Ścieki z Lubnowa. Problem jest – tylko „na papierze” go nie ma

kopia – baner radia dtr live modyfikacja 3
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Fekalia przy budynku komunalnym, wykop prowadzący do rowu i dalej do Odry. Sanepid był, sporządził raport. Mieszkańcy zgłaszali sprawę. A w odpowiedzi gminy? Brak problemu, brak zgłoszeń, brak planu. Co tu się naprawdę wydarzyło?

Czy ścieki naprawdę płyną do rzeki?

W Lubnowie, przy ul. Obornickiej 12, sprawa nie jest już tylko „lokalnym problemem mieszkańców”.

Z budynku komunalnego – zamieszkanego przez cztery rodziny – mają wydostawać się ścieki, które trafiają do wykopu, dalej do rowu melioracyjnego, a stamtąd do rzeczki Lubnówka i Odry.  

To nie są przypuszczenia.
To stan opisany po wizji lokalnej.

Sanepid był. I zostawił ślad

I tu pojawia się element, który zmienia wszystko.

Na miejscu była kontrola sanitarna. Powstał raport.

Czyli:

  • problem został zauważony przez instytucję państwową,
  • został opisany,
  • został formalnie potwierdzony.

To już nie jest „opinia mieszkańców”.
To jest udokumentowany stan sanitarny.

A gmina? „Nie zarejestrowano zgłoszeń”

W odpowiedzi urzędu czytamy:
„Nie zarejestrowano oficjalnych zgłoszeń.”  

I tu dochodzimy do klasyki, którą zna każdy, kto próbował coś załatwić lokalnie.

Mieszkańcy:

  • dzwonią,
  • zgłaszają problem,
  • proszą o interwencję.

Urzędowy system:

  • nie ma pisma → nie ma sprawy.

To nie jest wyjątek.
To jest mechanizm.

Wykop, którego „nie zlecono”

Radny wskazuje, że mieszkańcy mówią o pracach wykonanych na zlecenie gminy.  

Gmina odpowiada jednym zdaniem:
„Nie zlecono.”  

Tyle że wykop istnieje.
I pełni funkcję – delikatnie mówiąc – zastępczej kanalizacji.

To już nie jest pytanie „czy był zlecony”.
To jest pytanie:
dlaczego działa i nikt za niego nie odpowiada?

„Brak zgody współwłaścicieli” – wygodna odpowiedź?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Gmina tłumaczy brak infrastruktury sanitarnej:
„Brak zgody współwłaścicieli.”  

Ale to zdanie nie zamyka sprawy.
Ono ją otwiera.

Bo współwłasność:
👉 nie zwalnia z odpowiedzialności za stan sanitarny nieruchomości

Zwłaszcza gdy:

  • w budynku mieszkają ludzie,
  • są dzieci,
  • istnieje realne zagrożenie zdrowia.

Prawo działa tu prosto:
obowiązek zapewnienia warunków sanitarnych nie znika, bo ktoś się nie zgodził.

Najmocniejszy fragment odpowiedzi

I chyba najważniejsze zdanie z całej odpowiedzi gminy:

„Gmina nie posiada planu i harmonogramu działań naprawczych.”  

Czyli:

  • problem istnieje w terenie,
  • był kontrolowany,
  • został opisany,

…ale nie ma planu, co z nim zrobić.

Dwie rzeczywistości

Z jednej strony:

  • wizja lokalna,
  • relacje mieszkańców,
  • kontrola sanepidu,
  • widoczne zanieczyszczenia.

Z drugiej:

  • brak zgłoszeń,
  • brak decyzji,
  • brak odpowiedzialnych,
  • brak planu.

Dwie wersje tej samej rzeczywistości.

Jedna pachnie… no właśnie.
Druga pachnie urzędowo.

I zostaje jedno pytanie

Jeśli sanepid widzi problem,
mieszkańcy go zgłaszają,
a ścieki fizycznie płyną —

to ile jeszcze trzeba, żeby problem „pojawił się” w dokumentach?

Bo na razie wygląda to tak:

w Lubnowie ścieki istnieją w terenie…
ale w papierach wciąż nie.

Ten artykuł jest częścią
Magazynu Radio DTR 4/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →

📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry