Rower bez dzwonka. Debata, która jedzie w miejscu

powiatowa sesja

🚲 Rower bez dzwonka. Debata, która jedzie w miejscu


Ścieżka rowerowa była tylko pretekstem. Prawdziwy problem ujawnił się gdzie indziej – w sposobie, w jaki radni ze sobą rozmawiają. A właściwie: jak bardzo ze sobą nie rozmawiają.


Czy to była debata?

Formalnie – tak. Mikrofony działały, głosy były spokojne, protokół się zgadzał.
W praktyce była to rozmowa równoległa, w której każdy mówił swoje, licząc, że samo wypowiedzenie zdań wystarczy za argument.

I tu zaczyna się problem.


Każdy miał rację. Wszyscy naraz.

Na sali padło wiele słów: o współpracy, o podmiotowości, o odpowiedzialności, o przyszłości.
Padło też kilka ironicznych uwag i kilka westchnień, które miały zastąpić polemikę.

„To normalna współpraca.”
„Oddajemy kompetencje.”
„Bez tego inwestycja by nie powstała.”
„To niebezpieczny precedens.”

Każde z tych zdań było prawdziwe.
I żadne nie spotkało się z realną odpowiedzią.


Kultura debaty, czyli nikt nikogo nie słucha

Nie było krzyków. Nie było chaosu.
Było coś znacznie bardziej niepokojącego: brak ciekawości drugiej strony.

Pytania traktowano jak zaczepki.
Wątpliwości – jak atak.
A polemikę – jak osobistą zniewagę.

Debata nie polegała na wymianie myśli, tylko na wymianie monologów.


Ironia bez dystansu, powaga bez refleksji

Sarkazm pojawiał się często, ale był to sarkazm defensywny – taki, który ma zamknąć temat, a nie go otworzyć.
Powaga z kolei była ciężka, urzędowa, bardzo przywiązana do własnej racji.

Efekt?
Każdy mówił „do protokołu”.
Nikt – do drugiego człowieka.


Rower, który pchają wszyscy

Cała sesja przypominała scenę, w której trzy strony ciągną jeden rower w różne strony, każda przekonana, że to jej kierunek jest właściwy.
Dzwonią argumentami, dzwonią paragrafami, dzwonią historią sprzed lat.

Tylko że dzwonek nie zastąpi jazdy.
A rower, który jest pchany jednocześnie w trzy strony, zwykle… stoi w miejscu.


I to jest problem, nie ścieżka

Ścieżka rowerowa powstanie. Beton i asfalt poradzą sobie bez debaty.
Ale kultura rozmowy – już niekoniecznie.

Bo kultura debaty to nie:

  • spokojny ton,

  • brak awantur,

  • poprawne formułki.

To umiejętność powiedzenia:
„rozumiem, co mówisz – nie zgadzam się, ale słyszę”.

Na tej sesji słychać było głosy.
Zabrakło słuchania.


Co z tego wynika?

Jeśli samorząd ma być czymś więcej niż zbiorem procedur, musi umieć rozmawiać nie tylko poprawnie, ale sensownie.
Inaczej nawet najlepsze ścieżki – rowerowe czy decyzyjne – będą prowadzić donikąd.

Bo bez dzwonka da się jechać.
Bez rozmowy – już nie.


Źródło informacji:
Transkrypcja nagrania XXV Sesji VII kadencji Rady Powiatu Trzebnickiego (2024–2029) z dnia 21 stycznia 2026 r.

Autor: Redakcja Radio DTR
Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry