Mobilny urząd na targowisku, czyli „lansik”

olka bez pasazerow mobilny urzad lansuje
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Mobilny urząd na targowisku, czyli „lansik” w wersji teflonowej

Kiedy władza nie ma pomysłu, jak rozwiązywać realne problemy mieszkańców, zawsze pozostaje… wyjście na targ. 2 października wiceburmistrz Obornik Śląskich znów pojawił się na lokalnym placu handlowym z „mobilnym urzędem”. Parę straganów, trochę jabłek, kilka kurtek z importu, emeryci przy stolikach i obowiązkowy zestaw ulotek. To właśnie tu — według gminnej narracji — rozgrywa się najbliższy ludziom teatr demokracji.

Fotorelacja na stronie urzędu gminy wygląda jak kronika sukcesu. Wiceburmistrz rozdaje kolorowe broszurki o Obornickich Liniach Komunikacji Autobusowej (OLKA), mieszkańcy kiwają głowami, ktoś nawet uśmiechnie się do obiektywu. Tyle że za tym obrazkiem stoi ta sama rzeczywistość: rozkład jazdy dla nikogo, autobusy wożące średnio po dwie osoby dziennie i komunikacja dostosowana głównie do rytmu seniorów, a nie ludzi aktywnych zawodowo czy uczniów.

zrzut ekranu 2025 10 3 o 14.49.58 Zdjęcie ze strony Facebook Gminy Oborniki Śl.

OLKA wystartowała dopiero w tym roku (2025) i od samego początku budzi kontrowersje. Nowy rozkład, nowe ulotki, nowe terminy obowiązywania – od 1 września 2025 roku – ale problemy wcale nie są nowe. Już na starcie system stał się przykładem, jak można uruchomić transport publiczny bez pytania mieszkańców, dokąd i kiedy naprawdę potrzebują dojechać.

Na zdjęciach widać nawet zaskoczonych mieszkańców, którzy dopiero na targu dowiadują się, że w gminie istnieje coś takiego jak transport zbiorowy. Gdyby nie ta scenka rodem z kabaretu, można by pomyśleć, że OLKA to dobrze funkcjonujący system.

Czytaj dalej

Powiązany temat

Tymczasem od miesięcy powtarzamy jedno: ten rozkład jazdy jest dla nikogo. Kursy nie łączą ludzi z realnymi potrzebami dnia codziennego – szkołą, pracą, urzędami. To bardziej wehikuł politycznego marketingu niż środka transportu. I jak na ironię, to właśnie seniorzy, tak chętnie fotografowani z ulotką w dłoni, są jedyną grupą, która jeszcze czasem z tych kursów korzysta.

Cała akcja „mobilnego urzędu” ma więc jedną podstawową funkcję – autopromocję. Zdjęcia są, posty w mediach społecznościowych są, a władza może odhaczyć: „spotkaliśmy się z mieszkańcami, słuchamy głosu ludu”. Tyle że słuchać a słyszeć – to dwie zupełnie różne rzeczy.

OLKA to świeży projekt, ale gmina już teraz udaje, że to „sukces”. Tymczasem mieszkańcy wciąż mówią o pustych kursach, źle dobranych godzinach i przystankach, które istnieją tylko na papierze. I wszystko to spływa po władzy jak po teflonie.

Pozostaje tylko pytanie: jak długo wyborcy będą chcieli oglądać tę samą farsę co miesiąc na targowisku? Bo targowisko – choć małe, pełne lokalnych paradoksów – nie jest miejscem, gdzie rozwiązuje się prawdziwe problemy komunikacji. Ale to świetne miejsce, żeby rozdać ulotkę i zrobić sobie zdjęcie.

Na razie – póki co – marketing gminny jedzie dalej na pusto. Autobus pusty, ulotka pełna kolorów, lansik w pełni. Ale wybory, jak to wybory, mogą sprawić, że teflonowa powłoka władzy w końcu zacznie się ścierać.

Autor: Rafał Chwaliński

Ten artykuł jest częścią
Magazynu Radio DTR 10/2025
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →

📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry