Powiat jak folwark? Skarbnik zarabia na wynajmie lokalu dla PCPR, a starosta milczy
W Trzebnicy doszło do sytuacji, która budzi poważne wątpliwości co do przejrzystości finansów publicznych i przestrzegania zasad bezstronności w samorządzie. Dokumenty, do których dotarła nasza redakcja, pokazują, że Powiat Trzebnicki wynajmuje lokal od Andrzeja Razika – męża Jolanty Razik, skarbnika powiatu. Umowa została zawarta na pięć lat, a czynsz wynosi blisko pięć tysięcy złotych miesięcznie.
Lokal dla interwencji kryzysowej – od skarbnika i jej męża
Zgodnie z umową podpisaną 23 sierpnia 2024 roku, Powiat Trzebnicki – za pośrednictwem Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie – wynajął od Andrzeja Razika lokal przy ul. Jana Olszewskiego 5 w Trzebnicy. Pomieszczenia o powierzchni 70 m² zostały przeznaczone na prowadzenie Ośrodka Interwencji Kryzysowej.
Umowa przewiduje czynsz w wysokości 70 zł brutto za metr kwadratowy, co daje miesięcznie 4900 zł. W skali pięcioletniego kontraktu to kwota przekraczająca pół miliona złotych z publicznej kasy.
Zgoda żony – skarbnika powiatu
Sprawa nabiera szczególnej wagi, ponieważ nieruchomość stanowi majątek wspólny małżonków Razików. Co więcej, Jolanta Razik jako skarbnik powiatu musiała wyrazić zgodę na podpisanie umowy, co potwierdza stosowne oświadczenie dołączone do dokumentacji.
To oznacza, że osoba nadzorująca finanse powiatu sama czerpie z nich prywatne korzyści – i to na mocy własnoręcznie podpisanej zgody.
Oświadczenie majątkowe nie pozostawia złudzeń
W oświadczeniu majątkowym Jolanty Razik za 2024 rok czarno na białym widnieje wpis: „najmem lokali – 106 750,62 zł”. Oznacza to, że przychód z tego tytułu stał się realnym źródłem dochodu skarbnik powiatu.
Jednocześnie Jolanta Razik wykazuje w dokumentach pokaźny majątek – kilkanaście mieszkań, lokale użytkowe, działki oraz gospodarstwo rolne. Taki obraz rodzi pytanie: czy funkcja publiczna nie została wykorzystana do umocnienia prywatnych interesów?
Powiat jak prywatny folwark
Cała sytuacja wygląda jak modelowy przykład „folwarcznego” zarządzania powiatem. Starosta Małgorzata Matusiak, która odpowiada za nadzór nad PCPR i całym mechanizmem wydatkowania środków publicznych, nie dostrzega problemu w tym, że jej własny skarbnik zarabia na wynajmie lokalu powiatowi.
Czy naprawdę nikt w zarządzie powiatu nie zauważył, że w takiej sytuacji mamy do czynienia z jawnym konfliktem interesów? A może przyzwolenie na takie praktyki jest częścią szerszego systemu, w którym prywatne korzyści i publiczne pieniądze mieszają się ze sobą w imię „dbałości” o wspólnotę?
Naruszenie prawa?
Sprawa może mieć nie tylko wymiar etyczny, ale i prawny. Ustawa o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne jasno wskazuje, że urzędnicy samorządowi nie mogą czerpać korzyści z kontraktów zawieranych z jednostkami, którymi zarządzają.
W tym przypadku mamy do czynienia z sytuacją, w której skarbnik powiatu nie tylko nadzoruje budżet, ale także – poprzez majątek wspólny – zarabia na umowie z powiatem.
Cisza zamiast odpowiedzi
Najbardziej zastanawiające jest milczenie władz powiatu. Starosta Matusiak oraz zarząd nie zajął w tej sprawie publicznego stanowiska. Nie poinformowano także opinii publicznej, jakie procedury kontroli zastosowano, by wykluczyć konflikt interesów.
Komentarz redakcji
Powiat nie jest prywatnym folwarkiem. To instytucja publiczna, utrzymywana z podatków mieszkańców. Każda złotówka wydana z kasy powiatu powinna być przejrzysta i wolna od cienia podejrzeń.
W przypadku umowy najmu z małżeństwem Razików mamy do czynienia z sytuacją, która podważa zaufanie do władz powiatowych i rodzi pytania o standardy zarządzania finansami publicznymi w Trzebnicy.
Czy starosta i zarząd powiatu nie widzą tu konfliktu interesów? A może – co gorsza – widzą, ale uznali, że w „folwarcznym” systemie władzy takie praktyki są po prostu normą?
Autor: Rafał Chwaliński







