Wojewoda Dolnośląski nie stwierdziła nieważności uchwały Rady Powiatu Trzebnickiego dotyczącej Powiatowego Ośrodka Interwencji Kryzysowej. Ale odpowiedź organu nadzoru wcale nie zamyka sprawy. Przeciwnie — pokazuje, że OIK w Trzebnicy funkcjonował wcześniej w trybie, który sam urząd opisuje jako wymagający „sanowania”.
Sprawa Powiatowego Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Trzebnicy wraca. I to nie jako urzędowa drobnostka, którą można schować między paragrafem a pieczątką.
Na stole leży odpowiedź Wojewody Dolnośląskiego na wniosek dotyczący uchwały nr XXIX/201/2026 Rady Powiatu Trzebnickiego z 30 kwietnia 2026 roku. Chodzi o utworzenie Powiatowego Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Trzebnicy i połączenie go z Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie.
Wojewoda uchwały nie uchyliła.
Ale to, co napisała w uzasadnieniu, jest dla władz powiatu znacznie mniej wygodne niż samo zakończenie postępowania.
ilustracja do artykułu OIK działał, prawo przyszło później
Czy OIK najpierw działał, a dopiero potem dostał podstawę prawną?
Z pisma Wojewody wynika, że 21 kwietnia 2026 roku do organu nadzoru wpłynęła informacja o zamiarze podjęcia uchwały przez Radę Powiatu Trzebnickiego. Uchwała miała dotyczyć utworzenia OIK i połączenia go z PCPR.
Najważniejsze jest jednak coś innego.
Według odpowiedzi Wojewody powodem podjęcia uchwały miało być „dostosowanie stanu prawnego do stanu faktycznego” oraz „konwalidacja niewłaściwego trybu utworzenia OIK w Trzebnicy”.
To język urzędowy. Suchy, spokojny, pozornie techniczny.
Ale po przełożeniu na język mieszkańca brzmi to tak: najpierw coś zrobiono w sposób wadliwy, a potem próbowano to naprawić uchwałą.
I właśnie tu zaczyna się prawdziwy problem.
Bo Ośrodek Interwencji Kryzysowej to nie dekoracja w strukturze organizacyjnej powiatu. To miejsce, które ma udzielać pomocy ludziom w sytuacjach nagłych, trudnych, często dramatycznych. Za takim ośrodkiem idą pieniądze, pracownicy, zadania, odpowiedzialność i decyzje organizacyjne.
Jeżeli więc taki ośrodek działał wcześniej w niewłaściwym trybie, to pytanie nie brzmi już tylko: „czy uchwała była dobrze napisana?”.
Pytanie brzmi: kto za ten stan odpowiadał?
Co zauważyła Regionalna Izba Obrachunkowa?
Z odpowiedzi Wojewody wynika, że nieprawidłowości dotyczące OIK zostały zauważone w czasie kontroli prowadzonej przez Regionalną Izbę Obrachunkową we Wrocławiu. Protokół kontroli oraz wystąpienie pokontrolne miały zostać przekazane Wojewodzie Dolnośląskiemu 22 kwietnia 2026 roku.
To ważne, bo radni już we wniosku do Wojewody wskazywali na protokół kompleksowej kontroli gospodarki finansowej Powiatu Trzebnickiego. Według ich stanowiska RIO miała ocenić, że powołanie OIK przez Zarząd Powiatu Trzebnickiego przekraczało zakres ustawowych kompetencji zarządu.
Radni wskazywali także konkretne uchwały Zarządu Powiatu z 23 sierpnia 2024 roku: jedną dotyczącą zmiany regulaminu organizacyjnego PCPR, drugą dotyczącą utworzenia Powiatowego Ośrodka Interwencji Kryzysowej.
To nie jest więc spór o przecinek.
To jest spór o to, czy organ wykonawczy powiatu zrobił coś, co powinno być wcześniej rozstrzygnięte przez Radę Powiatu.
Dlaczego data 14 sierpnia 2024 roku jest tak ważna?
Uchwała Rady Powiatu z 30 kwietnia 2026 roku miała wejść w życie z dniem podjęcia, ale z mocą obowiązującą od 14 sierpnia 2024 roku.
Inaczej mówiąc: Rada w 2026 roku próbowała nadać uchwale skutki sięgające niemal dwa lata wstecz.
Wojewoda w odpowiedzi przyznaje, że taka decyzja „budzi uzasadnione wątpliwości” co do zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego.
To mocne zdanie.
Jeszcze mocniejsze jest jednak to, co pojawia się dalej. Wojewoda wskazuje, że podobny zarzut można odnieść do funkcjonowania OIK w tym wcześniejszym okresie — bez właściwej podstawy prawnej.
Tu dokument zaczyna mówić sam.
Bo skoro uchwała z mocą wsteczną budzi wątpliwości, a wcześniejsze funkcjonowanie OIK również budzi wątpliwości, to mieszkańcy mają prawo zapytać: co właściwie działo się w powiecie od 2024 roku?
Dlaczego Wojewoda nie uchyliła uchwały?
Organ nadzoru uznał, że nie znalazł podstaw do stwierdzenia nieważności uchwały.
Dlaczego?
Wojewoda wskazuje, że uchwała nie miała charakteru aktu generalnego i abstrakcyjnego, nie odnosiła się bezpośrednio do praw i obowiązków osób trzecich, a dotyczyła wewnętrznej organizacji wykonywania zadań powiatu.
W ocenie organu nadzoru brak wpływu na sytuację prawną osób spoza administracji publicznej przemawiał za potraktowaniem naruszenia jako nieistotnego.
To bardzo ważny fragment.
Bo właśnie tu pojawia się zasadnicze pytanie dziennikarskie: czy sprawa OIK naprawdę była wyłącznie wewnętrzną sprawą administracji?
Jeżeli przez ten czas zatrudniano ludzi, wydatkowano środki, zawierano umowy, prowadzono księgowania i organizowano pomoc mieszkańcom, to trudno udawać, że mamy do czynienia jedynie z przesunięciem segregatora z jednej półki na drugą.
Administracja lubi takie opowieści. Papier cierpliwy, obywatel mniej.
Czy połączenie OIK z PCPR było zakazane?
Nie.
I to trzeba jasno napisać, żeby nie mieszać dwóch różnych problemów.
Wojewoda wskazuje, że zarzut niedopuszczalności połączenia OIK z PCPR jest niezasadny, ponieważ ustawa o pomocy społecznej przewiduje taką możliwość.
To oznacza, że sam model połączenia OIK z PCPR nie jest sednem sprawy.
Sednem jest tryb, czas i próba naprawienia wcześniejszego stanu faktycznego z datą wsteczną.
A to już zupełnie inna historia.
Co zarzucali radni?
Radni Robert Adach, Damian Sułkowski i Robert Borczyk we wniosku do Wojewody domagali się stwierdzenia nieważności uchwały Rady Powiatu w całości. Wskazywali, że Rada Powiatu nie mogła skutecznie utworzyć OIK z mocą wsteczną od 14 sierpnia 2024 roku, skoro uchwała została podjęta dopiero 30 kwietnia 2026 roku.
W ich ocenie naruszało to m.in. zasadę niedziałania prawa wstecz, zasadę pewności prawa i zasadę legalizmu.
Radni podnosili również, że uchwała może wywoływać skutki ustrojowe, organizacyjne, kadrowe, finansowe i kompetencyjne. Wskazywali na możliwe problemy z pracownikami, kierownictwem jednostki, księgowaniem dochodów i wydatków oraz odpowiedzialnością za funkcjonowanie OIK.
To są pytania, których odpowiedź Wojewody nie zamyka.
Ona je raczej porządkuje i przenosi na kolejny poziom.
Co z wyrokiem sądu pracy?
W tle sprawy pojawia się jeszcze jeden wątek: niewykonywanie orzeczeń sądu dotyczących Roberta Korytkowskiego i funkcji dyrektora PCPR.
Radni we wniosku szeroko opisywali ten problem, wskazując m.in. na prawomocny wyrok sądu pracy, tytuł wykonawczy oraz działania Zarządu Powiatu po przywróceniu Roberta Korytkowskiego do pracy.
Wojewoda w odpowiedzi nie wchodzi jednak w ten wątek. Informuje, że zarzut niewykonywania orzeczeń sądu cywilnego pozostaje bez odpowiedzi.
To również jest znaczące.
Organ nadzoru administracyjnego nie chce rozstrzygać sporu pracowniczego. Ale z perspektywy mieszkańców temat nie znika. Bo jeżeli wokół PCPR, OIK i kierownictwa jednostki przez wiele miesięcy narastał konflikt prawny, to pytanie o stabilność zarządzania pomocą społeczną w powiecie jest jak najbardziej publiczne.
I bardzo niewygodne.
Czy to koniec sprawy?
Czytaj dalej
Powiązany temat
Nie.
Wojewoda zakończyła postępowanie nadzorcze i nie zastosowała środków nadzoru. Ale odpowiedź nie rozwiązuje najważniejszych wątpliwości.
Po pierwsze: kto zdecydował o uruchomieniu OIK w trybie, który później trzeba było „konwalidować”?
Po drugie: jakie wydatki poniesiono na funkcjonowanie OIK od 2024 roku do podjęcia uchwały przez Radę Powiatu?
Po trzecie: kto odpowiadał za nadzór organizacyjny i finansowy nad tą jednostką?
Po czwarte: czy mieszkańcy otrzymają pełną informację o skutkach kontroli RIO?
Po piąte: czy uchwała Rady Powiatu rzeczywiście naprawiła problem, czy tylko przykryła go nową warstwą papieru?
Bo w tej sprawie jedno jest już pewne.
Nie mamy do czynienia z prostą historią o tym, że „wszystko było w porządku”.
Gdyby wszystko było w porządku, nie trzeba byłoby „sanować” wcześniejszych działań.
Kto powinien odpowiedzieć mieszkańcom?
Teraz ruch należy do władz Powiatu Trzebnickiego.
Starostwo powinno publicznie wyjaśnić, dlaczego OIK został wcześniej uruchomiony w trybie zakwestionowanym przez kontrolę RIO, kto przygotował uchwały Zarządu Powiatu z sierpnia 2024 roku i dlaczego dopiero w 2026 roku sprawa trafiła do Rady Powiatu.
To nie jest pytanie opozycji dla opozycji.
To jest pytanie o standard działania samorządu.
Bo jeśli władza publiczna najpierw działa, potem dopisuje podstawę prawną, a na końcu mówi mieszkańcom, że naruszenie było „nieistotne”, to demokracja lokalna zaczyna przypominać teatr administracyjny.
Kurtyna jest. Scenografia jest. Uchwała też jest.
Tylko obywatel siedzi na widowni i próbuje zrozumieć, czy ogląda jeszcze zarządzanie powiatem, czy już sztukę pod tytułem: „Prawo dogoni nas później”.
Magazynu Radio DTR 6/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.



