Jeszcze w niedzielę niewielu kibiców potrafiło wymówić jego nazwisko bez zawahania. W poniedziałek był już na ustach całego kraju. Tak działa współczesny sport — a może raczej współczesne media.
Srebrny medal 19-letniego skoczka narciarskiego Kacpra Tomasiaka zdobyty podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Predazzo stał się natychmiastowym paliwem dla medialnej machiny. W ciągu kilku godzin pojawiły się tysiące publikacji, komentarzy i analiz. Instytut Monitorowania Mediów wskazuje, że młody zawodnik potrzebował zaledwie około 80 dni od debiutu w Pucharze Świata do zdobycia olimpijskiego medalu, co przełożyło się na ponad 22 tysiące publikacji w polskich mediach.
IMM_Tomasiak
To tempo, które jeszcze kilkanaście lat temu byłoby niemożliwe.
Bohater w jeden weekend
Media kochają symbole. Jeszcze bardziej kochają momenty zmiany pokoleniowej.
W Predazzo wszystko ułożyło się w gotową historię: legenda kończy starty, młody zawodnik zdobywa medal, kibice dostają nowego bohatera.
Mechanizm jest prosty. Sport dostarcza emocji, media nadają im znaczenie, a odbiorcy — sens. Problem zaczyna się wtedy, gdy sens powstaje szybciej niż rzeczywistość.
Bo sportowa kariera nie trwa jednego konkursu.
Kiedyś bohaterowie dojrzewali latami
Porównanie z drogą Kamila Stocha pokazuje różnicę między epokami. Stoch potrzebował niemal dekady od debiutu do pierwszego olimpijskiego złota. W tym czasie jego nazwisko pojawiło się w ponad 100 tysiącach publikacji, a jego wizerunek budował się stopniowo — konkurs po konkursie, sezon po sezonie.
IMM_Tomasiak
To była epoka cierpliwości.
Dziś cierpliwość nie jest walutą mediów.
Internet, portale sportowe i media społecznościowe działają jak wzmacniacz. Po olimpijskim medalu liczba obserwujących młodego skoczka w mediach społecznościowych wzrosła w jeden dzień o ponad połowę.
IMM_Tomasiak
To nie tylko popularność. To natychmiastowy potencjał marketingowy.
Społeczeństwo szybkiego bohatera
Pytanie brzmi: czy my — jako odbiorcy — naprawdę potrzebujemy nowych bohaterów, czy raczej nowych historii?
Sport zawsze był opowieścią o pracy, porażkach i powrocie do formy. Media społecznościowe skracają tę opowieść do jednego momentu — sukcesu.
Reszta znika w tle.
Dlatego młodzi sportowcy dziś nie tylko trenują, ale też funkcjonują w przestrzeni permanentnej oceny. Jednego dnia są objawieniem, drugiego — „niespełnioną nadzieją”.
Takie tempo nie dotyczyło wcześniejszych pokoleń sportowców.
Czy to zmiana, czy tylko przyspieszenie?
Historia polskich skoków zna momenty symbolicznego przekazania pałeczki — jak konkurs w Planicy w 2011 roku, gdy kończył karierę Adam Małysz, a wygrywał Kamil Stoch. Dziś podobne wydarzenia powstają szybciej, ale też szybciej znikają z pamięci.
IMM_Tomasiak
Bo pamięć mediów jest krótsza niż pamięć sportu.
Młody medalista z Predazzo jest nie tylko sportowcem. Jest produktem epoki natychmiastowej rozpoznawalności. Symbolem świata, w którym sukces mierzy się nie tylko wynikiem, ale też zasięgiem.
Bohater na chwilę czy na lata?
Najciekawsze w tej historii nie jest to, że pojawił się nowy talent.
Najciekawsze jest to, jak szybko potrzebowaliśmy go nazwać „następcą”.
Sport zweryfikuje wszystko — formę, talent, charakter.
Media zrobią to szybciej.
I być może właśnie to jest najważniejsze pytanie tej historii:
czy kibicujemy sportowcom, czy narracjom, które wokół nich powstają?
Źródłem informacji wykorzystanych w artykule jest materiał analityczny przygotowany przez Instytut Monitorowania Mediów (IMM)








