Oborniki Śląskie: budżet bez wizji rozwoju. Nadwyżka, która nie cieszy
Kiedy w styczniu radni uchwalali budżet Gminy Oborniki Śląskie na 2025 rok, można było odnieść wrażenie, że to dokument sukcesu. Dochody miały sięgnąć aż 150,6 mln zł, a wydatki 145,9 mln zł, co dawało nadwyżkę w wysokości 4,7 mln zł. W poprzednim roku deficyt wynosił 3,4 mln zł, finansowany emisją obligacji. Na papierze wyglądało to więc jak postęp. Ale gdy zajrzymy głębiej, ta nadwyżka przestaje być powodem do dumy – to raczej dowód na brak wizji rozwoju i umiejętności zarządzania finansami gminy.
Wzrost podatków zamiast rozwoju
Kluczowe źródło dodatkowych pieniędzy to nie inwestorzy, nieskuteczna ściągalność podatków, tylko większe obciążenie mieszkańców i firm. Podatek od nieruchomości wzrósł:
od osób prawnych – z 6,25 mln zł (2024) do 9,54 mln zł (2025),
od osób fizycznych – z 5,62 mln zł (2024) do 7,5 mln zł (2025).
Łącznie daje to prawie 5,2 mln zł więcej w rok. To właśnie z kieszeni mieszkańców i przedsiębiorców pochodzi „nadwyżka”, którą burmistrz chwali się w uchwale.
Wynagrodzenia i dług rosną szybciej niż inwestycje
Na tle tych rosnących dochodów widać jednak, jak gmina przejada budżet.
Wynagrodzenia i składki: 51,9 mln zł (2024) → 61,9 mln zł (2025).
Obsługa długu: 2,95 mln zł (2024) → 4,33 mln zł (2025).
Inwestycje? Wzrosły symbolicznie – z 21,4 mln zł do 22,5 mln zł. Przy takich proporcjach łatwo zauważyć, że koszty administracyjne i spłaty zadłużenia pochłaniają dodatkowe środki, szybciej niż gmina jest w stanie realizować nowe przedsięwzięcia.
Drobne remonty – żyła złota dla znajomych firm?
W dokumentach roi się od pozycji po kilkadziesiąt tysięcy złotych – remont elewacji, dokumentacja projektowa, budowa altany, drobne modernizacje. To kwoty w granicach 20–40 tys. zł, które nie budują rozwoju, ale idealnie nadają się na szybkie zlecenia dla lokalnych wykonawców. Mieszkańcy widzą tu malowanie ścian czy wymianę dachu, ale dla budżetu gminy to drenowanie setek tysięcy złotych rocznie na działania, które nie poprawiają jakości życia w długiej perspektywie.
Kultura: igrzyska zamiast realnej oferty
Ośrodek Kultury, kino i biblioteka – to miejsca, które mogłyby być wizytówką rozwoju. Tymczasem w budżetach gminy są to symboliczne kwoty:
w 2024 r. na OOK i świetlice – zaledwie 51 tys. zł,
w 2025 r. – jeszcze mniej, 44 tys. zł.
Za to mieszkańcy dostają imprezy plenerowe, festyny i wydarzenia, które pełnią rolę „igrzysk”. Tanie widowiska przykrywają fakt, że oferta kulturalna gminy nie rozwija się, a biblioteka czy kino nie doczekały się poważnych inwestycji.
Brak planu rozwoju – decyzje z roku na rok
Porównując oba budżety widać, że gmina nie ma spójnej strategii. W 2024 roku planowano kilka większych inwestycji drogowych czy kanalizacyjnych. W 2025 roku część z nich została przesunięta albo rozbita na mniejsze zadania. Nie ma wieloletniego planu, są decyzje ad hoc – takie, które pozwalają „dociągnąć” do końca roku budżetowego i pochwalić się wynikiem w Excelu.
Wniosek dla mieszkańców
Budżet 2025 nie jest dokumentem rozwoju. To budżet przetrwania, w którym:
dodatkowe pieniądze pochodzą z podwyżek podatków,
inwestycje stoją w miejscu,
rosną wynagrodzenia i koszty obsługi długu,
kultura to tylko festyny i chleb dla mas,
drobne remonty pożerają środki, które mogłyby iść na strategiczne inwestycje.
W styczniu, kiedy przyjmowano ten budżet, mieszkańcy mogli jeszcze uwierzyć w narrację o „nadwyżce i stabilności”. Dziś widać jasno – to nadwyżka pozorna, okupiona rosnącymi rachunkami mieszkańców i brakiem wizji na przyszłość.






