„Niezależność” na pokaz, lojalność w kadrach powiatu trzebnickiego

kadrowa polityka starosty trzebnickiego
Oceń materiał

Kadry czy klika? Bezwzględna polityka pani starosty w powiecie trzebnickim

W samorządzie, który ma służyć wspólnocie, a nie prywatnym interesom, sytuacja wygląda tak, jakby zasady demokracji i samorządności zostały zawieszone za zamkniętymi drzwiami starostwa.

Zmiany kadrowe: nie rotacja, lecz czystka

Nie chodzi tu o zwykłą reorganizację. To jest polityczna personalna ofensywa: dziesiątki osób zwolnionych albo odsuniętych bez jasnych kryteriów, bez dialogu i bez empatii.
W wielu jednostkach, w tym w samej strukturze urzędu, ludzie zostali usuwani niemal jak pionki na szachownicy — nie ze względu na kompetencje, tylko ze względu na polityczne relacje i lojalność.

To nie jest naturalna zmiana kadr w administracji — to folwarczna miotła, wymiatana tak, by zostawić po sobie posłuszną armię. I choć samorządność formalnie ma swoje reguły, w praktyce wygląda jakby te zasady zostały zastąpione logiką prywatnej korporacji zaprzyjaźnionych twarzy.

Niekompetencja opłacana z budżetu

Ironiczne jest to, że osoby, które teraz tworzą „nowy porządek”, usprawiedliwiają to dbałością o efektywność. Rzeczywistość jednak pokazuje coś zupełnie innego:

  • przywileje i utrzymywanie osób niekompetentnych — za publiczne pieniądze,

  • „adwokat na telefon” i pisanie prywatnych pism urzędowych niczym osobista kancelaria,

  • etatowe lojalności zamiast meritum,

  • systemowe obsadzanie miejsc „rodziną i znajomymi” jak w spółdzielni sąsiedzkiej, a nie w urzędzie publicznym.

To nie są epizody — to zasady działania, które generują koszty i ryzyko dla mieszkańców.

Reklama
Reklama
Reklama

Podsłuchy opozycyjnego zastępcy?

Pojawiają się też informacje, które brzmią jak scenariusz politycznego filmu: podsłuchy, donosy, próby śledzenia opozycyjnych ruchów wewnątrz powiatu.
Nie jest to fabuła serialu — to dzieje się za murami starostwa powiatowego.

Samorządność czy władza nad ludźmi?

Najbardziej frapujący jest fakt, że osoba, która dziś tak bezwzględnie kreuje kadrowe realia, formalnie kojarzona jest z ruchem o nazwie sugerującym niezależność i samorządność.
Ruch, który miał reprezentować wolnych i niezależnych, dziś buduje zależności na poziomie personalnych układów i sympatii politycznych.

Jak więc wygląda obraz tej osoby w świetle ostatnich ruchów kadrowych?
Nie jako samorządowca dbającego o wspólne dobro, lecz jako polityka kierującego się lojalnością partyjną i pragmatyką władzy — gdzie etykietki brzmią lepiej niż realne działania.

To nie film — to nasz samorząd

Retoryka i PR na banerach, aktywność na Facebooku i sloganowe hasła nie zastąpią rzetelnej i transparentnej polityki kadrowej.
Bo prawdziwy samorząd:

✔ dba o kompetencje,
✔ chroni procedury,
✔ traktuje pracowników z godnością,
✔ a mieszkańców – uczciwie.

To, co dziś obserwujemy, to dokładne przeciwieństwo tych zasad.

Bez empatii, bez kryteriów, bez samorządowego ducha — jedynie z bezwzględnym dążeniem do władzy przez kadrowe ustawianie ludzi.

Autor: Rafał Chwaliński
Źródło informacji: Felieton oparty na zestawieniu powiatowych zwolnień kadrowych.

Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry