Rząd zapowiada rejestrację pojazdów przez aplikację mObywatel, bez konieczności odwiedzania urzędu. Tablice rejestracyjne i dowód mają trafiać do właściciela kurierem. Wicepremier Krzysztof Gawkowski zapowiedział uruchomienie usługi w 2027 roku. Jednak między elektronicznym wnioskiem, którego wprowadzenie przewiduje już obowiązująca ustawa, a całkowicie zdalną rejestracją samochodu pozostaje kilka istotnych różnic. Nie wiadomo jeszcze, ile będzie kosztowała dostawa dokumentów, jak zostaną przygotowane starostwa i czy każdy pojazd będzie można zarejestrować bez wizyty w urzędzie.
Wystarczy telefon, aplikacja mObywatel i kilka czynności wykonanych na ekranie. Później pozostaje oczekiwanie na kuriera, który dostarczy tablice rejestracyjne i dowód rejestracyjny. Taką wizję przedstawił 29 października 2026 roku wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski podczas konferencji „Cyfrowy Samorząd” w Warszawie.
Dla kierowców oznaczałoby to koniec konieczności osobistego składania dokumentów, umawiania wizyt w wydziałach komunikacji i odbierania tablic w urzędzie — przynajmniej w przypadkach objętych nową usługą.
Zapowiedź jest konkretna, ale jej realizacja zależy od szczegółów, które nie zostały jeszcze przedstawione.
Co więcej, analiza obowiązujących przepisów pokazuje, że część zapowiadanej reformy uchwalono już w 2025 roku. Od przyszłego roku mają zacząć obowiązywać regulacje dotyczące elektronicznych wniosków. Natomiast dostarczanie dokumentów i tablic kurierem to element szerszej wizji, którego warunki organizacyjne i finansowe wymagają wyjaśnienia.
Ustawa już jest. Nie trzeba było czekać na nową zapowiedź
Najważniejszym dokumentem jest ustawa z 7 listopada 2025 roku o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym, ogłoszona w Dzienniku Ustaw pod pozycją 1734.
To właśnie ona przewiduje możliwość elektronicznego składania wniosków o rejestrację pojazdów. Odpowiednie przepisy mają wejść w życie 18 stycznia 2027 roku.
Nie jest to więc dopiero polityczna deklaracja. Ustawodawca wyznaczył już termin rozpoczęcia obowiązywania regulacji umożliwiających elektroniczne składanie wniosków.
Przepisy przewidują usługę udostępnianą przez ministra właściwego do spraw informatyzacji, z możliwością wykorzystania aplikacji mObywatel lub usługi internetowej.
Istotne jest także to, że nowe rozwiązania mają obejmować nie tylko samochody kupowane w salonach, lecz również pojazdy używane.
Ministerstwo Infrastruktury wyjaśniało wcześniej, że celem zmian jest uproszczenie postępowań rejestracyjnych, ograniczenie papierowej dokumentacji oraz usprawnienie wymiany danych między administracją a Centralną Ewidencją Pojazdów.
Niektóre dokumenty mają przestać być wymagane w postaci papierowej, jeżeli odpowiednie informacje znajdują się już w systemie.
Przykładem jest zaświadczenie o pozytywnym wyniku badania technicznego. Jeżeli diagnosta wprowadził wynik do Centralnej Ewidencji Pojazdów, nie trzeba będzie ponownie przedstawiać papierowego potwierdzenia w przypadkach przewidzianych przepisami.
Zmiana wydaje się niewielka, ale dotyka podstawowego problemu polskiej administracji: obywatel wielokrotnie dostarcza informacje, którymi państwo już dysponuje.
Elektroniczny wniosek to jeszcze nie samochód zarejestrowany z kanapy
W tym miejscu pojawia się zasadnicza różnica między obowiązującym prawem a zapowiedzią wicepremiera.
Złożenie elektronicznego wniosku nie oznacza automatycznie, że wszystkie czynności związane z rejestracją pojazdu będzie można wykonać bez opuszczania domu.
W zależności od rodzaju pojazdu i sytuacji prawnej jego właściciela mogą pojawić się dodatkowe dokumenty, konieczność weryfikacji danych, kwestie dotychczasowych tablic rejestracyjnych albo formalności dotyczące samochodów sprowadzonych z zagranicy.
Nowelizacja przewiduje również wykorzystanie usługi AVI, czyli elektronicznej wymiany informacji o pojazdach pomiędzy państwami Unii Europejskiej.
To może ułatwić pracę wydziałów komunikacji w przypadku samochodów wcześniej zarejestrowanych w innych krajach członkowskich.
Nie przesądza jednak, że od pierwszego dnia działania usługi każdą sprawę związaną z importowanym samochodem będzie można załatwić wyłącznie przez telefon.
Jeszcze więcej pytań dotyczy zapowiadanej dostawy tablic rejestracyjnych i dowodu rejestracyjnego.
Minister Gawkowski zapowiedział, że dokumenty i tablice będą trafiały do obywateli kurierem. Nie przedstawiono jednak pełnych zasad takiego doręczania.
Nie wiadomo, czy usługa kurierska będzie obowiązkowym elementem rejestracji internetowej, dodatkową płatną możliwością, czy rozwiązaniem finansowanym przez państwo.
Brakuje również potwierdzonego harmonogramu wdrażania tej części reformy.
Data 18 stycznia 2027 roku wynika z przepisów dotyczących elektronicznych wniosków. Nie można automatycznie uznawać jej za potwierdzony termin uruchomienia powszechnej dostawy tablic i dokumentów.
Kto zapłaci za kuriera? Kierowca, powiat czy państwo?
Rejestracja pojazdu nie kończy się na wprowadzeniu danych do komputera.
Ktoś musi zweryfikować wniosek, rozstrzygnąć sprawę zgodnie z przepisami, przygotować dokumenty, zapewnić wydanie tablic, a następnie — zgodnie z nową zapowiedzią — przekazać przesyłkę do doręczenia.
Dzisiaj zasadniczą część tych zadań wykonują wydziały komunikacji starostw powiatowych oraz urzędy miast na prawach powiatu.
Uruchomienie aplikacji mObywatel nie oznacza automatycznego przeniesienia całej odpowiedzialności za rejestrację na administrację centralną.
To szczególnie ważne z punktu widzenia samorządów.
Jeżeli fizyczną obsługę przesyłek powierzono by starostwom, potrzebne byłyby odpowiednie procedury, zabezpieczenia, organizacja pracy i środki finansowe.
Jeżeli natomiast dostawę organizowałby centralny system, konieczne byłoby określenie sposobu przekazywania tablic i dokumentów pomiędzy właściwym organem a operatorem logistycznym.
W obu przypadkach pojawia się pytanie o koszty.
Czy kierowca zapłaci za kuriera dodatkowo? Czy opłata zostanie wliczona w koszt rejestracji? A może państwo sfinansuje przesyłkę ze środków publicznych?
Na razie nie ma wystarczających danych, aby odpowiedzieć na te pytania.
Nie można również zakładać, że cyfryzacja automatycznie zmniejszy wydatki starostw.
Może ograniczyć liczbę wizyt interesantów i papierowych dokumentów, ale jednocześnie wymagać nowych systemów, szkoleń, obsługi przesyłek oraz dodatkowych zabezpieczeń.
Oszczędność po jednej stronie procedury nie zawsze oznacza oszczędność całego systemu.
Powiat trzebnicki również stanie przed zmianami
Dla mieszkańców powiatu trzebnickiego zapowiedź dotyczy przede wszystkim sposobu załatwiania spraw w Starostwie Powiatowym w Trzebnicy.
Jeżeli elektroniczna rejestracja zostanie uruchomiona w zapowiadanym zakresie, właściciel samochodu będzie mógł rozpocząć procedurę bez osobistego odwiedzania wydziału komunikacji.
To istotne zwłaszcza dla mieszkańców miejscowości oddalonych od siedziby starostwa, którzy dzisiaj muszą uwzględniać dojazd, godziny pracy urzędu i czas potrzebny na załatwienie formalności.
Korzyść dla obywatela wydaje się oczywista. Mniej dojazdów, mniej dokumentów i większa możliwość załatwienia sprawy w dogodnym terminie.
Ale pozostaje pytanie, czy administracja lokalna zostanie odpowiednio przygotowana do nowych obowiązków.
Czy powiaty otrzymają szczegółowy harmonogram wdrożenia? Czy pracownicy zostaną przeszkoleni? Czy istniejące systemy informatyczne będą współpracować z nową usługą? I co stanie się w sytuacji, gdy wniosek zostanie złożony prawidłowo, lecz jego obsługa zatrzyma się na etapie weryfikacji danych?
To nie są dowody na problemy w konkretnym starostwie. To pytania o warunki wdrożenia reformy, które powinny zostać wyjaśnione przed jej uruchomieniem.
Polska pierwsza w Europie? Estonia już pokazuje, jak to działa
Jednym z najbardziej interesujących elementów wystąpienia Krzysztofa Gawkowskiego była deklaracja, że Polska stanie się pierwszym państwem w Europie oferującym taką usługę.
To stwierdzenie wymaga jednak istotnego zastrzeżenia.
Estoński urząd transportu, Transpordiamet, informuje na swojej oficjalnej stronie, że umożliwia cyfrową pierwszą rejestrację określonych kategorii pojazdów.
W przypadku samochodów objętych procedurą i posiadających europejską homologację możliwe jest przeprowadzenie czynności bez wizyty w placówce urzędu. Część weryfikacji odbywa się na podstawie zdjęć pojazdu.
Co więcej, tablice rejestracyjne i dokument rejestracyjny można zamówić do automatu paczkowego.
Oznacza to, że w Europie funkcjonuje już rozwiązanie, które łączy cyfrową rejestrację z fizycznym dostarczeniem dokumentów i tablic poza urzędem.
Istnieją oczywiście różnice pomiędzy dostawą do automatu paczkowego a doręczeniem przez kuriera pod wskazany adres. Różnić się może także zakres pojazdów i czynności objętych usługą.
Dlatego nie można na tej podstawie definitywnie rozstrzygnąć, czy Polska nie będzie pierwsza pod względem jakiejś szczegółowo zdefiniowanej funkcjonalności.
Jednak szeroko rozumiana elektroniczna rejestracja pojazdów, bez wizyty w urzędzie i z możliwością otrzymania tablic poza jego siedzibą, nie jest w Europie nowością.
Jeżeli polski rząd chce mówić o europejskim pierwszeństwie, powinien precyzyjnie wskazać, na czym ono polega i według jakich kryteriów zostało ustalone.
Mniej papieru, ale nie mniej odpowiedzialności
Cyfryzacja administracji publicznej nie polega wyłącznie na przeniesieniu formularzy do internetu.
Jej rzeczywistym sprawdzianem jest to, czy obywatel może załatwić sprawę szybciej, bezpieczniej i bez konieczności wielokrotnego przedstawiania tych samych informacji.
Wprowadzenie elektronicznych wniosków o rejestrację pojazdów stanowi ważny krok w tym kierunku.
Jednak dopiero połączenie systemów informatycznych, prawidłowa wymiana danych, sprawna obsługa urzędowa oraz jednoznaczne zasady doręczania dokumentów pozwolą mówić o pełnej zmianie procedury.
Kierowca nie powinien dowiadywać się dopiero po złożeniu elektronicznego wniosku, że do zakończenia sprawy potrzebne są kolejne czynności w starostwie.
Równie ważne będzie zapewnienie możliwości tradycyjnej obsługi osobom, które nie korzystają ze smartfonów lub nie chcą załatwiać spraw urzędowych przez aplikację.
Nowa technologia powinna poszerzać dostęp do usług publicznych, a nie tworzyć kolejną barierę.
Rok 2027 będzie sprawdzianem nie tylko dla aplikacji
Krzysztof Gawkowski przedstawił wizję administracji, w której rejestracja samochodu ma być równie prosta jak zamówienie przesyłki przez internet.
To kierunek, który może przynieść obywatelom wymierne korzyści.
Na dziś trzeba jednak rozdzielić trzy kwestie.
Pierwsza to przyjęta już ustawa, przewidująca elektroniczne składanie wniosków od 18 stycznia 2027 roku.
Druga to zapowiedziana pełna obsługa przez mObywatela wraz z dostarczaniem tablic i dowodu rejestracyjnego. Jej szczegółowe zasady oraz termin powszechnego uruchomienia wymagają dalszego potwierdzenia.
Trzecia dotyczy przygotowania powiatów, finansowania nowych czynności i odpowiedzialności za bezpieczne doręczanie dokumentów.
Bez odpowiedzi na te pytania nie wiadomo jeszcze, czy rejestracja samochodu rzeczywiście sprowadzi się do kilku czynności na ekranie telefonu.
Pozostaje bowiem bardzo praktyczna różnica między elektronicznym wnioskiem a zakończoną sprawą.
Państwo może przyjąć dokument w kilka sekund. Samochód będzie jednak zarejestrowany dopiero po przeprowadzeniu wszystkich wymaganych prawem czynności. A tablice, nawet w najbardziej cyfrowym państwie, nadal muszą dotrzeć do właściciela w świecie rzeczywistym. Czytaj dalej Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.Ten temat ma ciąg dalszy

