autobusowej (OLKA), mieszkańcy kiwają głowami, ktoś nawet uśmiechnie się do obiektywu. Tyle że za tym obrazkiem stoi ta sama rzeczywistość: rozkład jazdy dla nikogo, autobusy wożące średnio po dwie osoby dziennie i komunikacja dostosowana głównie do rytmu seniorów, a nie ludzi aktywnych zawodowo czy uczniów.
Zdjęcie ze strony Facebook Gminy Oborniki Śl.
OLKA wystartowała dopiero w tym roku (2025) i od samego początku budzi kontrowersje. Nowy rozkład, nowe ulotki, nowe terminy obowiązywania – od 1 września 2025 roku – ale problemy wcale nie są nowe. Już na starcie system stał się przykładem, jak można uruchomić transport publiczny bez pytania mieszkańców, dokąd i kiedy naprawdę potrzebują dojechać.
Na zdjęciach widać nawet zaskoczonych mieszkańców, którzy dopiero na targu dowiadują się, że w gminie istnieje coś takiego jak transport zbiorowy. Gdyby nie ta scenka rodem z kabaretu, można by pomyśleć, że OLKA to dobrze funkcjonujący system.
Tymczasem od miesięcy powtarzamy jedno: ten rozkład jazdy jest dla nikogo. Kursy nie łączą ludzi z realnymi potrzebami dnia codziennego – szkołą, pracą, urzędami. To bardziej wehikuł politycznego marketingu niż środka transportu. I jak na ironię, to właśnie seniorzy, tak chętnie fotografowani z ulotką w dłoni, są jedyną grupą, która jeszcze czasem z tych kursów korzysta.
Cała akcja „mobilnego urzędu” ma więc jedną podstawową funkcję – autopromocję. Zdjęcia są, posty w mediach społecznościowych są, a władza może odhaczyć: „spotkaliśmy się z mieszkańcami, słuchamy głosu ludu”. Tyle że słuchać a słyszeć – to dwie zupełnie różne rzeczy.
OLKA to świeży projekt, ale gmina już teraz udaje, że to „sukces”. Tymczasem mieszkańcy wciąż mówią o pustych kursach, źle dobranych godzinach i przystankach, które istnieją tylko na papierze. I wszystko to spływa po władzy jak po teflonie.
Pozostaje tylko pytanie: jak długo wyborcy będą chcieli oglądać tę samą farsę co miesiąc na targowisku? Bo targowisko – choć małe, pełne lokalnych paradoksów – nie jest miejscem, gdzie rozwiązuje się prawdziwe problemy komunikacji. Ale to świetne miejsce, żeby rozdać ulotkę i zrobić sobie zdjęcie.
Na razie – póki co – marketing gminny jedzie dalej na pusto. Autobus pusty, ulotka pełna kolorów, lansik w pełni. Ale wybory, jak to wybory, mogą sprawić, że teflonowa powłoka władzy w końcu zacznie się ścierać.
Autor: Rafał Chwaliński
Magazynu Radio DTR 10/2025
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


