Zaledwie 10,5 sekundy dzieliło Mārtiņša Sesksa i Roope Korhonena po sobotniej części Rajdu Północnej Portugalii. Za ich plecami szutrowe trasy zbierały żniwo: uszkodzone opony, awarie i dachowania zmieniały klasyfikację. Miko Marczyk i Szymon Gospodarczyk zakończyli dzień na ósmym miejscu, zachowując szanse na wicemistrzostwo Europy.
Po dziewięciu odcinkach specjalnych ostatniej rundy Rajdowych Mistrzostw Europy 2026 liderem był Sesks, pilotowany przez Renārsa Francisa. Łotewska załoga Škody Fabii RS Rally2 uzyskała czas 1:14:38,2. Korhonen i Anssi Viinikka w Toyocie GR Yaris Rally2 tracili 10,5 sekundy, a trzeci Pablo Sarrazin z Yannickiem Roche’em — 24,7 sekundy.
To klasyfikacja po sobocie, 24 października. Ostateczne rozstrzygnięcia zaplanowano na niedzielę, 25 października.
Sesks objął prowadzenie już na pierwszym sobotnim oesie. Wygrał tego dnia cztery próby, ale nawet jego występ nie przebiegał bez zastrzeżeń. Kierowca sygnalizował problemy techniczne, a po ostatnim odcinku informował o kłopocie z zaworem upustowym w układzie doładowania.
Przewagę budował więc w warunkach, w których trzeba było jednocześnie pilnować tempa i samochodu. Kamienie osadzone w nawierzchni potrafiły gwałtownie podbijać auto, utrudniając utrzymanie właściwego toru jazdy.
Korhonen również miał argumenty w walce o zwycięstwo: był najszybszy na czwartym, szóstym i ósmym odcinku. Na kończącej sobotę próbie wypadł jednak szeroko w przydrożne zarośla i dojechał do mety z uszkodzoną lewą przednią oponą. Stracił cenne sekundy, lecz pozostał bezpośrednio za liderem. Obaj reprezentowali Team MRF Tyres.
Na trzeciej pozycji dzień zakończył Sarrazin. Francuz, startujący Lancią Ypsilon Rally2 HF Integrale, wygrał trzeci odcinek specjalny. W swoim zaledwie trzecim występie w ERC stanął przed szansą na najlepszy wynik w dotychczasowej karierze w tym cyklu.
Dla polskich kibiców istotna była jednak przede wszystkim sytuacja Marczyka i Gospodarczyka. Ubiegłoroczni mistrzowie Europy przyjechali do Portugalii walczyć o drugie miejsce w tegorocznej klasyfikacji sezonu. Ich bezpośrednimi rywalami byli Andrea Mabellini i Virginia Lenzi.
Włoska załoga zatrzymała się na siódmym oesie i nie kontynuowała sobotniej rywalizacji. To poprawiło położenie Polaków, ale nie oznaczało jeszcze zdobycia srebra. Przed finałowym dniem nadal należało uwzględniać końcowe wyniki oraz zasady punktacji mistrzostw.
Marczyk także nie uniknął strat. Na dziewiątym odcinku uszkodzenie lewej przedniej opony opóźniło jego przejazd. Wykorzystał to wielokrotny mistrz Portugalii Armindo Araújo, który wyprzedził Polaka i zakończył sobotę na siódmej pozycji. Marczyk był ósmy, a Jakub Matulka jedenasty.
Znacznie trudniej zakończył się dzień Tymka Abramowskiego. Polski kierowca dachował na siódmym odcinku. Na tej samej próbie dachowała również Sarah Rumeau, wcześniej zajmująca bardzo dobre dziewiąte miejsce w swoim debiucie w ERC.
Lista zawodników zatrzymanych przez portugalskie szutry była dłuższa. Kris Meeke wypadł z rywalizacji po wypadku na czwartym oesie, na którym dachował także Patrick Enok. Léo Rossel stracił miejsce w czołówce po uszkodzeniu felgi, a Nikolay Gryazin zatrzymał się z problemem mechanicznym na ostatniej sobotniej próbie.
Te zdarzenia otworzyły drogę do awansu kolejnym załogom. Za prowadzącą trójką znaleźli się Jan Solans, Simone Tempestini i Arthur Pelamourgues.
Obraz soboty był czytelny: szybkość pozwalała walczyć o wysoką pozycję, lecz dopiero sprawny samochód na mecie pozwalał ją zachować. Sesks pozostał kandydatem do piątego zwycięstwa w ERC, Korhonen miał lidera w zasięgu, a Marczyk i Gospodarczyk nadal walczyli o europejskie srebro.
W takim rajdzie przewaga na ekranie wyników daje nadzieję. Spokój przychodzi dopiero za metą ostatniego odcinka. Czytaj dalej Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.
Ten temat ma ciąg dalszy





