Pisz odda miliony. Dom kultury stał się politycznym rachunkiem

dom kultury pisk w budowie osiem lat
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

W Piszu remont domu kultury trwa tak długo, że zdążył stać się nie tylko inwestycją, ale lokalnym symbolem chaosu. Radni zgodzili się na zwrot ponad 11 mln zł unijnej dotacji z odsetkami, a chwilę później obniżyli pensję burmistrzowi Dariuszowi Kińskiemu.

Dlaczego Pisz musi oddać pieniądze?

Gmina Pisz ma zwrócić około 7,5 mln zł unijnego dofinansowania oraz ponad 3 mln zł odsetek. Chodzi o modernizację i rozbudowę Piskiego Domu Kultury — inwestycję, która zaczęła się jeszcze w poprzednich kadencjach, miała być wizytówką miasta, a stała się ciężarem dla budżetu.

Według ustaleń Najwyższej Izby Kontroli projekt nie został zakończony mimo ponad ośmiu lat prac. NIK negatywnie oceniła planowanie, realizację i rozliczenie inwestycji, wskazując 16 istotnych nieprawidłowości. Do końca lutego 2025 roku wydano ponad 22 mln zł, czyli prawie 11 mln zł więcej, niż pierwotnie planowano.

Reklama
Reklama

I tu zaczyna się problem, który samorządy znają aż za dobrze: unijne pieniądze nie są prezentem bez warunków. Jeżeli inwestycja nie zostaje wykonana zgodnie z umową, przychodzi rachunek. W Piszu ten rachunek ma ponad 11 mln zł i tykał codziennie odsetkami. PAP podaje, że chodzi o 7,5 mln zł dotacji oraz około 3,3 mln zł odsetek. piski dom kultury zdjecie od rozbudowa piskiego domu kultury z Piski dom kultury zdjecie NIK

Co wykazała NIK?

Najwyższa Izba Kontroli nie zostawiła na tej inwestycji suchej cegły. W raporcie wskazano, że Piski Dom Kultury nie był przygotowany organizacyjnie do prowadzenia tak skomplikowanego przedsięwzięcia. Poprzednia dyrekcja i pracownicy nie mieli doświadczenia w planowaniu, prowadzeniu i rozliczaniu inwestycji budowlanych. Nie powołano zespołu inwestycyjnego, nie zapewniono szkoleń, a dokumentacja projektowa była przygotowana i odebrana nierzetelnie.

NIK opisała też poważne błędy przy nadzorze inwestorskim. Inspektor nadzoru miał uprawnienia ograniczone do obiektów niższych i mniejszych niż budynek PDK. Do tego obaj wykonawcy robót odstąpili od umów, wskazując m.in. na brak współpracy ze strony zamawiającego.

Krótko mówiąc: miała być kultura. Wyszła lekcja z zarządzania publicznymi pieniędzmi. Niestety, bardzo droga.

Dlaczego radni obcięli pensję burmistrzowi?

Na sesji pod koniec kwietnia 2026 roku radni zgodzili się na zwrot dotacji, ale jednocześnie obniżyli wynagrodzenie burmistrza Dariusza Kińskiego z 18,4 tys. zł brutto do 15,9 tys. zł brutto. Za obniżką miało głosować 12 radnych.

Polityczny przekaz był jasny: skoro gmina traci miliony, burmistrz też ma odczuć konsekwencje. Tyle że ta decyzja nie rozwiązuje zasadniczego problemu. Obniżka pensji jest gestem. Zwrot dotacji — realnym obciążeniem budżetu.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Kto odpowiada za tę klęskę?

Burmistrz Kiński podkreśla, że sprawę odziedziczył po poprzednich władzach i sam wystąpił o kontrolę NIK. Z dokumentu NIK wynika, że kontrola została wszczęta po wniosku burmistrza z czerwca 2024 roku.

Opozycyjni radni twierdzą jednak, że po objęciu urzędu burmistrz działał zbyt wolno, nie dopilnował inwestycji i zbyt długo zapewniał, że projekt uda się uratować. Wcześniej część radnych zbojkotowała sesję dotyczącą zwrotu dotacji, wychodząc z sali i blokując kworum.

Prawda może być mniej wygodna dla wszystkich stron: ten projekt wygląda jak wieloletni łańcuch błędów. Jedni go zaczęli. Drudzy odziedziczyli. Trzeci dziś rozliczają. A mieszkańcy zapłacą.

Co dalej z Piskim Domem Kultury?

Według NIK w maju 2025 roku wyłoniono inwestora zastępczego, który ma pomóc w dalszej realizacji projektu. Izba zapowiedziała, że będzie przyglądać się dalszym losom inwestycji.

Burmistrz chce dokończyć remont etapami, już bez unijnego finansowania. To oznacza jednak, że Pisz może jeszcze przez długi czas dopłacać do inwestycji, która miała być rozwojową szansą, a stała się finansową raną.

Podsumowanie

Sprawa Piskiego Domu Kultury pokazuje, jak lokalna inwestycja może wymknąć się spod kontroli, gdy brakuje kompetencji, nadzoru i odpowiedzialności. Zwrot ponad 11 mln zł to nie tylko księgowy problem. To pytanie o jakość zarządzania samorządem.

Bo kiedy dom kultury przez dziewięć lat nie może doczekać się końca remontu, mieszkańcy mają prawo zapytać: czy ktokolwiek naprawdę trzymał tu kierownicę?

Ten artykuł jest częścią
Magazynu Radio DTR 5/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →

📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Zostań przy sprawie

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry