Nowacka zatrzymała likwidację domów wczasów dziecięcych. Projekt jednak nie został wycofany

dom wczasow dzieciecych pod znakiem zapytania
Oceń materiał

Minister edukacji Barbara Nowacka wstrzymała plan likwidacji domów wczasów dziecięcych. Decyzja zapadła po sprzeciwie związków zawodowych, samorządowców, kadry kierowniczej oświaty i interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich. Nie oznacza to jednak, że placówki zostały ostatecznie uratowane. MEN nie poinformowało dotąd o formalnym wycofaniu projektu rozporządzenia.

O zatrzymaniu planowanych zmian poinformowała 23 lipca rzeczniczka Ministerstwa Edukacji Narodowej Ewelina Gorczyca.

Minister edukacji Barbara Nowacka wstrzymała decyzję o zamknięciu domów wczasów dziecięcych – przekazała Polskiej Agencji Prasowej.

To ważna wiadomość dla pracowników 24 placówek działających w Polsce, samorządów prowadzących publiczne domy oraz tysięcy dzieci uczestniczących w zielonych szkołach, turnusach edukacyjnych i programach profilaktycznych. Słowo „wstrzymała” nie oznacza jednak tego samego co „wycofała”. Resort nie przedstawił jeszcze nowej wersji przepisów ani informacji o zakończeniu prac nad likwidacją.

DWD miały zniknąć od stycznia

Projekt rozporządzenia przygotowany przez MEN przewidywał usunięcie domów wczasów dziecięcych z systemu oświaty od 1 stycznia 2027 roku. Wygasnąć miały zarówno zezwolenia na prowadzenie placówek publicznych, jak i wpisy do ewidencji placówek niepublicznych.

Domy mogłyby nadal funkcjonować jako obiekty noclegowe, schroniska młodzieżowe, bursy lub ośrodki wypoczynkowe, ale utraciłyby status placówek oświatowych oraz związane z nim finansowanie.

Wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer mówiła jeszcze 20 lipca w RMF FM, że obiekty powinny nadal służyć dzieciom, jednak już bez finansowania edukacyjnego. Jej zdaniem dawne funkcje zdrowotne domów przejęły sanatoria, a współczesne DWD organizują głównie zielone szkoły i krótkie wycieczki.

Problem polega na tym, że bursa lub schronisko młodzieżowe nie realizują tych samych zadań. DWD zatrudniają kadrę pedagogiczną i prowadzą programy ekologiczne, regionalne, integracyjne, profilaktyczne oraz prozdrowotne. Nie są więc wyłącznie budynkami z łóżkami i stołówką. ilustracja do artykulu dom wczasow dzieciecych ilustracja do artykułu dom wczasów dziecięcych

MEN: model się zdezaktualizował

Domy wczasów dziecięcych powstawały po II wojnie światowej. Organizowano w nich wielotygodniowe, a niekiedy kilkumiesięczne pobyty dzieci z terenów przemysłowych i miejsc o niekorzystnych warunkach środowiskowych. Uczniowie kontynuowali tam naukę, jednocześnie korzystając z miejscowego klimatu i programów zdrowotnych.

MEN uznało, że ten model przestał odpowiadać współczesnym potrzebom. Obecnie pobyty trwają najczęściej kilka dni, dlatego – według resortu – placówki nie mogą prowadzić pełnego procesu kształcenia.

Ministerstwo wskazywało również, że uczestnicy wycieczek lub wypoczynku bywali wykazywani w Systemie Informacji Oświatowej jako wychowankowie DWD. W przypadku placówek niepublicznych mogło to wpływać na wysokość dotacji przekazywanych przez powiaty.

W dokumentach nie podano jednak, ilu placówek dotyczyły nieprawidłowości, jakie kwoty zostały niewłaściwie naliczone ani jakie kontrole poprzedziły decyzję o likwidacji całego rodzaju placówek. Zamiast naprawy zasad finansowania i wzmocnienia nadzoru zaproponowano rozwiązanie najdalej idące: wykreślenie DWD z systemu.

24 placówki i setki pracowników

Według danych SIO z 15 czerwca 2026 roku w Polsce funkcjonowały 24 domy wczasów dziecięcych – 10 publicznych i 14 niepublicznych.

W 19 placówkach wykazano zatrudnienie 162 nauczycieli. DWD zatrudniały również 111 pracowników niepedagogicznych, w tym 24 osoby na stanowiskach urzędniczych i kierowniczych oraz 87 pracowników pomocniczych i obsługi.

MEN oszacowało, że odprawy dla pracowników samorządowych placówek kosztowałyby około 3,1 mln zł. Roczne oszczędności po stronie jednostek samorządu terytorialnego miały wynieść około 8,6 mln zł.

Około 30 mln zł, które w 2027 roku mogłoby zostać naliczone samorządom na wychowanków DWD, miało zostać przeznaczone na inne zadania oświatowe. Nie byłyby to więc oszczędności całego systemu edukacji, lecz przesunięcie środków pomiędzy zadaniami.

Ocena skutków bez oceny skutków

Najwięcej wątpliwości budzi przygotowana przez MEN Ocena Skutków Regulacji. Resort uznał, że likwidacja DWD nie wpłynie na sytuację rodzin, zdrowie, rozwój regionalny ani osoby z niepełnosprawnościami.

Reklama
Reklama

Nie przewidziano również żadnej późniejszej ewaluacji zmian ani mierników pozwalających sprawdzić, co stanie się z dziećmi, pracownikami i infrastrukturą placówek. W rubryce dotyczącej dokumentów źródłowych, badań i analiz wpisano: „brak”.

Założono natomiast, że osoby tracące zatrudnienie znajdą inną pracę. Nie przedstawiono programu przenoszenia pracowników, ochrony miejsc pracy ani wykorzystania kwalifikacji zatrudnionej kadry pedagogicznej.

Nie policzono również wartości inwestycji przeprowadzonych przez samorządy. Niektóre powiaty w ostatnich latach przeznaczały miliony złotych na remonty i modernizację domów. Po zmianie przepisów miałyby w ciągu kilku miesięcy znaleźć dla tych obiektów zupełnie nową funkcję.

Sprzeciw połączył związki i samorządy

Przeciwko likwidacji wystąpiły nauczycielskie związki zawodowe, Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty, Związek Powiatów Polskich oraz przedstawiciele strony samorządowej Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.

Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” zwróciła uwagę, że krótkie pobyty nie muszą oznaczać braku wartości edukacyjnej. Współczesna edukacja obejmuje również intensywne programy ekologiczne, regionalne, krajoznawcze, integracyjne i profilaktyczne.

Związkowcy przekonywali, że jeżeli obecne przepisy nie odpowiadają rzeczywistemu sposobowi działania DWD, należy je zmienić, a zasady finansowania uszczelnić. Likwidacja wszystkich placówek z powodu możliwych nieprawidłowości w części z nich została uznana za rozwiązanie nieproporcjonalne.

Samorządowcy zwracali natomiast uwagę na zakontraktowane turnusy, rezerwacje dokonywane z wielomiesięcznym wyprzedzeniem oraz zbyt krótki czas na przekształcenie placówek.

RPO pyta o analizy

Do minister Barbary Nowackiej zwrócił się również Rzecznik Praw Obywatelskich. RPO podkreślił, że dla dzieci z mniejszych miejscowości oraz rodzin o niższych dochodach pobyt w DWD może być jedyną możliwością uczestnictwa w zorganizowanej edukacji poza szkołą.

Rzecznik zapytał MEN o analizy wpływu likwidacji na dzieci, pracowników i lokalne społeczności. Zwrócił też uwagę, że konsultacje społeczne jeszcze trwały, podczas gdy w projekcie zasad finansowania oświaty na 2027 rok nie uwzględniano już środków dla DWD.

Powstało zatem uzasadnione pytanie, czy decyzja finansowa nie została podjęta, zanim wysłuchano opinii zainteresowanych środowisk.

Dolny Śląsk szczególnie zainteresowany

Sprawa ma wyraźny dolnośląski wymiar. Spośród 24 placówek działających w kraju aż siedem znajdowało się w województwie dolnośląskim – między innymi w Bardzie, Dusznikach-Zdroju, Karpaczu, Kudowie-Zdroju, Nowej Rudzie i Piechowicach.

Publiczny Dom Wczasów Dziecięcych w Dusznikach-Zdroju jest jednostką Powiatu Kłodzkiego. Prowadzi całoroczne programy edukacji ekologicznej, regionalnej, turystycznej i prozdrowotnej. Dla takich placówek utrata statusu oświatowego oznaczałaby nie kosmetyczną korektę, ale zmianę całego modelu działalności.

Na Dolnym Śląsku toczyły się także spory sądowe o dotowanie niepublicznych DWD. WSA we Wrocławiu wskazywał, że dla uznania dziecka za wychowanka istotny jest cel pobytu – kształcenie albo wspieranie i uzupełnianie edukacji – a nie wyłącznie liczba spędzonych w placówce dni. Podważa to automatyczne utożsamianie krótkiego turnusu ze zwykłą usługą turystyczną.

Zatrzymanie to jeszcze nie ocalenie

Decyzja Barbary Nowackiej daje placówkom czas i otwiera możliwość ponownej rozmowy o ich przyszłości. Nie rozwiązuje jednak problemu niejasnych zasad finansowania, sporów o status wychowanków ani braku współczesnej definicji zadań domów wczasów dziecięcych.

Najrozsądniejszym rozwiązaniem wydaje się modernizacja modelu: jednoznaczne określenie programów edukacyjnych, zasad wykazywania wychowanków, minimalnych standardów opieki oraz sposobu naliczania dotacji. Jeśli dochodziło do nadużyć, powinny zostać ujawnione i rozliczone.

Likwidowanie wszystkich placówek dlatego, że państwo nie potrafiło precyzyjnie określić ich zadań i skutecznie kontrolować finansowania, przypomina jednak leczenie bólu głowy przez likwidację głowy. Na szczęście MEN – przynajmniej na razie – odstawiło piłę.

Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry