Dolny Śląsk znów patrzy na Zgorzelec. Tym razem nie z powodu granicy, ale ronda.
Chodzi o skrzyżowanie w ciągu drogi krajowej nr 30 i wojewódzkiej nr 352 – miejsce, które od lat bywa wąskim gardłem dla kierowców jadących w stronę Niemiec, Jeleniej Góry czy Worka Turoszowskiego. Teraz ma się to zmienić.
Wspólne pieniądze, wspólna odpowiedzialność
Dolnośląska Służba Dróg i Kolei oraz Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad podpisały porozumienie o współfinansowaniu przebudowy ronda w Zgorzelcu. To sygnał, że inwestycja – długo oczekiwana przez mieszkańców – wchodzi w realną fazę przygotowań.
– „To przykład realnej współpracy między rządem i samorządami. Łączymy środki i kompetencje, aby szybciej poprawić bezpieczeństwo mieszkańców oraz kierowców przejeżdżających przez Zgorzelec” – mówił marszałek Paweł Gancarz.
Deklaracje brzmią dobrze. Pytanie, jak szybko przełożą się na konkret w terenie.
Dlaczego to miejsce jest tak ważne?
Zgorzelec leży tuż przy granicy z Niemcami. Rondo Solidarności obsługuje nie tylko ruch lokalny, ale i tranzytowy – w kierunku przejścia granicznego oraz dalej, w głąb regionu.
To skrzyżowanie o dużym natężeniu ruchu. W godzinach szczytu potrafi skutecznie zatrzymać kierowców. A gdy dojdzie do kolizji – korek potrafi rozlać się na kilka kilometrów.
– „Ta inwestycja ma wymiar nie tylko lokalny, ale regionalny i międzynarodowy” – podkreślał Cezary Przybylski z sejmiku województwa.
Co konkretnie powstanie?
Mówimy nie tylko o samym rondzie. Dyrektor DSDiK Mateusz Masłowski zapowiedział opracowanie koncepcji dla około 3-kilometrowego odcinka – swoistego „masterplanu”, który ma uporządkować cały układ komunikacyjny w tym rejonie.
W grę wchodzą dwa scenariusze:
klasyczna ścieżka projektowa (koncepcja → dokumentacja → budowa),
formuła „zaprojektuj i wybuduj”.
Zanim jednak pojawią się maszyny, najpierw będzie analiza. – „Mam nadzieję, że zlecona przez nas analiza pozwoli wypracować najlepsze rozwiązanie dla miasta” – zaznaczył Waldemar Wojciechowski z GDDKiA.
Polityczna zgoda czy pragmatyzm?
Wicewojewoda Artur Jurkowski mówił wprost o „udrażnianiu wąskiego gardła”. Brzmi technicznie, ale w praktyce chodzi o codzienny komfort mieszkańców i przedsiębiorców.
To też przykład współfinansowania inwestycji przez administrację rządową i samorząd województwa – modelu, który w ostatnich latach bywał trudny do osiągnięcia. Tym razem obie strony mówią jednym głosem.
Czy za deklaracjami pójdzie tempo?
Co dalej?
Strony zapowiedziały szybkie rozpoczęcie kolejnych etapów przygotowań, w tym prac projektowych. Harmonogramu jeszcze nie ma. Nie ma też kosztorysu, który pokaże skalę inwestycji.
Na razie mamy porozumienie i zapowiedzi.
Ale jeśli rondo w Zgorzelcu rzeczywiście przestanie być wąskim gardłem regionu, to odczują to nie tylko kierowcy z Dolnego Śląska. To fragment większej układanki – komunikacyjnej, gospodarczej i transgranicznej.
I tu pytanie pozostaje otwarte: czy będzie to punktowa korekta, czy początek szerszej przebudowy układu drogowego przy granicy?







