Czy zimowy wyjazd na narty musi oznaczać Alpy, korki na autostradach i rachunek, który boli jeszcze w marcu? Coraz więcej wskazuje na to, że niekoniecznie.
Zimowa mapa narciarska Polaków powoli się zmienia. Obok dobrze znanych kierunków pojawiają się miejsca mniej oczywiste, czasem odległe geograficznie, ale zaskakująco dostępne cenowo. Linie lotnicze, w tym Wizz Air, coraz wyraźniej grają na tej potrzebie: uciec od tłumów, zapłacić mniej i dostać coś więcej niż tylko stok.
Jakie kierunki przyciągają dziś uwagę?
Kaukaz zamiast Alp? Gruzińskie Gudauri
Gudauri, położone wysoko w górach Kaukazu, to propozycja dla tych, którzy mają już dość „taśmy produkcyjnej” alpejskich kurortów. Szerokie trasy, długi sezon i kultura freeride’u sprawiają, że miejsce to przyciąga narciarzy szukających autentyczności i przestrzeni. Dojazd przez Kutaisi nie jest przeszkodą, jeśli w zamian dostaje się śnieg, panoramy i brak kolejek
Transylwania na nartach – Poiana Brașov
Rumunia coraz śmielej wchodzi do narciarskiej ligi Europy Środkowej. Poiana Brașov łączy nowoczesną infrastrukturę z klimatem regionu, który bardziej kojarzy się z legendami niż z karnetami. Nocna jazda, różnorodne trasy i bliskość historycznego Braszowa tworzą miks, który może przekonać nawet sceptyków
Francuskie Alpy, ale bez blichtru – Serre Chevalier
Ponad 250 km tras, ale bez wrażenia bycia w „narciarskim molochu”. Serre Chevalier to południe Francji, słońce, trasy wśród drzew i mniejsze wioski zamiast betonowych resortów. Do tego termy i autentyczna alpejska codzienność, której w topowych kurortach często już brakuje
Blisko, ale solidnie – Jasná w Niżnych Tatrach
Słowacka Jasná to przykład, że blisko nie znaczy gorzej. Największy ośrodek narciarski Słowacji oferuje trasy po obu stronach Chopoka, długi sezon i zaplecze, które spokojnie obsługuje zarówno rodziny, jak i bardziej ambitnych narciarzy. Bez lotniczej egzotyki, za to z górską jakością
Tanie loty, drogi sprzęt? Niekoniecznie
Wizz Air podkreśla, że przewóz nart i snowboardów nie musi być logistycznym koszmarem. Sprzęt sportowy można dodać do rezerwacji, a elastyczne opcje – jak WIZZ Flex – mają dawać poczucie bezpieczeństwa przy planowaniu zimowych wyjazdów
„Chcemy inspirować pasażerów do wychodzenia poza klasyczne alpejskie kurorty” – mówi Salvatore Gabriele Imperiale z Wizz Air, wskazując na rosnące zainteresowanie mniej oczywistymi regionami Europy
Dziennikarskie podsumowanie
Zmiana nie polega wyłącznie na cenach biletów. Zmienia się mentalność narciarzy. Coraz częściej liczy się doświadczenie, przestrzeń, klimat miejsca i możliwość połączenia sportu z odkrywaniem regionu. Jeśli linie lotnicze rzeczywiście otwierają drzwi do takich kierunków, to pytanie brzmi nie „czy”, ale jak szybko Polacy przestawią się z utartych schematów.
Źródło: materiały prasowe Wizz Air








