Czy można jeszcze wierzyć, że program „Czyste Powietrze” naprawdę odmieni polskie domy i budżety? Ponad tysiąc gmin mówi wprost: tak dalej już się nie da. Biurokracja dławi system, a mieszkańcy tracą zaufanie.
Dlaczego gminy biją na alarm?
Organizacje zrzeszające ponad 1000 gmin apelują do premiera Donalda Tuska o natychmiastowe naprawienie systemu wsparcia dla termomodernizacji. Chodzi o „Czyste Powietrze” i pozostałe programy, bez których — jak twierdzą — Polska ugrzęźnie w smogu aż do 2060 roku.
Z Polski płynie twardy komunikat:
„Nie możemy czekać trzy dekady na oddech bez smogu. To sprawa zdrowia i bezpieczeństwa energetycznego” — podkreślają samorządowcy.
Ile kosztuje oddychanie w Polsce?
40 tysięcy zgonów rocznie z powodu smogu.
2,7 miliona domów nadal ogrzewanych kopciuchami.
Miliony ludzi płacą za rachunki więcej, niż powinni.
To nie są statystyki z raportów WHO. To polska codzienność.
Dlaczego „Czyste Powietrze” się zatrzymało?
Po marcowej reformie programu liczba wniosków… spadła czterokrotnie. To skala, której nie da się wytłumaczyć „złym momentem” czy „gorszym sezonem”.
„Uznaniowość, biurokracja, zatory w wypłatach — ludzie tracą zaufanie”
— mówi Piotr Kuczera, prezydent Rybnika.
„Nisko dochodowych nie stać na wykładanie 20–40 tys. zł. Firmy boją się prefinansowania, więc nie realizują inwestycji”
— dodaje Tomasz Ożóg ze Skawiny.
Czy gminy będą musiały zwolnić ekodoradców?
To nie jest anegdota, tylko realne ryzyko.
Gminy nie chcą trzymać specjalistów w sytuacji, gdy program, z którym mieli pracować, zwyczajnie stoi w miejscu.
„Zwolnienia cofną działania o lata. Ten kapitał będzie bardzo trudno odbudować”
— alarmuje Paweł Ścigalski z Krakowa.
Co samorządy żądają od rządu?
Lista nie jest rewolucyjna — jest racjonalna:
zmniejszenie biurokracji,
automatyzacja i informatyzacja procesu,
jednolite zasady w całym kraju,
odblokowanie prefinansowania dla biedniejszych rodzin,
przywrócenie zaufania mieszkańców.
Wielka luka: programy dla bloków stoją w miejscu
Zawieszone są m.in. Fundusz Termomodernizacji i Remontów (BGK) i Ciepłe Mieszkanie. To fatalny moment biorąc pod uwagę ceny energii.
„Te programy obniżają rachunki za ogrzewanie. Zawieszenie jest niezrozumiałe”
— oceniał Jakub Banaszek, prezydent Chełma.
Jakie byłyby skutki działania programu bez zatorów?
nawet 20 tysięcy mniej zgonów rocznie,
rachunki za ogrzewanie niższe o 30–50%,
mniejsza zależność od importu paliw,
redukcja zużycia energii o 40 TWh,
oszczędność rzędu 5,5 mln ton węgla rocznie.
To nie są wizje „ekoaktywistów”. To oficjalne cele programu państwowego.
Czy rząd usłyszy głos ponad tysiąca gmin?
To pytanie wybrzmiewa coraz mocniej — również dlatego, że wojewódzkie inspektoraty ochrony środowiska i NIK rozliczają gminy z działań na rzecz czystości powietrza, choć nie dają im narzędzi, by te działania wykonywać.
Dla wielu lokalnych włodarzy to klasyczna sytuacja:
odpowiedzialność bez możliwości działania.



