Pączki w piecu. Czyli jak nadmiar zabija szacunek do jedzenia

paczki do pieca

Jeszcze niedawno pączek był symbolem święta.
Dziś bywa… paliwem do pieca.

Internet obiegają nagrania, na których ludzie wrzucają pączki do ognia albo nadziewają je olejem silnikowym — dla żartu, dla szoku, dla wyświetleń. Komentarze są podzielone. Jedni się śmieją. Inni są oburzeni. Ale chyba najgorsze jest to, że wielu już nic nie czuje.

Bo to nie jest historia o pączkach.
To historia o wartości jedzenia w świecie nadmiaru.

Reklama

Pączek, który przestał być jedzeniem

W Tłusty Czwartek sklepy prześcigają się w promocjach.
Pączki za kilka groszy.
Pączki gratis.
Pączki tańsze niż reklamówka, w którą są pakowane.

Marketing działa — ludzie kupują więcej, niż są w stanie zjeść. Następnego dnia produkt, który jeszcze wczoraj był symbolem tradycji, staje się problemem logistycznym albo odpadem.

A gdy coś kosztuje mniej niż zapałka, w ludzkiej głowie przestaje być traktowane jak jedzenie.

Staje się rekwizytem.


Od tradycji do towaru bez wartości

Tłusty Czwartek był kiedyś dniem wyjątkowym.
Smażenie pączków wymagało czasu, tłuszczu, cukru — produktów, które nie zawsze były dostępne. Pączek był nagrodą, nie impulsem zakupowym.

Dziś jest produktem masowym, który musi się sprzedać „za wszelką cenę”.
Czasem dosłownie — za jeden grosz.

I wtedy dzieje się coś niebezpiecznego.
Cena zaczyna deformować znaczenie.

Skoro coś kosztuje prawie nic, to w świadomości wielu ludzi zaczyna być warte nic.


Internetowy spektakl marnowania

Filmy z paleniem pączkami w piecu szokują, ale jeszcze bardziej szokuje reakcja widzów.
Śmiech. Ironia. Mem.

Mało kto zadaje pytanie:
jak doszliśmy do momentu, w którym jedzenie staje się opałem?

Bo przecież jeszcze chwilę wcześniej ci sami ludzie:

  • zbierali pieniądze na pomoc potrzebującym,

  • mówili o solidarności,

  • udostępniali apele o wsparcie.

A potem bez refleksji oglądają, jak jedzenie zamienia się w paliwo do pieca.

To nie jest tylko problem internetu.
To pęknięcie w naszej wrażliwości społecznej.


Nadmiar psuje człowieka

Najbardziej niepokojące jest to, że nie chodzi o biedę ani brak dostępu do żywności.
Wręcz przeciwnie — chodzi o nadmiar.

Cywilizacja niedoboru uczyła szacunku do chleba.
Cywilizacja promocji uczy, że jedzenie można wyrzucić, spalić albo wykorzystać jako żart.

I wtedy wraca stare pytanie:
czy naprawdę rozwój oznacza więcej szacunku dla rzeczy podstawowych?

Patrząc na te nagrania, trudno mieć pewność.

screenshot
Platforma X

Człowiek nie brzmi dumnie

Może najbardziej bolesne jest to, że w całej tej historii nie chodzi o pączki, sklepy ani internetowe algorytmy.
Chodzi o nas.

O to, jak łatwo przyzwyczajamy się do marnowania.
Jak szybko zapominamy, że jedzenie to czyjaś praca, czas i energia.
Jak prosto zamieniamy tradycję w promocję.

I jak niewiele trzeba, by coś, co miało smak święta, zaczęło pachnieć dymem z pieca.

Bo kiedy jedzenie przestaje mieć wartość —
człowiek naprawdę przestaje brzmieć dumnie.

img 9730
Platforma X
Autor: Rafał Chwaliński
Postaw kawę Radio DTR
Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry